Ania Banaś - zdjęcie główne

"Na polu walki zostałam sama…" Ania, pielęgniarka i żołnierz zawodowy, potrzebuje pomocy❗️

Cel zbiórki: Wszczepienie stymulatora, podanie komórek macierzystych w Tajlandii

Organizator zbiórki:
Ania Banaś, 39 lat
Zielonka, kujawsko-pomorskie
Poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego, parapareza spastyczna kończyn dolnych, osłabienie siły mięśniowej dłoni prawej
Rozpoczęcie: 7 sierpnia 2026
Zakończenie: 6 listopada 2026
7639 zł(1,21%)
Brakuje 625 377 zł
WesprzyjWsparło 114 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0812040
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0812040 Anna

Stała pomoc

1 wspierający co miesiąc
Regularne wsparcie daje Annie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Bolesław
    Bolesławwspiera już 10 miesięcy

Cel zbiórki: Wszczepienie stymulatora, podanie komórek macierzystych w Tajlandii

Organizator zbiórki:
Ania Banaś, 39 lat
Zielonka, kujawsko-pomorskie
Poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego, parapareza spastyczna kończyn dolnych, osłabienie siły mięśniowej dłoni prawej
Rozpoczęcie: 7 sierpnia 2026
Zakończenie: 6 listopada 2026

Opis zbiórki

Jestem pielęgniarką i żołnierzem zawodowym. A może powinnam już powiedzieć – byłam żołnierzem… Chociaż w wojsku popularne jest hasło “Nie zostawiamy naszych”, ja na polu walki o swoje zdrowie zostałam sama. Uraz w trakcie służby, błędna diagnoza i dalsze wydarzenie sprawiły, że muszę sama walczyć o siebie.

Dzisiaj nie chodzę. Sama wychowuję synka Leona, który bardzo ciężko znosi to wszystko, co się wydarzyło. Jest w spektrum autyzmu. 

Chciałabym Wam tyle opowiedzieć, choć nie wszystko jeszcze mogę. Nie poddaję się, będę walczyć! Mam to już we krwi. Tylko że wcześniej walczyłam o życie i zdrowie innych - w wojskowym szpitalu pracowałam na SOR-ze. Przysięgałam walczyć za ojczyznę. Dwa dni po tym, gdy upadłam, miałam jechać na misję do Libanu, na której bardzo mi zależało. 

Anna Banaś

Tamtego dnia, wysiadając z samochodu, pośliznęłam się i uderzyłam plecami. Trochę bolało, ale byłam tuż pod pracą, więc do niej poszłam. Zgłosiłam, że miałam mały wypadek z racji tego, że za chwilę miałam lecieć na misję. W ciągu 5 godzin mój stan pogorszył się dramatycznie. Już w domu wezwałam karetkę, bo straciłam władzę w nogach.

W szpitalu przyjął mnie młody lekarz, stwierdził najpierw rwę kulszową. To był piątek, nie miałam rezonansu, nie było dalszej diagnostyki. Przekazali mnie do szpitala wojskowego, w którym zresztą wcześniej pracowałam. Myślałam, że przejdę kompleksowe badania, dostanę ostateczną diagnozę. Ta brzmiała: zapalenie rdzenia, mimo że obraz kliniczny mógł temu przeczyć. 

Mijały miesiące, a błędna - jak się niedawno okazało - diagnoza zamykała mi drzwi do skutecznego leczenia i do odszkodowania. Dzięki pomocy Darczyńców mogłam mieć rehabilitację, wystarczyło też na 7 podań komórek macierzystych. Mój stan się poprawił, bo wcześniej nie mogłam się ruszać od szyi w dół. Dziś jest to od pasa w dół - mogę przynajmniej siedzieć. Wciąż jednak nie mam władzy w nogach i jeżdżę na wózku inwalidzki. 

Anna Banaś

Niedawno trafiłam do pani profesor - specjalistki od leczenia rdzenia. To ona stwierdziła, że mój niedowład powstał na skutek urazu, a nie idiopatycznego zapalenia. W płynie rdzeniowym nie stwierdzono komórek zapalnych!

Ta diagnoza otworzyła mi nie tylko drogę, ale też oczy. Dzisiaj walczę nie tylko o odzyskanie sprawności, ale też o to, by mój wypadek został uznany jako wypadek w pracy, bo tylko wtedy mogę mieć nadzieję na odszkodowanie. Teraz nie mam nic, a niedawno dowiedziałam się, że prawdopodobnie zostanę też zwolniona ze służby i będę musiała opuścić mieszkanie, w którym mieszkam z synem. 

Przeżyłam załamanie nerwowe. Było już naprawdę bardzo źle… Nie mogę się jednak poddać, bo wraz z prawidłową diagnozą dostałam szansę na to, że całkowicie odzyskam sprawność! Nie walczę tylko dla siebie i o siebie. Walczę dla mojego synka. 

Przez to, że mój stan powstał na skutek urazu, mogę mieć wszczepiony stymulator, który - wraz z rehabilitacją - daje mi nadzieję na odzyskanie pełni sprawności! Jedna z najlepszych na świecie klinik, w Tajladii, zajmujących się leczeniem rdzenia potwierdziła diagnozę. Nr Nasir zakwalifikował mnie od zabiegu! 

Anna Banaś

Przeszkodą są jak zwykle pieniądze, których nie mam. Wkrótce stracę też środki do życia. 

Jestem pielęgniarką, byłam więc pierwsza na misjach - wysyłali mnie do powodzi i na granicę (Białowieża, Czeremcha). 13 lat służyłam wojsku z ogromnym sercem i przekonaniem, że swoich nie zostawia się na polu walki – niezależnie, jaka to jest walka. Gdy mi przyszło toczyć najtrudniejszy dla mnie bój, zamiast wsparcia, dostałam tylko kłody pod nogi. Nie mogę się z tym pogodzić. 

Dlatego dziś pozostaje mi tylko prosić Was, obcych mi ludzi, o pomoc. Nie wiem, czy kiedykolwiek po tym wszystkim będę mogła wrócić do służby, ale wierzę, że w końcu odzyskam władzę w nogach! 

Dziękuję za każdą formę wsparcia.

Anna Banaś

Wybierz zakładkę
Sortuj według