
Całe życie poświęciła służbie. Dziś musi zawalczyć o siebie❗️Potrzebna pilna pomoc❗️
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja, leczenie, podanie komórek macierzystych
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Bolesławwspiera już 7 miesięcy
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja, leczenie, podanie komórek macierzystych
Aktualizacje
To właśnie dzięki Tobie mogę dalej walczyć! Proszę, wspieraj mnie nadal!
Jeszcze niedawno to wszystko było tylko marzeniem. Móc znów stanąć na nogi, stać się samodzielną, niezależną... Moje pierwsze próby chodzenia były za pomocą urządzenia Luna. To tam stawiałam swoje pierwsze, niepewne kroki, ucząc się od nowa czegoś, co kiedyś było tak naturalne.
Z czasem przyszło coś więcej – odwaga i wiara, że mogę iść dalej. Zaczęłam próbować chodzić bez Luny. Każdy mały postęp był dla mnie ogromnym zwycięstwem. Każdy ruch, każdy krok, nawet najmniejszy – dawał nadzieję.

Dziś jestem w miejscu, w którym uczę się chodzić przy balkoniku. To już nie tylko ćwiczenia – to realne kroki w stronę samodzielności. Dodatkowo trenuję w lokomacie, który pomaga mi korygować błędy i uczy moje ciało prawidłowego wzorca chodu. To ciężka praca, ale wiem, że prowadzi mnie tam, gdzie tak bardzo chcę dojść.
To wszystko nie wydarzyłoby się bez wsparcia, które otrzymuję. Dziękuję za nie z całego serca... Ale przede mną wciąż długa droga… Droga, która prowadzi do jednego celu – żebym mogła w końcu samodzielnie chodzić.
Dlatego bardzo proszę – jeśli możesz, wspieraj mnie dalej. Każdy gest, każda pomoc – nawet ta najmniejsza, to dla mnie szansa na dalszą rehabilitację, na więcej godzin ćwiczeń, na większe postępy.
Nie sposób opisać, jak bardzo jestem za to wdzięczna...
Ania
Moja walka trwa, ale leczenie działa! Bardzo proszę o dalszą pomoc...
23. maja wyszłam w końcu ze szpitala w Bydgoszczy, do którego trafiłam 10. stycznia...
Rehabilitacja przebiegała bardzo powoli i były niestety słabe efekty. Od 1. czerwca wykupiłam pobyt w prywatnej klinice w Poznaniu, gdzie powoli próbowałam wstawać – oczywiście przy pomocy maszyn i specjalnych sprzętów.
Korzystałam też z rehabilitacji (wirówki wodne, prądy i luna).

W ośrodku zrobiłam minimalne postępy, ale największy przełom nastąpił po podaniu komórek – 31. lipca poczułam powracające napięcie. Pojawiły się również odruchy kolanowe, co dało mi ogromną nadzieję. Ponownie uwierzyłam, że wszystko będzie dobrze i że idę w odpowiednim kierunku!
Systematycznie ćwiczę w ośrodku Neuron w Bydgoszczy. Robię bardzo duże postępy i w końcu mogę powoli, samodzielnie chodzić! Co prawda z małą asekuracją, ale z szerokim uśmiechem na twarzy stawiam swoje pierwsze kroki!
Czuję się, jak małe dziecko, które uczy się chodzenia od podstaw.
Rehabilitacja jest niestety bardzo kosztowana, bo dwa tygodnie turnusu, na który dojeżdżam, to koszt 6. tysięcy złotych. Cały czas kontynuuję również podania komórek macierzystych i ta terapia również jest bardzo, bardzo kosztowna...
Chciałabym podziękować wszystkim za każdy wpłacony grosz, bo dzięki Waszej pomocy mogę się rehabilitować i powoli wracać do sprawności. Siły, motywacji i determinacji dodaje mi mój synek, codziennie pyta, kiedy pójdziemy razem na spacer.
Mam dla kogo walczyć i wiem, że nigdy się nie poddam. Bardzo Was proszę o dalsze wsparcie!
Z wdzięcznością – Ania
Opis zbiórki
Ania to kobieta, która całe życie poświęciła służbie – Ojczyźnie i drugiemu człowiekowi. Od 13 lat nosi mundur z dumą, będąc żołnierzem. Na co dzień jest też pielęgniarką. Była zawsze tam, gdzie potrzebna była pomoc. Po służbie wracała do domu, gdzie czekał na nią ktoś najważniejszy – jej synek, Leon.
Niestety dziś Ania musi zawalczyć o swoje życie, zdrowie i sprawność. O to, by móc opiekować się synkiem, być przy nim. O to, by samodzielnie żyć.
Ania z dnia na dzień stała się pacjentką. Życie brutalnie pokazało jej, co to znaczy być po tej drugiej stronie… Zapalenie rdzenia kręgowego spowodowało, że straciła władzę w nogach! Zamiast ratować innych, dziś walczy o własne życie i sprawność.
Wcześniej nie miała żadnych problemów zdrowotnych. Dwa dni po otrzymaniu tej brutalnej diagnozy miała lecieć na misję do Libanu...

Niestety los zadecydował inaczej. Od tamtej pory Ania każdego dnia poddaje się intensywnej rehabilitacji: elektrostymulacjom, ćwiczeniom, chodzi na masaże. Na szczęście widać postępy, ale to wciąż za mało, by stanąć na nogi.
Nadzieją jest kosztowna terapia komórkami macierzystymi – jedyna szansa, by przerwać ten koszmar i odzyskać sprawność.
Ania nigdy nie prosiła o pomoc. Zawsze była tą, która dawała. Która otwierała swoje serce dla innych. Dziś niestety los się odwrócił. Jej synek potrzebuje mamy – obecnej, silnej, sprawnej. Potrzebuje jej bardziej, niż kiedykolwiek.
Pomóżmy jej wrócić do sprawności. Do syna. Do służby.
Każda wpłata, każde udostępnienie to krok bliżej i szansa na odzyskanie dawnego życia.
Ania już pokazała, jak się walczy. Pokazała, że jest dzielna i potrafi. Teraz musi poczuć, że nie jest w tej trudnej walce sama. Bardzo prosimy o wsparcie!
Najbliżsi
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Marek Brózda100 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Zs191565,50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł