
Boguś w starciu z guzem mózgu❗️Na pomoc!
Cel zbiórki: Leczenie guza mózgu w klinice Bambino Gesu, loty, pobyt, rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie guza mózgu w klinice Bambino Gesu, loty, pobyt, rehabilitacja
Aktualizacje
Rozpoczęło się leczenie we Włoszech. To już ostatnia prosta!
Mama Bogusia:
"Jesteśmy już we Włoszech, leczenie się rozpoczęło. Dziękujemy Wam, bo to Wasza pomoc sprawiła, że możemy tu być!
Do końca zbiórki, która pozwoli nam całe opłacić zaplanowane leczenie, już naprawdę niewiele, choć dla nas to nadal olbrzymia kwota, dlatego z całego serca proszę o wsparcie!
Powoli aklimatyzujemy się z synkiem w klinice. Lekarze są bardzo mili i pomocni, ale najważniejsze, że znają się na tym, co robią i wiedzą, jak leczyć Bogusia!
Rozmowa z naszą panią doktor prowadzącą wlała z nasze serca nadzieję. Rokowania są dobre! Niestety, leczenie potrwa kilka miesięcy i nie będzie można go przerwać na żadnym etapie.Boguś miał już rezonans, niezbędne badania krwi, okulistyczne, endokrynologiczne, echo serca. Sprawdzono mu nerwy, czy nie ma żadnych uszkodzeń po poprzednich zabiegach. Na szczęście wyniki są zadowalające, co pozwoliło nam rozpocząć terapię – ta, która ma wyleczyć synka, w co mocno wierzymy!

Dziękujemy Wam Kochani, że mogliśmy skorzystać z tak ogromnej dla nas szansy, że możemy leczyć się w Rzymie. Dzięki Wam już prawie uzbieraliśmy tak dużą kwotę!
Potrzebujemy jeszcze Waszego wsparcia na tej ostatniej prostej, bardzo prosimy, bo każde udostępnienie zbiórki pozwala nam mieć nadzieję, że się uda!"Boguś wyleciał na leczenie❗️Pomoc wciąż pilnie potrzebna!
Nasz Bohdan jest już we Włoszech w Ospedale Pediatrico Bambino Gesù!
Mimo że zbiórka na jego leczenie wciąż trwa, to udało nam się wywalczyć wcześniejsze przyjęcie chłopca do kliniki. Nie mogliśmy pozwolić na to, żeby przerwa w terapii była dłuższa, bo to oznaczało śmiertelne niebezpieczeństwo...

Boguś jest już po pierwszych badaniach i rezonansie. W przyszłym tygodniu poznamy dalsze kroki w leczeniu.
A my wciąż prosimy Was o pomoc w zbiórce na terapię Bogusia. Rachunek z kliniką musimy uregulować. A uda się to tylko dzięki Wam!
MamaPrzedłużamy zbiórkę, ale NOWOTWÓR NIE CZEKA❗️Boguś został bez leczenia! Pomocy...
Błagamy o pomoc!
Mamy coraz mniej czasu, a każdy dzień działa na niekorzyść Bogusia... Synka coraz częściej męczą poranne wymioty, bardzo boli go głowa.Jesteśmy przerażeni, bo takie objawy mogą oznaczać, że u Bohdanka rozwija się wodogłowie!
Dlatego nie możemy dalej czekać, musimy zobaczyć co dzieje się w jego główce. Umówiliśmy się na prywatny rezonans głowy, żeby sprawdzić, czy guz nie rośnie. Bo tego boimy się najbardziej...
Boguś jest teraz bez żadnego leczenia! Lekarze w Bambino Gesu we Włoszech już na nas czekają. Ale żeby mogli zacząć ratować jego życie, musimy jak najszybciej wpłacić pieniądze na konto kliniki...
Czas mija nieubłaganie. Ciągle spoglądamy na pasek zbiórki i z przerażeniem zastanawiamy się, czy nam się uda.
Dlatego błagam Was o pomoc, o udostępnianie, o udział w licytacjach, o fanty. Niestety bez Was nie damy rady, nie zdążymy...Leczenie we Włoszech to jedyna nadzieja, żeby Bohdan, mój synek, żył…
Mama
Opis zbiórki
MAMY DRAMATYCZNIE MAŁO CZASU, ŻEBY URATOWAĆ BOHDANKA! Leczenie powinno się zacząć jeszcze we wrześniu! Mamy zatem trzy tygodnie, żeby zebrać astronomiczną kwotę, niemal pół miliona złotych! Bez Ciebie nie mamy szans, bez Ciebie Bohdan nie ma szans...
Ma dopiero 7 lat, a już przyszło mu się mierzyć ze śmiertelnym wrogiem – rozlanym i nieoperacyjnym guzem mózgu! W listopadzie zeszłego roku trafiliśmy na SOR. Zmartwiło nas to, że synek przechylał główkę w jedną stronę. Potem pojawił się niedowład rączki. Czuliśmy, że dzieje się coś bardzo złego...
Wcześniej był okazem zdrowia. Zawsze dobrze się czuł, miał siły, po przedszkolu chciał chodzić na spacery z kolegami, biegać, nigdy na nic się nie skarżył. Tamto badanie – tomografię robioną na szybko w szpitalu, zapamiętam na całe życie. Gdy lekarka wyszła do nas i powiedziała, że synek ma guz pnia mózgu i rdzenia kręgowego, miałam wrażenie, że to wszystko jest nierzeczywiste. Nie dzieje się naprawdę...

Tak dobrze pamiętam słowa lekarki, która wtedy powiedziała tylko "Życzę dużo sił..." Błyskawicznie trafiliśmy na neurochirurgię. Czekałam wtedy na noc, na moment, w którym Bohdanek pójdzie spać. Myśli cały dzień kotłowały mi się w głowie, ale musiałam się trzymać. Nie mogłam dać po sobie poznać, że sytuacja jest dramatyczna. Ale w nocy… W nocy płakałam w poduszkę, nie wierząc, że moje dziecko spotkał taki los!
Los tym bardziej okrutny, że lekarze uznali, że niemożliwa jest operacja usunięcia guza. Musieliśmy zaufać lekarzom i zgodzić się na chemioterapię i sterydoterapięw w szpitalu w Prokocimiu. Nie mieliśmy żadnej innej opcji leczenia...
Niestety pierwszy kontrolny rezonans pokazał, że guz nie tylko nie zmniejszył się, ale znacznie urósł! Chemioterapia nie była dobrze dobrana. Zaczęliśmy walczyć ze wszystkich sił. Skonsultowaliśmy Bohdanka w innym szpitalu i tam neurochirurdzy zgodzili się wykonać biopsję. To była dramatyczna decyzja, bo wiedzieliśmy, że operacja jest obarczona ogromnym ryzykiem. Ale nie mieliśmy wyjścia. Musieliśmy się zgodzić na to rozwiązanie. Czas kurczył nam się okrutnie...
Po badaniach lekarze zaproponowali chemioterapię drugiej linii. Z nową nadzieją zaczęliśmy kolejną, trudną walkę. Wierzyliśmy, że tym razem musi się udać. Wieści, które do nas przyszły wraz z kolejnym kontrolnym badaniem nas zdruzgotały. 13 lipca, w dzień urodzin Bohdana otrzymaliśmy wyniki rezonansu. Miał to być szczęśliwy dzień, z balonami, prezentami i dobrymi wynikami synka… Zamiast nadziei, kolejny wstrząs, który zniszczył naszą mozolnie budowaną równowagę...

Guz się znów powiększył. Chemia nie zadziałała na niego w żaden sposób. Zadawałam sobie i lekarzom mnóstwo pytań. Pytań, na które nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Bo nikt tak naprawdę nie wiedział, dlaczego, mimo agresywnego leczenia, guz cały czas rośnie!
Podczas sterydoterapii synek przytył ponad 30 kg. Dziś porusza się z ogromną trudnością. Ma problemy z cukrzycą. On cierpi, a wyniszczające leczenie nie przynosi skutku. W Polsce sposoby leczenia się wyczerpały…
Zrozpaczeni zdecydowaliśmy się na skonsultowanie przypadku Bohdanka ze specjalistami w klinice Bambino Gesu w Rzymie. Tamtejsi onkolodzy zaproponowali innowacyjne leczenie, które daje nadzieję! To pierwsza dobra wiadomość od 10 miesięcy naszej beznadziejnej walki! Pierwsze światełko w końcu tunelu!
Wraz z dobrą wiadomością przyszedł ogromny lęk. Świadomość, że życie ukochanego synka zależy od tak ogromnych pieniędzy... Potrzebujemy niemal pół miliona złotych, żeby uratować nasze jedyne dziecko! A leczenie musi się zacząć jak najszybciej. W ciągu trzech, maksymalnie czterech tygodni musimy wpłacić na konto szpitala całą sumę i jechać na leczenie! Bez tego mój synek nie ma szans. Bez tego umrze... Błagam o pomoc. Błagam, bo wiem, że sama go nie uratuję...
Mama
➡️ Brygada Bohdana kontra guz mózgu – licytacje (otwiera nową kartę)
➡️ Strona na FB: Bohdan walczy z nowotworem (otwiera nową kartę)
- Róże Różańcowe, figura Matki Bożej, Dominika Mzyk30 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Anna Sacha książka210 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje Dla Bohdana
- Anna Sacha podkładki pod kubki20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje Dla Bohdana
- Anna Sacha (kamizelka)10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje Dla Bohdana
- Wpłata anonimowa10 zł