

❗️Śmierć zabiera nam córeczkę, a w naszym kraju wybuchła wojna - potrzebna PILNA pomoc!
Cel zbiórki: operacja w szpitalu w Barcelonie i leczenie ratujące życie maleństwa
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: operacja w szpitalu w Barcelonie i leczenie ratujące życie maleństwa
Aktualizacje
Moja córeczka żyje dzięki Tobie❗️Zostajemy w Barcelonie jeszcze KILKA tygodni... Walczymy!
Wasiliska skończy jutro rok. Pierwsze urodziny mojej córeczki. Rok życia, jeden z wielu, które nastąpią… Życia uratowanego dzięki Tobie. Nie wiem, jak mam Ci za to dziękować, łzy szczęścia napływają mi do oczu za każdym razem, gdy o tym pomyślę.
Co u nas? Brakuje ciągle czasu, ale tak chyba jest przy malutkim dziecku. Każdy dzień mija w mgnieniu oka.Waśka rośnie coraz szybciej każdego dnia, ale nadal odmawia jedzenia. Próbuję wszystkiego, już zaczęłam się czołgać :)
Niedawno zachorowałam na covid, a potem jeszcze na grypę :( Mój organizm był chyba zmęczony długą walką, musiał odchorować swoje. Na szczęście wróciłam już do zdrowia. Nadal kilka razy w tygodniu jeździmy do szpitala, żeby sprawdzać, czy wszystko w porządku. Zostaniemy w Barcelonie jeszcze 2 miesiące, Waśka musi przejść konieczne szczepienia i badania. A potem, mam ogromną nadzieję, będziemy mogli wrócić do domu…

Nasza zbiórka już niedługo się kończy. Jeśli zechcesz być z nami do czerwca, będę Ci bardzo wdzięczna.
Dmuchając jutro świeczkę, pomyślę nie tylko o swojej córeczce, ale też o Tobie. To dzięki Tobie co, było niemożliwe, stało się faktem… Jestem mamą. Wasiliska żyje. Wcześniej straciłam ciążę 9 razy…
Mój przykład pokazuje, żeby nigdy nie tracić nadziei. Że nawet jak tkwi się w najgorszym mroku, znajdą się setki osób o dobrych sercach, które wyciągną Cię z ciemności… Ludzie tacy jak Ty. Dziękuję Ci z całego serca.
Angelika
Ważne wieści dla Ciebie od Wasiliski i jej mamy❗️Cud życia trwa - bądź z nami do samego końca!
Za nami trudny czas, wiele zmartwień, mam ogromną nadzieję, że najgorsze już za nami. Mam jednak też dobre wieści, którymi chcę się z Wami podzielić.
27 października Wasilisa skończyła pół roku. Rośnie i jest bardzo aktywną i wesołą dziewczynką, dużo się śmieje i ciągle uśmiecha :) W końcu przyszły jej testy genetyczne, które wykazały, że nie ma żadnych mutacji do diagnostyki genetycznej. Okazuje się, że jej przepuklina przeponowa jest przypadkową wadą - nie ma ryzyka, że jeszcze kiedykolwiek będziemy musieli mierzyć się z tą wadą. Zrobiliśmy też MRI mózgu i wszystko jest w porządku :)

Do tej pory Waśka ma tylko jeden problem - bardzo słabo przybiera na wadze i choć rośnie, bardzo mało waży. Prawie nic nie chce jeść, cały mój dzień to ciągłe staranie się, aby coś zjadła. Na razie jesteśmy pod kontrolą lekarzy, ale za kilka miesięcy będziemy myśleć o powrocie do domu, naprawdę chcę wierzyć, że w naszym kraju wreszcie nadejdzie pokój i będziemy mogli wrócić… Modlę się o to.
Miałam problemy zdrowotne i musiałem zostawić Wasilisę z mamą i przejść gruntowne badania... Kilka razy straciłam przytomność, okazało się, że to stres - wojna, rozłąka z rodziną, samotność, narodziny i choroba dziecka, leczenie... Wierzę, że najgorsze jest już za nami.
Chciałam Wam jeszcze raz podziękować za wszystko, co dla nas zrobiliście. Bardzo często myślę o wszystkim, co nam się przydarzyło w ciągu ostatniego roku i zdaję sobie sprawę, że bez was nic by się nie stało. Wasilisy nie byłoby ze mną... Ona żyje i będzie żyć, i jest to możliwe tylko dzięki Wam.

Jestem bardzo wdzięczna każdemu, kto nam pomógł, za każde dobre słowo, za każdą dobrą myśl o nas, za każdą złotówkę... Dziękuję wszystkim za wiarę w Wasilisę i umożliwienie nam skorzystania z tej szansy. Moja córka ma najlepszą opiekę, do tej pory lekarze monitorują jej stan i przeprowadzają wszystkie niezbędne badania. Nieśmiało proszę, jeśli chcecie, bądźcie z nami do końca zbiórki, już tak niewiele brakuje.
Dziękuję za wszystko niezliczoną ilość razy i życzę wszystkim Wesołych Świąt.
Angelika
❗️Walka trwa - zostajemy na leczeniu w Barcelonie do wiosny... Przeczytaj koniecznie, co u nas!
U nas wszystko dobrze, poza tym, że Waśka bardzo słabo przybiera na wadze... Ma już 4 miesiące i waży 4500 gramów, jak niektóre noworodki, walczymy i wierzymy, że jej waga się poprawi.
Chcę Wam bardzo podziękować - wszystkim, którzy nam pomagają i przekazują swoje darowizny na uratowanie mojej córeczki. To Wasze wsparcie dało Wasilisce życie, a mi, matce, niemożliwe szczęście. Razem z mężem zawsze będziemy Wam wdzięczni. Szkoda, że czasami życie kosztuje, ale w tej trudnej sytuacji uratowaliście nas.
Niestety wojna trwa, a ja tak bardzo marzę o powrocie do domu, o tym, jaki pokój będzie miała Waśka i jakie jagody posadzimy za domem... Musimy tu być jednak aż do wiosny, ze względu na ciągłe badania. Nie wspominając już o tym, że powrót byłby niebezpieczny - tam, gdzie mieszkamy, są rosyjskie wojska...

Serce mi pęka, gdy myślę o naszym kraju i mieście, które zawsze kochałam. Po naradzie z lekarzami podjęliśmy decyzję o pozostaniu tutaj na zimę... Niestety wojna wszystko komplikuje i w razie czego nie moglibyśmy pilnie dostać się do szpitala z Ukrainy. A jednak zdrowie i życie Wasilisy jest najważniejsze.
Przeraża mnie przyszłość, martwię się o córeczkę, o to, gdzie i jak żyć... Marzymy o powrocie do domu, bardzo na to czekamy… Wciąż potrzebujemy wsparcia, bo Waśkę czekają ciągłe badania, kontrole, leczenie... Jesteśmy pod opieką szpitala.
Dziękuję za wszystko, zrobiliście dla nas niemożliwe ❤️ I proszę, bądźcie z nami dalej, do samego końca...
Angelika
Opis zbiórki
Śmierć dziecka - dobrze wiemy, czym jest. Straciliśmy dwoje, zanim zdążyliśmy je wziąć na ręce i przytulić... Gdy po latach starań zobaczyliśmy dwie kreski na teście ciążowym, byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Do czasu... Nasza córeczka jest śmiertelnie chora. Bez pilnej operacji umrze... Mamy czas do lutego, by uratować jej życie. W ciągu tygodnia musimy zapłacić klinice 50 tysięcy euro! Błagamy o ratunek!
Dziesięć lat marzyliśmy o dziecku. Staraniom o jego pojawienie się na świecie poświęciliśmy wszystko... W nic tak bardzo nie wierzyliśmy, jak w to, że w końcu uda nam się zostać rodzicami. Pierwszą ciążę straciliśmy. Dwie kreski na teście, wybuch szczęścia, a potem poronienie w siódmym tygodniu ciąży... Morze wylanych łez. Lekarze rozłożyli ręce, mówili, że jesteśmy zdrowi, ale tak się czasami zdarza.
Druga ciąża. Niestety okazało się, że pozamaciczna. Druga strata.... Ciężkie doświadczenie, trudne, przerażające, wyniszczające psychicznie. Depresja. Postanowiliśmy jednak nie poddawać się, walczyć. Wierzyłam, że kiedyś się uda, że wezmę na ręce swoje dziecko, że zostanę matką.
Pod koniec sierpnia tego roku obudziłam się i poczułam, że coś się zmieniło. Intuicja...? Nie umiem tego wytłumaczyć. Po kilku dniach wykonałam test, który okazał się pozytywny. Jestem w ciąży! Po raz kolejny poczuliśmy ogromną radość, ale i też strach, w obawie, czy tym razem się uda... Bałam się, że nie przeżyję kolejnej straty...

Euforia, że już niedługo wezmę na ręce swoje maleństwo, zawróciła mi w głowie. Dbałam o siebie ze wszystkich sił... Regularnie robiłam wszystkie potrzebne badania, odwiedzałam lekarzy, dużo spacerowałam i wyobrażałam sobie moment, w którym pierwszy raz przytulę moją kruszynkę. Nie potrafię opisać, co czułam, gdy po raz pierwszy w życiu usłyszałam na USG serce dziecka... Gdy usłyszałam „Gratuluję, będziesz mieć zdrową dziewczynkę ”. Codziennie rozmawiałam z moją córeczką... Mówiłam jej, jaki kolor będzie mieć jej pokój, jak będziemy spędzać wakacje u babci, że będziemy mieć psa...
21 grudnia brutalnie skończyła się moja bajka...
Szłam na kolejne badanie USG... Pamiętam, że mój mąż ubierał choinkę, że czekały pod nią nowe zabawki, które kupiliśmy maleństwu... Wychodziłam z uśmiechem na ustach, wyobrażając sobie, że kolejne Święta spędzimy już we trójkę. Wracałam zrozpaczona, ze złamanym sercem... USG. Gabinet. Długa cisza... A potem słowa lekarza. Powiedział, że nie może zrozumieć, dlaczego nie widzi prawej strony przepony i że widzi jakiś dziwny cień w miejscu prawego płuca... Dostałam skierowanie na szczegółowe badania. Mąż towarzyszył mi tym razem, podczas badania USG oboje płakaliśmy i nie mogliśmy przestać...
Nasza córeczka ma jedną z najcięższych wad, rozpoznawanych w ciąży - prawostronną przepuklinę przeponową... To bardzo rzadka wada, która powoduje, że narządy znajdujące się w jamie brzusznej przesuwają się do klatki piersiowej, powodując zakłócenia w pracy płuc i serca... Wasilisę uratuje tylko operacja. Jeśli nie pomożemy jej teraz, po narodzinach czeka ją śmierć!
Wśród dzieci, cierpiących na to schorzenie, tylko 15% przypadków ma odmianę prawostronną... Na Ukrainie, gdzie mieszkamy, nie ma ani jednej specjalistycznej kliniki, która pomaga takim dzieciom... Nie ma specjalistów ani sprzętu. Tutaj nasza córka umrze w ciągu kilku minut po porodzie. Lekarze rozłożyli ręce...
Dostałam skierowanie na sztuczne przerwanie ciąży. Jak jednak mogę to zrobić? Moja córeczka rośnie pod moim sercem, czuję jej ruchy - lubi, gdy jem coś słodkiego, gdy gram na pianinie, gdy śpiewam... Każdy ruch uświadamia mi, że ona żyje! Jej życie można uratować, ale poza granicami naszego kraju... Skontaktowaliśmy się ze szpitalem Sant João de Déu w Barcelonie, z doktorem Eduardem Gratakosem, który jest czołowym specjalistą chirurgii płodowej. Był jednym z pierwszych, którzy wykonali takie operacje na świecie... Powiedział, że może i wie, jak nam pomóc, że już przeprowadzał takie operacje i dzieci przeżyły, że postara się zrobić wszystko, co w jego mocy, aby uratować naszą córeczkę. Koszt operacji to jednak 171 tysięcy euro!
Na początku lutego muszę znaleźć się w szpitalu. Najpóźniej pod koniec miesiąca, kiedy będę w 28. tygodniu ciąży, lekarze muszą przeprowadzić operację... Wprowadzą specjalny balon, dzięki któremu płuca rosną i wypychają z klatki piersiowej nadmiar narządów, co po urodzeniu pozwoli na pracę płuc dziecka. Nasza córeczka może żyć!
Sami nigdy nie uzbieramy tych pieniędzy... Jesteśmy zwykłym małżeństwem, które tylko chce, by ich upragnione dziecko żyło. Jestem w 22. tygodniu ciąży, operacja musi się odbyć maksymalnie za 6 tygodni. Wiemy, że naszej dziewczynce można pomóc i nigdy sobie nie wybaczymy, że tego nie zrobiliśmy.
Bardzo się boimy, ale mamy nadzieję i wierzymy, że nam się uda! Prosić to za mało - błagamy! Uratuj życie naszego dziecka...
- stegem5 zł
- Damian100 zł

Życzy aby operacja się powiodła i rodzice mogli widzieć jak ich córeczka dorasta szczęśliwe
- Karol Stasiak70 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- IwonaX zł
Trzymam kciuki:) wytrwałości dla rodziców