

Walczę o moją ukochaną żonę, mamę dwójki naszych dzieci! Proszę, pomóż Angelice!
Cel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja, dojazdy
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja, dojazdy
Opis zbiórki
Angelika ma tylko 38 lat. Jeszcze niedawno była zdrową, aktywną osobą, mamą dwójki dzieci, sercem naszej rodziny. W jednej chwili wszystko się zatrzymało. Dziś uczymy się żyć od nowa. Codziennie dojeżdżam do niej do szpitala prawie 100 kilometrów w jedną stronę. Robię to, bo wiem, że mnie potrzebuje. Bo kiedy ściskam jej dłoń, widzę w jej oczach nadzieję. I wiem, że nie mogę się poddać.
3 grudnia 2025 roku był zwyczajnym dniem... Do chwili, gdy zadzwonił telefon od mojej żony. Odebrałem tak samo, jak zawsze – ciesząc się, że usłyszę jej ciepły głos. Tym razem Angelika mówiła jednak cicho, z trudem. Wiedziałem od razu, że dzieje się coś strasznego.
Zdołała tylko otworzyć drzwi i położyć się na podłodze, czekając na pomoc. Każda minuta była walką z czasem, a ja byłem zbyt daleko, by dotrzeć na czas, Skontaktowałem się z mamą mojej żony, która natychmiast przybiegła na miejsce. Chwilę później dotarł lekarz z pobliskiego ośrodka zdrowia, a zaraz potem karetka zabrała moją żonę do szpitala. A ja nie wiedziałem, czy jeszcze ją zobaczę taką, jaką znałem.
W szpitalu usłyszałem słowa, których nie zapomnę do końca życia: rozległy krwotok mózgowy prawej półkuli. Angelika przeszła dwie bardzo poważne operacje neurochirurgiczne. Lekarze musieli wykonać trepanację czaszki, usuwając fragment kości o długości około 13 centymetrów, by ratować jej życie. Za jakiś czas niezbędna będzie też operacja rekonstrukcyjna.
Moja żona wygrała walkę o życie, ale przed nią kolejna – ta o zdrowie i sprawność. Dziś Angelika jest na oddziale rehabilitacji neurologicznej. Na skutek krwotoku jej lewa strona ciała jest niesprawna. Każdy ruch, każdy gest, każda próba samodzielności to ciężka praca i ból. Rehabilitacja daje nadzieję. Lekarze mówią, że powrót do sprawności jest możliwy, ale będzie długi, trudny i bardzo kosztowny. Co najmniej rok intensywnej terapii… a być może znacznie dłużej.
Po wypisie z NFZ czeka nas dalsza, prywatna rehabilitacja. Bez niej Angelika nie odzyska samodzielności. Bez niej nie wróci do życia, które tak bardzo kochała: do bycia mamą, żoną, kobietą pełną energii i marzeń.
Dlatego proszę o pomoc. Zebrane środki przeznaczymy na intensywną rehabilitację, leki, dojazdy do szpitala oraz wszystkie niezbędne środki, które pomogą Angelice wrócić do zdrowia i choć częściowej sprawności.
Nie proszę tylko o pieniądze. Proszę o szansę. O czas. O przyszłość dla mojej żony i naszych dzieci. Każda pomoc to dla nas krok bliżej do dnia, w którym Angelika znów stanie na własnych nogach.
Marcin, mąż Angeliki
- Wpłata anonimowa100 zł
- Jacek G500 zł
Zdrowiej!
- 200 zł
- Wpłata anonimowa1000 zł
Wracaj szybko ;-)
- Wpłata anonimowaX zł
- Elżbieta i Tomasz200 zł