Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam 46 lat i desperacko walczę o życie!

Beata Szałkiewicz
Pilne!

Mam 46 lat i desperacko walczę o życie!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0227900
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Beata Szałkiewicz, 46 lat
Siedlce, mazowieckie
Nowotwór złośliwy piersi
Rozpoczęcie: 17 Października 2022

Opis zbiórki

Ten rok nie tak miał wyglądać, to nie ja miałam być operowana. Moja rodzina od kilku miesięcy walczy o sprawność mojego syna. Gdy już wydawało się, że całe leczenie zaczyna się układać i znów zaczyna dla nas świecić słońce, tym razem ja usłyszałam diagnozę. Diagnozę, która roztrzaskała wszystkie nasze marzenia o szczęśliwej rodzinie. Złośliwy rak zrazikowy piersi z przerzutami i średnim rokowaniem. Trudno mi zrozumieć, dlaczego to właśnie nas spotyka, ale wiem też, że będę walczyć o siebie - a czasu została niewiele.

Najpierw diagnoza syna - sportowca, piłkarza, siatkarza – dysplazja stawu rzepkowo udowego i konieczne po 3 operacje na jedno kolano. Załamanie mieszało się ze zdenerwowaniem i nadzieją, ale wiedziałam jedno - damy radę - roczne leczenie, rehabilitacja i nauka indywidualna.

Chwilę po diagnozie najstarsza córka zaręczyła się i za ponad rok planuje ślub i wesele. Pomyślałam - super! Do tej pory Bartek stanie na nogi i nawet zatańczy na weselu. Wszystko zaczynało się układać.

W oczekiwaniu na datę operacji Bartka cieszyliśmy się każdą wspólną chwilą - rolki, bieganie, rower - jesteśmy aktywną sportowo rodziną. Szydełkowanie i wspólne wieczory kinowe- każdą chwilę celebrowaliśmy rodzinne i gdy już poczuliśmy, że wiemy w którym kierunku podążamy, nasza rodzina otrzymała kolejny cios, który do dnia dzisiejszego nie pozwala nam się otrząsnąć i uwierzyć, że to dzieje się naprawdę...

W 2020 roku podczas samokontroli piersi wyczułam zgrubienie. Migiem rozpoczęłam diagnostykę i mimo uspokajających komentarzy, coś nie dawało mi spokoju. W ciągu 2 lat zrobiłam 2 razy biopsję, 3 razy usg i rezonans. Kolejna biopsja mammotomiczna - pobrany wycinek. Prawie 2 miesiące czekałam na wynik, czułam, że coś jest nie tak, moje przeczucie mnie nie myliło. Diagnoza potwierdziła - inwazyjny rak zrazikowy w drugim stadium zaawansowania.

W ciągu miesiąca od diagnozy przeszłam pierwszą operację usunięcia całości guza oraz 4 węzłów chłonnych łącznie z węzłem wartowniczym. W dniu w którym ja miała operację, swoją operację przechodził również Bartek - moje zdenerwowanie było podwójne, czułam wielką niesprawiedliwość, że nie mogę być w szpitalu z Bartkiem, że powinnam go wspierać i trzymać za rękę. Tymczasem sama potrzebowałam wsparcia i pomocy.

Kolejne 10 dni oczekiwania dłużyły się niemiłosiernie, odliczałam dni i miałam ogromną nadzieję, że przerzutów nie będzie… Kolejny raz dostałam złe wyniki, przerzuty w 3 na 4 wycięte węzły chłonne i kolejna operacja tym razem usunięcia wszystkich węzłów chłonnych oraz wycięcie - poszerzenie - marginesu tkanki wokół guza.

Wynik wyciętych węzłów chłonnych pokazał konieczność zrobienia mastektomii.

Co to oznacza? Że wykorzystuje wszystkie dostępne możliwości leczenia, jednak nowoczesna medycyna niewiele ma do zaoferowania. To nie tak miało być! To Bartek miał być operowany, a ja miałam być przy nim! To dla niego szukałam dostępnych sposobów leczenia aby w pełni sprawny mógł cieszyć się dopiero zaczynającym się dla niego życiem.

Całościowa mastektomia, intensywna chemioterapia, radioterapia, hormonoterapia, rehabilitacja to wszystko jeszcze przede mną. Jest jednak światło w tunelu i leczenie, które może wydłużyć mi życie. Niestety, wiąże się ono z dużymi kosztami. Immunoterapia to metoda jeszcze wysoce eksperymentalna, polega na stymulacji własnego układu odpornościowego. Immunoterapia raka pomaga układowi odpornościowemu organizmu w zwalczaniu raka.

Sama nie dam rady. Wierzę, że z Waszą pomocą zdążę! Będę walczyć, teraz o siebie, aby móc trzymać syna Bartka za rękę, kiedy to on będzie się wybudzał po kolejnej operacji! Dlatego to nie czas umierać.

Mam dla kogo żyć i chcę żyć - moje dzieci Nikola, Bartek i Ewelina - dla nich podejmę walkę i wierzę, że ją wygram. Nie poddam się, obiecuję, tylko pomóżcie, proszę.

Beata

*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0227900
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki