Bartek Wiśniewski - zdjęcie główne

Pomóż mi zawalczyć o życie i zdrowie❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, wizyty, dojazdy, zdrowa żywność

Organizator zbiórki:
Bartek Wiśniewski, 32 lata
Bełchów, łódzkie
Chłoniak Hodgkina
Rozpoczęcie: 29 stycznia 2025
Zakończenie: 2 maja 2026
12 084 zł
WesprzyjWsparło 361 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0774190
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0774190 Bartłomiej

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Bartkowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, wizyty, dojazdy, zdrowa żywność

Organizator zbiórki:
Bartek Wiśniewski, 32 lata
Bełchów, łódzkie
Chłoniak Hodgkina
Rozpoczęcie: 29 stycznia 2025
Zakończenie: 2 maja 2026

Aktualizacje

  • DRAMATYCZNE WIEŚCI❗️Nowotwór postępuje, leczenie nie działa... Moja żona też ma RAKA❗️

    Nie mam dla Was dobrych wiadomości… Piszę to z ogromnym ciężarem na sercu, będąc na skraju załamania psychicznego. Nowotwór wciąż atakuje, leczenie nie zadziałało. A jakby tego było mało, w międzyczasie dowiedzieliśmy się, że moja żona ma raka jajnika!

    Nie potrafię opisać, jak bardzo to wszystko jest niesprawiedliwe. W jednej chwili nasze życie się rozsypało. Myśli uciekają, nie jestem w stanie tego poukładać. Najbardziej boli mnie to, co będzie z naszymi dziećmi… One nie rozumieją, dlaczego nagle wszystko się zmieniło.

    Czekam na konsylium. Lekarka prowadząca powiedziała mi wprost, że kończą się pomysły na moje leczenie – przeszedłem już wszystko, co było możliwe. Została ewentualnie radioterapia, ale zmiana jest w bardzo trudnym miejscu. Szukam każdej możliwej szansy.

    Zgłosiłem się do badań klinicznych. Jest cień nadziei – nowy program leczenia chłoniaka w Katowicach. Jestem w trakcie kwalifikacji, jeżdżę na kolejne badania, konsultacje… Każda podróż to dla mnie ogromny wysiłek i koszt, ale nie mam wyboru.

    Jeśli uda mi się zakwalifikować, będę musiał spędzić tygodnie z dala od domu, blisko szpitala. Trzy tygodnie leczenia, potem powrót i znów od nowa. To oznacza konieczność wynajęcia mieszkania, codzienne dojazdy, życie w niepewności…

    A w tym samym czasie moja żona dochodzi do siebie po operacji i przez długi czas nie będzie w stanie zająć się dziećmi. Zostajemy z tym wszystkim praktycznie sami – choroba, strach, bezradność, logistyka i ogromne koszty, które rosną z każdym dniem.

    Nigdy nie przypuszczałem, że życie zada nam taki cios... I że przyjdzie tak nagle, z taką siłą… Nie wiem, co będzie dalej. Trzymam się tylko nadziei, że gdzieś jeszcze jest dla mnie jakaś szansa. Jeśli możecie, proszę, bądźcie z nami. Każde wsparcie, każda pomoc i każde udostępnienie daje nam siłę, żeby walczyć dalej… 

    Bartek

  • Nowe informacje❗️Wciąż walczę o zdrowie i życie – PROSZĘ O WASZĄ DALSZĄ POMOC❗️

    Kochani,

    chciałem podzielić się z Wami nowymi informacjami. 

    Czuję się coraz lepiej – dzięki bieżni i regularnej rehabilitacji powoli odzyskuję siły. Staram się ćwiczyć systematycznie, co naprawdę pomaga. Jeżdżę 2-3 razy w miesiącu do Łodzi na kontrole, ostatnio byłem u pulmonologa – i tu dobre wieści – wyniki wykazały poprawę wydolności oddechowej.

    Niestety, mimo tych postępów, cały czas jestem na zwolnieniu i będę musiał je przedłużyć – moja kondycja fizyczna nadal nie pozwala na pełny powrót do codziennego funkcjonowania. Przede mną kolejne wizyty u kardiologa, okulisty i dermatologa.

    Bartłomiej Wiśniewski

    Cały czas biorę leki immunosupresyjne, a dopiero po ich zakończeniu będę mógł przyjąć planowe szczepienia – m.in. na pneuomokoki i tzw. 6w1.

    Ostatnio byłem w poradni transplantologii. Niestety, wyniki krwi okazały się słabsze – spadła liczba krwinek białych i neutrofilii. Z krwi wyszły jakieś wirusy, dlatego konieczne było wykonanie dodatkowych badań, które trafiły już do laboratorium w Poznaniu. Za tydzień wracam do lekarza, żeby omówić wyniki i dalsze kroki. 

    Dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną w tej walce. Wasze wsparcie – finansowe, duchowe, każde dobre słowo – to ogromna siła. Bez Was ten trudny etap byłby jeszcze cięższy do zniesienia.

    Proszę, bądźcie ze mną dalej – każda pomoc naprawdę ma znaczenie. 

    Bartłomiej

Opis zbiórki

Mam na imię Bartłomiej, mam 31 lat, cudowną żonę i dwie córeczki, dla który zrobiłbym wszystko. Niestety od 7 lat moje życie to nieustanna walka z nowotworem. Gdy po raz pierwszy usłyszałem diagnozę, byłem przerażony, ale wierzyłem, że dam radę. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak długa i trudna będzie ta droga...

W grudniu 2017 roku trafiłem do szpitala w Skierniewicach. Lekarze podejrzewali u mnie zapalenie płuc. Pomimo leczenia po dwóch tygodniach nie było żadnej poprawy. Skierowano mnie do szpitala w Łodzi i to tam po raz pierwszy usłyszałem, że jestem poważnie chory – zdiagnozowano u mnie chłoniaka Hodgkina.

Rozpocząłem chemioterapię i początkowo nowotwór dobrze zareagował. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Byłem pełen nadziei, że to koniec koszmaru. Wróciłem do pracy, do życia, do mojej rodziny.

Ale trzy miesiące później wszystko wróciło. Wyczułem guzki na węzłach chłonnych. Badanie PET potwierdziło nawrót. Od tamtej pory walczę bez przerwy. Przyjąłem niezliczoną ilość chemii, przerzedłem autoprzeszczep i immunoterapię. Nowotwór wciąż jednak nie odpuszczał.

Bartłomiej Wiśniewski

Dwa tygodnie temu przeszedłem przeszczep od dawcy – to moja największa nadzieja na pokonanie choroby. Wiem, że przede mną jeszcze długo droga, ale nie poddaję się. Chciałbym jak najszybciej wrócić do pracy, do mojej rodziny, do normalności. 

Niestety, po tylu latach walki jest nam coraz trudniej opłacać wszystkie wizyty, konsultacje lekarskie, płatne szczepienia, które musiałem przyjąć ponownie po przeszczepie, dojazdy do szpitala. Nigdy nie myślałem, że będę musiał prosić o pomoc, ale teraz naprawdę jej potrzebuję.

Najtrudniejsze w tej chorobie nie jest ból ani zmęczenie. Najtrudniejsze jest to, że nie mogę być przy moich dzieciach cały czas. Kiedy jestem w szpitalu bardzo za nimi tęsknie. Nie tak to sobie wszystko wyobrażałem... Marzę o tym, by znów móc się z nimi bawić, czytać im bajki na dobranoc, przytulać je bez strachu, że kolejna walka z chorobą mnie osłabi. Po prostu chcę być przy nich w każdej chwili.

Z całego serca proszę Was o wsparcie. Każda pomoc ma dla mnie ogromne znaczenie, przybliża mnie do celu – do życia, do zdrowia, do mojej rodziny. Chcę żyć, chcę być tatą, chcę być mężem. Wierzę, że z Waszym wsparciem uda mi się wygrać. 

Dziękuję każdemu, kto zechce mi pomóc. 

Bartłomiej

Wybierz zakładkę
Sortuj według