
Lekarka i mama dwójki dzieci kontra RAK❗️POMOCY❗️
Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku
Opis zbiórki
Mam na imię Ania. Zawodowo jestem lekarzem, a prywatnie mamą dwójki chłopców: 4-letniego Maciusia i 11-miesięcznego Adasia. Kiedy byłam w ciąży z drugim synkiem, wyczułam w piersi zmianę. I to był początek koszmaru, który trwa do dziś.
W październiku 2025 roku wykonałam badanie USG. Nie wykazało niczego podejrzanego, a Pani Doktor powiedziała, że to tylko pojedyncze torbiele. Odetchnęłam z ulgą, niestety tylko na chwilę. Po jakimś czasie miałam wrażenie, że zmiana zrobiła się dużo twardsza, zaczęła mnie też boleć. Zrobiłam kolejne USG. Badanie pokazało zwapnienia, które mogą pojawić się u kobiet w czasie karmienia, jednak chciałam to sprawdzić. Biopsja wykazała coś, czego nigdy bym się nie spodziewała.
W marcu 2026 roku, tuż przed moimi 36. urodzinami, zdiagnozowano u mnie raka piersi w trzecim stadium z zajęciem węzłów chłonnych pachowych.
Na początku ciężko było mi w to uwierzyć. W mojej rodzinie nie było przypadków takich chorób, nie byłam obciążona genetycznie i choć jako lekarz wiedziałam, że nigdy nie mogę mieć pewności, wierzyłam, że ta diagnoza mnie nie spotka. Myliłam się.

Od razu rozpoczęłam intensywne leczenie. Najpierw była chemioterapia, później mastektomia. Niestety nie doprowadziły do całkowitej remisji. Aktualnie oczekuję na radioterapię oraz leczenie uzupełniające. I tu zaczynają się komplikacje.
W Polsce standardem jest leczenie konkretnym preparatem, jednak istnieje lek, który dużo skuteczniej zmniejsza ryzyko nawrotów oraz przerzutów odległych. Niestety nie jest refundowany przez NFZ w chorobie resztkowej.
A koszt pojedynczego cyklu to ponad 34 tysiące złotych, z kolei całkowity koszt terapii wynosi około 500 tysięcy złotych. Nie mam takich pieniędzy. Ale to JEDYNE leczenie, które daje mi szansę, bym mogła zobaczyć, jak dorastają moi synowie...
To właśnie moja rodzina daje mi największą siłę. Dzięki nim wciąż jestem w stanie cieszyć się z małych rzeczy i jeszcze się nie poddałam. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak wyglądałaby ta walka, gdyby ich przy mnie nie było. Dlatego chcę walczyć dalej. Nie tylko dla siebie, ale też dla mojej rodziny.
Niestety koszty są ogromne. Nie dam rady zebrać takiej kwoty bez Waszej pomocy. Dlatego będę bardzo wdzięczna za każdą wpłatę, każde udostępnienie i dobre słowo. Wierzę, że razem może nam się udać...
Ania
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Kamila100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł