Bartosz Jakubiak - zdjęcie główne

Bartek płonął żywcem - ma spalone blisko 80% ciała❗️Pomóż mu po koszmarnym wypadku❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Bartosz Jakubiak, 23 lata
LUBIN
Oparzenie termiczne obejmujące 70-79% powierzchni ciała w tym liczne oparzenia III i IV stopnia powikłane wystąpieniem ostrej niewydolności oddechowej, jelitowej i nerek, postępująca martwica, zagrożenie amputacją
Rozpoczęcie: 9 września 2026
Zakończenie: 9 grudnia 2026
15 062 zł(7,08%)
Brakuje 197 704 zł
WesprzyjWsparło 231 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
1014620
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%1014620 Bartosz

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Bartoszowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Bartosz Jakubiak, 23 lata
LUBIN
Oparzenie termiczne obejmujące 70-79% powierzchni ciała w tym liczne oparzenia III i IV stopnia powikłane wystąpieniem ostrej niewydolności oddechowej, jelitowej i nerek, postępująca martwica, zagrożenie amputacją
Rozpoczęcie: 9 września 2026
Zakończenie: 9 grudnia 2026

Opis zbiórki

8 czerwca 2026 roku otrzymaliśmy telefon, którego boi się każdy rodzic... Policja kazała nam przyjechać do szpitala, żeby zidentyfikować, czy poparzona w 80% ofiara koszmarnego wypadku - w stanie krytycznym, na skraju życia i śmierci - to nasz syn... Bartek nie odbierał telefonu, a my jadąc do szpitala modliliśmy się, by nie był to on... Niestety. Nasz syn umierał...

Co się stało? Niestety nie do końca wiadomo. Bartek wracał do domu, jechał z Warszawy w stronę Białegostoku. Wtedy doszło do koszmarnego wypadku samochodowego. Samochód spalił się doszczętnie. Syn nie pamięta z tego wydarzenia absolutnie nic... 

Stan Bartka po przyjeździe do szpitala był krytyczny. Rokowania? Praktycznie żadne. Lekarze mówili nam wprost: „jest młody, musimy mieć nadzieję”, choć prawda była okrutna – nász syn po prostu umierał.

Bartek został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną, w której spędził cały miesiąc. Ogień doszczętnie spalił jego ciało od brzucha w dół – podbrzusze, krocze, pośladki i nogi. Miał poparzone 80% ciała... To były rozległe poparzenia 3. stopnia. Istniało bardzo poważne ryzyko amputacji nogi.

Bartosz Jakubiak

Codziennie rano modliliśmy się, by syn nas nie zostawiał... By wytrwał w tej najtrudniejszej walce swojego życia. Bartek walczył z całych sił, codziennie balansując na granicy życia i śmierci.

Bartek ma 23 lata. Do niedawna żył pełnią życia. Jego wielką pasją był taniec towarzyski... Ciągle był w ruchu i miał wiele planów i pomysłów na życie. Wszystko skończyło się w jednej chwili.

Gdy nasze modlitwy zostały wysłuchane i Bartek wreszcie się wybudził, rozpoczęła się kolejna mordercza walka - ze spustoszeniem, które wyrządził ogień. Przeszedł pierwsze przeszczepy skóry na nogach... Przez poparzenie dolnej części ciała trzeba było wyłonić mu stomię. 

Bartek wciąż jest w bardzo ciężkim stanie, przyjmuje bardzo silne leki przeciwbólowe. Niestety, skóra w wielu miejscach nie goi się w ogóle. Dziś syn porusza się głównie na wózku inwalidzkim, sam jest w stanie zrobić samodzielnie zaledwie parę kroków...

Lekarze podjęli decyzję o wypisaniu Bartka do domu. Jego stan psychiczny jest bardzo zły – po tygodniach cierpienia w szpitalnych murach powoli traci chęć do walki. Musi zmienić otoczenie, by znów chciał żyć. Drugim powodem jest zagrożenie ze strony szpitalnej flory bakteryjnej – w szpitalu w każdej chwili może wdać się groźne zakażenie. Za miesiąc musimy jednak wrócić na blok operacyjny, gdzie lekarze zdecydują o kolejnych przeszczepach skóry.

Niestety, powrót do domu to dla nas kolejny wielki sprawdzian. Mieszkamy w Lubinie na Dolnym Śląsku. Wypadek wydarzył się pod Warszawą – wyjazdy, noclegi w szpitalnym hotelu i codzienne dojazdy pochłonęły absolutnie wszystkie nasze oszczędności...

Sami jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. W 2025 roku przeszłam ciężką operację kręgosłupa i przebywam na świadczeniu rehabilitacyjnym. Mój mąż pracuje jako kierowca na 3/4 etatu i sam posiada orzeczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności. Nie mamy za co przystosować mieszkania i łazienki do potrzeb syna, który nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować.

Nasz syn, który jeszcze niedawno królował na parkiecie, dziś cierpi przy każdym najmniejszym ruchu. Potrzebujemy środków na pilny remont i dostosowanie domu, specjalistyczne opatrunki, które kosztują krocie, rehabilitację oraz leki.

Z całego serca prosimy Was o pomoc. Bartek przeżył ten straszny wypadek, chociaż nie dawano mu szans. Pomóżcie nam sprawić, by odzyskał siłę do dalszej walki i by wygrał tę dramatyczną walkę o życie.

Wybierz zakładkę
Sortuj według