
Mama trójki dzieci walczy o życie – nie pozwól by SLA wygrało!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt medyczny
Aktualizacje
SLA odebrało sprawność, ale nie naszą rodzinną miłość! Prosimy o wsparcie!
Minęło już 6 lat od diagnozy choroby SLA u mojej żony, Basi. Minęło 9 lat od diagnozy złośliwego raka tarczycy i operacji podczas ciąży z naszą najmłodszą córką.
SLA to śmiertelna choroba, która odbiera władzę nad ciałem. Człowiek traci głos, władzę nad rękami, nogami, przełykaniem, trzymaniem głowy. Z czasem dochodzi PEG, potem dojdzie tracheotomia i sztuczne oddychanie, może śpiączka… Świadomość co się dzieje, zostaje.
Minął szok niepewności, nieznanego, oczekiwania najgorszego oraz pytań o to, co będzie w przyszłości. Została proza życia w nowej, ciężkiej rzeczywistości. Wózek inwalidzki, łóżko medyczne, komputer ze „sztucznym okiem” do utrzymywania kontaktu, karmienie, mycie i ani jedna nieprzespana w pełni noc przez te 6 lat. Sam dałem radę przez rok. Potem opadłem z sił. Przez nasz dom przewinęło się kilkadziesiąt opiekunek.
Czy można taką sytuację ogarnąć samemu, mając dzieci w wieku 3, 5 i 7 lat w czasie diagnozy i obowiązki względem nich? Teraz wiem, że nie można. Same chęci nie wystarczą. Aby w miarę normalnie funkcjonować, potrzebujemy wsparcia opiekunki dla Basi, środków na leki, rehabilitację. Czasami pojawia się też potrzeba nowego sprzętu medycznego.
Dziękuję za każdy pieniężny dar, odwiedziny oraz modlitwę za Basię. Odnaleźliśmy się jakoś w tej nowej sytuacji. Nadal witamy się uśmiechem. Dzięki wam jesteśmy w stanie funkcjonować jako w miarę normalna rodzina.
Jeszcze raz dziękuję.
Paweł, mąż Basi
Opis zbiórki
Wraz z żoną wiedliśmy normalne, spokojne życie. Wychowywaliśmy trójkę cudownych dzieci, snuliśmy plany i marzenia na przyszłość. Byliśmy naprawdę szczęśliwi. Niestety, do czasu...
SLA – te 3 litery, kiedyś nic nie znaczące, dzisiaj dla Basi są wyrokiem śmierci. Powoli, dzień po dniu, odbierają mojej żonie sprawność i funkcje życiowe. Teraz wszystkie nasze marzenia sprowadzają się do jednego – by uwolnić Basię od cierpienia...
W 2017 roku, kiedy żona była w ciąży zdiagnozowano u niej nowotwór tarczycy. Na szczęście szybko przeprowadzona operacja i odpowiednie leczenie spowodowały, że Basia szybko wróciła do zdrowia, a nasza córeczka urodziła się zdrowa. Byliśmy bardzo szczęśliwi i pewni, że najgorsze już za nami. Niestety, tak bardzo się myliśmy...
Najpierw wystąpiły problemy z przełykaniem płynów oraz pokarmów, później pojawiły się objawy infekcji dróg oddechowych, wzmożone napięcie mięśniowe, a także bolesne skurcze lewego przedramienia i dłoni. Szybko trafiliśmy do szpitala, gdzie Basia niezwłocznie została poddana licznym badaniom.
W listopadzie 2020 roku otrzymaliśmy wyniki, które jednoznacznie wykazały poważną, groźną i wciąż nieuleczalną chorobę układu nerwowego – SLA, czyli stwardnienie zanikowe boczne. Dodatkowo – dyzatrię, dysfagię, niedowład obu kończyn górnych z zanikami mięśni dłoni, niedowład lewej kończyny dolnej i wiele innych bolesnych dolegliwości.
Byliśmy zdruzgotani! Wiedzieliśmy, że choroba z czasem będzie przybierać na sile i zwiększy deficyty ruchowe. Nie sądziliśmy jednak, że stanie się to tak szybko.
Dziś Basia nie może już mówić. Wymaga całodobowej opieki i porusza się jedynie na wózku. Nie jest w stanie wykonać nawet najprostszych czynności samoobsługowych – zjeść czy ubrać się. SLA wysysa z niej nie tylko życie, zabiera samodzielność i godność... Dla mnie jako męża to straszliwy obraz, połączony z poczuciem przeraźliwej bezradności...
Na SLA nie ma leku, złotego środka... Może nam pomóc jedynie intensywna rehabilitacja, dalsze leczenie i specjalistyczny sprzęt medyczny... Oprócz tego Basia będzie potrzebowała opieki domowej.
Niestety, koszty z każdym dniem się piętrzą, a oszczędności są już na wyczerpaniu. Nie pozostaje mi nic innego, jak prosić ludzi dobrego serca o pomoc...
Moja żona znika w oczach, a ja jedyne czego pragnę to, by ją uratować! Dla niej, dla naszych dzieci, dla siebie…
Paweł, mąż Basi
- Daniel50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa500 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
Dużo zdrowia i siły
- Hanka100 zł