
To nie czas, by umierać❗️12-letni chłopiec walczy o życie z białaczką❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne i rehabilitacja, pomoc w trudnej sytuacji życiowej
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie onkologiczne i rehabilitacja, pomoc w trudnej sytuacji życiowej
Aktualizacje
„Mamo, ja chcę żyć. Ja dam radę.” Co dziś dzieje się u Artema?
Artem pozostaje pod opieką Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.
Od momentu postawienia diagnozy przeszedł bardzo długie i ciężkie leczenie onkologiczne, obejmujące liczne cykle chemioterapii oraz radioterapię ośrodkowego układu nerwowego. Mierzyliśmy się z powikłaniami, ciężkimi infekcjami, sepsą, grzybicą płuc, zapaleniem przewodu pokarmowego oraz osłabieniem organizmu.
Syn przez długi czas wymagał specjalistycznego leczenia i żywienia dojelitowego. Miał również założony centralny cewnik, który niedawno został usunięty! Obecnie Artem pozostaje w trakcie leczenia podtrzymującego i regularnych kontroli hematologicznych. Po tak długim i trudnym leczeniu jego organizm jest bardzo osłabiony i wymaga dalszej rehabilitacji oraz stopniowego powrotu do normalnego życia, szkoły i kontaktów z rówieśnikami.

Jako mama jestem ogromnie wdzięczna za to, że zdecydowaliśmy się założyć zbiórkę na rehabilitację, że udało nam się dotrzeć do Was z naszą historią. Dzięki tej pomocy mój syn będzie miał szansę stopniowo odzyskać siły, poprawić stan zdrowia i wracać do aktywnego, zdrowego życia!
Wasze wsparcie daje rodzinom takie jak my nadzieję, siłę i poczucie, że nie jesteśmy sami w tej trudnej drodze. Z całego serca dziękuję za Waszą pracę, wrażliwość i ogromne serce. Zostało już niewiele, dlatego proszę, zostańcie z nami!
Mama Artema
BIAŁACZKA ciągle wyniszcza moje dziecko... RATUJ Artemka!
Każdego dnia patrzę na mojego dwunastoletniego syna i wciąż nie mogę uwierzyć, że tak niewinne dzieciństwo zostało brutalnie przerwane przez chorobę, która w jednej chwili zamieniła nasze życie w koszmar.
W marcu 2025 roku jeden telefon z laboratorium sprawił, że świat, jaki znaliśmy, runął, a słowa o ostrej białaczce limfoblastycznej typu T odebrały mi oddech i poczucie bezpieczeństwa...
Od tamtej chwili Artem przeszedł przez piekło setek chemioterapii, wkłuć do kręgosłupa i dni wypełnionych bólem, osłabieniem i strachem, którego nie powinno doświadczać żadne dziecko.

Miesiące spędzone w szpitalu nauczyły mnie, jak brzmi cisza nad łóżkiem, kiedy nasłuchuje się tylko jednego, czy serce syna nadal bije. Dziś jesteśmy w domu, ale ta walka się nie skończyła, bo przez cały 2026 rok Artem będzie przyjmował chemię w tabletkach, a jego wyczerpany organizm potrzebuje intensywnej rehabilitacji i stałej opieki.
Widzę, jak bardzo chce wrócić do normalności, która została mu odebrana. Każdy jego uśmiech jest dla mnie dowodem, że mimo cierpienia wciąż ma w sobie ogromną wolę, by żyć. Nasza codzienność to teraz nie tylko strach o zdrowie, ale także ciężar kosztów leczenia, leków i terapii, które przerastają nasze możliwości.
Bez wsparcia ludzi o wielkich sercach ta droga może okazać się zbyt ciężka, byśmy udźwignęli ją sami. Błagam, pomóżcie nam dać Artemowi szansę na przyszłość, bo on naprawdę chce żyć i każdego dnia walczy o kolejny oddech.
Mama
„Mamo, ja chcę żyć. Ja dam radę..." Ratuj Artema!
Nasze życie rozpadło się na „przed” i „po”, kiedy Artem, zaledwie dwunastoletnie dziecko, usłyszał diagnozę, której żaden rodzic nigdy nie chce usłyszeć – rak krwi.
Artem leczy się w Gdańsku, na oddziale hematologii, gdzie przechodzi kolejne cykle trudnej, wyniszczającej chemioterapii. Jego ostatnie badania pokazały, że musi przejść intensywną chemioterapię, jeszcze silniejszą, jeszcze bardziej bolesną i obciążającą.
Jego młody organizm jest słaby, zmęczony, często pełen bólu i strachu. Widzę, jak cierpi. Widzę jego łzy, widzę chwile, w których brakuje mu sił nawet, by podnieść głowę z poduszki.A mimo to… on się nie poddaje. Każdego dnia, nawet gdy jest mu bardzo ciężko, Artem powtarza: „Mamo, ja chcę żyć. Ja dam radę.” I walczy. Walczy tak, jak tylko potrafią walczyć dzieci – z wiarą, z nadzieją i z ogromnym sercem.

Dalsze leczenie i późniejsza rehabilitacja wymagają środków, których po prostu nie posiadam. Dlatego z całego serca proszę o pomoc wszystkich ludzi o dobrym sercu. Każda złotówka to krok do przodu. Każda modlitwa, każde udostępnienie – to wsparcie, które dodaje nam sił.
Wierzę, że razem możemy uratować to jedno, wyjątkowe dziecięce serduszko. Wierzę, że wspólnie przywrócimy Artema zdrowie, dzieciństwo i nadzieję na przyszłość.
Kocham go ponad wszystko i choć czasem brakuje mi sił, modlę się każdego dnia, aby Bóg dał mu zdrowie i uratował jego życie.Wierzę, że dobro wraca. Wierzę, że dzięki ludziom takim jak Wy mój syn otrzyma szansę, na którą tak bardzo zasługuje. Razem jesteśmy siłą. Razem możemy sprawić cud.
Mama Artema
Opis zbiórki
U mojego ukochanego syna zdiagnozowano ostrą białaczkę. Jeszcze niedawno nasze życie i tak było pełne lęku – uciekliśmy z kraju, szukając schronienia przed wojną. Wydawało się, że najgorsze już za nami... Niestety, nasz świat rozpadł się na nowo.
Każdy dzień to walka nie tylko z rakiem, ale także z bólem, strachem i bezsilnością. Jesteśmy sami. Ojciec Artema zmarł po ciężkiej chorobie i dziś cały czas muszę być przy synku – opiekuję się nim dniem i nocą, dlatego nie mogę podjąć pracy i nie mam żadnych dochodów.
Artem przez ostatnie miesiące przeszedł intensywne leczenie chemioterapią. Był to bardzo trudny czas – terapia była wyczerpująca i przyniosła wiele skutków ubocznych. Dzięki Wam i Waszemu wsparciu udało nam się przetrwać, ale dziś znów muszę prosić o pomoc.
Organizm Artema jest bardzo osłabiony po poprzednich cyklach leczenia. Często czuje się zmęczony, ma problemy z odpornością i potrzebuje dużo odpoczynku oraz specjalnej diety, aby przetrwać kolejne tygodnie terapii. Większość czasu spędzamy w szpitalu lub w domu, przygotowując się do kolejnych wizyt i badań. Tak wyglądają nasze dni – walka z bólem, zmęczeniem i lękiem, ale także nadzieja, że leczenie przyniesie rezultaty.

Najtrudniej jest patrzeć, jak Artem cierpi po kolejnych cyklach. Patrzeć na cierpienie dziecka to największy ból dla matki. Ale wierzę, że dzięki wsparciu dobrych ludzi i modlitwie Artem pokona chorobę. Oboje w to wierzymy.
Przed nami bardzo ciężki etap leczenia. Z powodu kolejnego etapu leczenia, 52-dniowego protokołu chemioterapii, Artem potrzebuje kompleksowego wsparcia, aby jego organizm mógł wytrzymać obciążenie i szybciej się regenerować.
Ciężko jest prosić o pomoc. Ale kiedy widzisz, jak Twoje ukochane dziecko gaśnie w szpitalnym łóżku, coś takiego jak wstyd przestaje mieć znaczenie. Potrzebujemy wsparcia, aby pokryć koszty codziennej opieki, odpowiedniego żywienia, dojazdów, specjalnej diety i rehabilitacji w trakcie chemioterapii. Każda złotówka pomaga nam w walce o zdrowie i życie Artem.
Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy są z nami – Wasza pomoc daje nam siłę i nadzieję, że nie jesteśmy sami. Jeśli możesz – pomóż nam przetrwać ten najtrudniejszy czas. Twoje wsparcie może uratować życie mojego dziecka.
Alona, mama
- Wpłata anonimowa20 zł
- 50 zł
❤️
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł