Zbiórka zakończona
Aneta Gronowicz - zdjęcie główne

120 centymetrów cierpienia... Ratuj resztki sprawności Anety❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne

Organizator zbiórki:
Aneta Gronowicz, 48 lat
GOSTYŃ, wielkopolskie
Achondroplazja, karłowatość przysadkowo-mózgowa, parapareza spastyczna
Rozpoczęcie: 6 września 2024
Zakończenie: 20 października 2025
26 754 zł(50,3%)
Wsparło 421 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0088666 Aneta

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne

Organizator zbiórki:
Aneta Gronowicz, 48 lat
GOSTYŃ, wielkopolskie
Achondroplazja, karłowatość przysadkowo-mózgowa, parapareza spastyczna
Rozpoczęcie: 6 września 2024
Zakończenie: 20 października 2025

Rezultat zbiórki

Kochani, 

dziękuję Wam za wszystko! Za wpłaty, słowa otuchy i wiarę w moje możliwości. 

Z Wami moja codzienność jest znacznie łatwiejsza!

Aneta

Aktualizacje

  • Nowe wieści!

    Kochani,

    za nami kolejny etap mojej trudnej walki o lepszą rzeczywistość, niedawno wróciliśmy z intensywnego turnusu rehabilitacyjnego w ośrodku „Zabajka 2” w Złotowie. To był trzeci taki turnus w tym roku i jak zwykle, nie był łatwy.

    Przebywaliśmy na miejscu od 29 czerwca. Mieliśmy z Pawłem i Piotrem świętować imieniny… Ale zamiast tortu i balonów były maty, ciężkie ćwiczenia i litry potu, dosłownie! Afrykańskie upały nie pomagały, ale w „Zabajce” nie ma zmiłuj: upadasz, wstajesz, walczysz!

    Zabiegi, ćwiczenia, fizjoterapia, łzy, zmęczenie… Ale i nadzieja. Bo każdy, nawet najmniejszy postęp, cieszy ogromnie. Paweł, moje wsparcie i opoka, gdy brak mi już siły, trzyma mnie za rękę i mówi: „Twoja choroba nie zmienia tego, kim jesteś. Dla mnie zawsze będziesz tą samą, wyjątkową osobą.”

    To jego wsparcie i Wasza pomoc pozwala mi iść dalej. Bez Waszych wpłat, nie byłoby mnie w „Zabajce” i nie dostałabym tych szans...

    Niestety, jak zawsze w naszym życiu, pojawiły się komplikacje… Cewnik się zatkał, wskutek czego brzuch zaczął boleć. Pojawiło się wtedy w mojej głowie: „Czy jeszcze dam radę?” Ale wtedy przypominam sobie Was. Tych wszystkich ludzi o dobrych sercach, którzy mimo własnych problemów znajdują miejsce w sercu dla mnie. Dziękuję. Bez Was nie byłoby mnie. Co dalej?

    To był trzeci turnus w tym roku. Marzy mi się jeszcze jeden. Ale to nadal duży koszt. Do tego dochodzą badania, dojazdy, sprzęt, opatrunki, leki. To nie wakacje, tylko codzienna, trudna walka o funkcjonowanie i resztki sprawności.

    Dlatego proszę o dalsze wsparcie. Nie poddaję się, bo mam dla kogo walczyć. I mam z kim walczyć!

    Aneta

  • PILNE – walka o samodzielność Anety trwa❗️

    Kochani,

    ogarnia mnie strach i bezsilność. Wraz z mężem już pakowaliśmy walizki, mieliśmy jechać na turnus rehabilitacyjny. Udaliśmy się na wizytę do lekarza po zaświadczenie potrzebne na wyjazd. Nagle Pawłowi zrobiło się słabo!

    Mąż przeszedł badania i dostał skierowanie do szpitala na oddział kardiologii. Dawno się tak nie czułam… Ogarnął mnie strach – nie tylko o jego zdrowie, ale także o codzienność! Ja mam tylko jego, to on wie, jak się mną zająć…

    Teraz czekamy w nerwach na telefon ze szpitala i informację, kiedy Paweł będzie musiał tam wrócić. Nie wiem, jak sobie sama poradzę. Nie wstanę z łóżka sama na wózek! Boję się tego, ale mąż musi zająć się też swoim zdrowiem.

    Dlatego tak ważna jest rehabilitacja i turnusy, bym mogła wzmacniać mięśnie i stawać się bardziej samodzielną. Teraz ciężki czas przed nami, dlatego dziękuję za Wasze dotychczasowe wsparcie i proszę – nie zostawiajcie mnie!

    Aneta

  • Nowe informacje od Anety!

    Od 2 do 15 lutego byłam na turnusie rehabilitacyjnym, na którym miałam wiele intensywnych zajęć. Dzięki ćwiczeniom mogę nie tylko stać, ale też wykonywać różne ćwiczenia, przy których uruchamiam wszystkie mięśnie.

    Oczywiście nie mogło zabraknąć kinezyterapii – skupiliśmy się przede wszystkim na wzmacnianiu mięśni od pasa w górę, gdyż one jeszcze funkcjonują. Trzeba utrzymywać to, co jeszcze możliwe, by zachować jak najlepszą sprawność!

    Aneta Gronowicz

    Były też zajęcia oddechowe, ponieważ przy siedzącym trybie moja klatka piersiowa się zapada coraz bardziej i ciężko mi się oddycha. Poprawiliśmy niedrożność zatok, odbyłam też terapię ręki. Jej mięśnie bolą bardzo, więc trzeba je ćwiczyć, masować i rozluźniać.

    Dziękuję Wam za wsparcie, bo taka intensywna rehabilitacja jest możliwa właśnie dzięki Wam! Niestety, brak środków spowoduje spowolnienie postępów… Dlatego proszę o pomoc! Kolejny turnus już w kwietniu. Proszę, pomóżcie sprawić, by wyjazd był możliwy!

    Aneta

Opis zbiórki

Kiedyś, mimo mojej okrutnej choroby, czułam, że mogę wszystko... Podnosiłam ciężary, byłam aktywna zawodowo, wiodłam życie szczęśliwej osoby. Dziś, pozbawiona niemal wszelkiej niezależności, zapadam się w otchłań. Boję się... Ile jeszcze można stracić?!

Mam 46 lat i tylko 120 cm wzrostu. Od dzieciństwa choruję na achondroplazję. Cierpię również na wrodzoną karłowatość przysadkową, która tylko przykłada się do mojego nieszczęścia. To nieszczęście to niedowład nóg, który 5 lat temu zrzucił mnie na wózek inwalidzki...

W 2006 r. poznałam męża, rok później się pobraliśmy. Znaleźć faceta, który pokocha cię taką, jaką jesteś — bezcenne. Jednak gdy widzę, że opieka nade mną wyniszcza najukochańszą osobę w moim świecie, pęka mi serce… Paweł się nie skarży, ale w jego oczach widać ból i zmęczenie… Jego kręgosłup nie daje już rady dźwigać mojego coraz cięższego ciała. Cierpię, bo on cierpi…

Aneta Gronowicz


Wszelkie próby ratowania mojego zdrowia okazały się katastrofą… Dzisiaj moim jedynym ratunkiem jest niezwykle kosztowna, intensywna rehabilitacja. Powinna być też regularna, jednak przez nawracające, niezwykle bolesne infekcje układu moczowego, nie zawsze jestem w stanie ćwiczyć. Cewnik ciągle się zatyka, pojawia się krew, muszę nosić pampersy… Myślałam, że to niemożliwe, ale moje życie znów się pogorszyło… 

Wiem, że już nigdy nie wstanę na nogi, jednak jeśli przestanę ćwiczyć, będę mogła jedynie leżeć w łóżku. Tak bardzo tego nie chcę! Jestem załamana! Każdy centymetr mojego ciała, który kiedyś pozwalał mi walczyć o marzenia, teraz stał się więzieniem. Nie chcę tak żyć! Znów zdecydowałam się prosić o pomoc. Chowam do kieszeni wstyd, bo jakie ma on znaczenie, gdy czujesz, że znikasz…?

Coraz ciężej mi żyć w zgodzie z losem, jaki mnie spotkał… Jednak póki nadal mam nadzieję na zachowanie choć odrobiny sprawności, będę walczyć! W końcu jestem małym, wielkim człowiekiem! Bardzo proszę o Waszą pomoc w opłaceniu dalszego leczenia i rehabilitacji.

Aneta

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł

    Trzymaj się pozdrawiam

  • Rafał Zimowski
    Rafał Zimowski
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • D i K  Biały
    D i K Biały
    Udostępnij
    500 zł

    Trzymaj się i pozdrowienia

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Agata J
    Agata J
    Udostępnij
    20 zł

Aneta Gronowicz dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj