"Mamo, zrobię dla Ciebie to, co Ty dla mnie - wszystko..." Konieczna Twoja pomoc!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 355 osób
10 689 zł (62,79%)
Zbiórka na cel
rehabilitacja niezbędna do samodzielnego funkcjonowania

Bożena Golicka, 51 lat

Opole, opolskie

tętniak mózgu, w następstwie udar

Rozpoczęcie: 23 Lutego 2018
Zakończenie: 25 Stycznia 2019

Co jesteś w stanie zrobić dla swojej mamy, by z jej twarzy zniknął ból, by był na nich tylko uśmiech? Jeśli wszystko – posłuchaj mojego wołania o pomoc, bo moja mama, Bożenka, tak bardzo jej potrzebuje… A ja nie pragnę niczego więcej niż tego, by ją odzyskać.

Tak uśmiechniętej mamy jak na zdjęciu nie widziałam już od ponad roku… W jednej chwili wszystko się zmieniło. Rano, gdy mama wychodziła do pracy, była jeszcze taka jak zwykle – roześmiana, rozgadana, pełna życia. Nikt nie przypuszczał, że wieczorem, na operacyjnym stole, po trepanacji czaszki, będzie walczyć o życie…

To był 12 lutego 2017 roku.

Bożena Golicka

Znam tę historię tylko z opowieści innych. Nie było mnie przy tym… Wiem tylko, że mama wracała z pracy do domu. Była już blisko drzwi mieszkania, gdy w pewnym momencie jej głowa eksplodowała bólem. Powoli zaczęła tracić przytomność, osuwać się w ciemność… Resztkami sił zdążyła wyciągnąć telefon i zadzwonić po pomoc… To były sekundy. Chwilę później straciła przytomność. Godzinę po telefonie była już na sali operacyjnej.

Diagnoza: tętniak mózgu. Tykająca bomba w głowie, która nie daje żadnych znaków ostrzegawczych… Powstaje, gdy ściany jednej z tętnic w mózgu ulegają osłabieniu, rozszerzają się i wypełniają krwią… Może przydarzyć się każdemu z nas. Gdy tętniak pęka, często oznacza to jedno – śmierć. 40% pacjentów umiera w krótkim czasie. Ci, którzy przeżyją, cierpią często z powodu bardzo ciężkich powikłań. Uszkodzenia mózgu. Kalectwa.

Tętniakowi towarzyszy często nadchodzący zaraz po nim udar. Niestety, tak było i u mamy… Konieczna była trepanacja czaszki i usunięcie jednego z płatów czaszki… Udar nastąpił wkrótce po operacji. Nie da się opisać, jak to jest – patrzeć, jak ukochana, najbliższa osoba na świecie walczy o życie. Drżeć na każdy dzwonek telefonu, czy to nie czasem telefon ze szpitala z informacją o najgorszym; budzić się każdego ranka ze strachem, co będzie dzisiaj. To strach, ale i rozpacz – ukochana osoba cierpi i nie można zrobić nic, by jje pomóc.

Przez 3 tygodnie mama była w śpiączce farmakologicznej, przez miesiąc – na OIOM-ie. Potem jej domem stało się jedyne miejsce, w którym mogli wtedy jej pomóc - hospicjum… Tam czekaliśmy, aż nabierze sił, byśmy mogli zacząć rehabilitację. Mama była cieniem siebie. W najgorszym momencie ważyła 37 kilogramów… Nie pokażę jej zdjęć z tamtego okresu. Nie chcę, by ją tak widziano, pamiętano. Wiem, że by tego nie chciała...

Bożena Golicka

Kiedyś to mama karmiła, przewijała, ubierała… Teraz role się odwróciły. To była długa droga – w międzyczasie pojawiały się różne komplikacje, infekcje, problemy związane z oddychaniem, odżywianiem. Konieczna była tracheotomia - wprowadzenie rurki, dzięki której mama mogła oddychać bez nosa, gardła, krtani). Mama nie chciała jeść, musieliśmy wspomóc się PEG-iem, czyli bezpośrednią rurką do żołądka… Po trudnym czasie w hospicjum udaliśmy się do ośrodka, gdzie czekały na mamę ciężkie godziny rehabilitacji. Wtedy jeszcze nie potrafiła mówić. Porozumiewaliśmy się z Nią za pomocą kiwania głową, na migi – przeróżnie… I były jeszcze jej oczy, które mówiły wszystko. Dopiero po 5 miesiącach zaczęła samodzielnie oddychać i powoli, normalnie jeść. Zaczęła mówić pojedyncze słowa… Uczyłam się porozumiewać z mamą w zupełnie nowy sposób.

Od ponad roku roku mama jest w domu. Wymaga opieki 24 godziny na dobę. Jednak dzięki ciągłej rehabilitacji potrafi już sama siedzieć, jeść, oglądać telewizję, zadzwonić, rozmawiać… To kolosalny postęp w porównaniu do początku, kiedy używała tylko kilku słów. Czasami zdarza się nam rozmawiać tak jak kiedyś….

W styczniu mama przeszła kolejną operację – tym razem umieszczono jej protezę płata czaszki. Nie obyło się bez strachu, ale na szczęście przebiegła pomyślnie. Mama może teraz ponownie skupić się na ćwiczeniach. To jest teraz najważniejsze – rehabilitacja, by mama zaczęła znów samodzielnie się ruszać i chodzić… Efekty pionizacji są zdumiewające. Potrzebujemy jednak pieniędzy na dalszą rehabilitację. Tego nie mamy, mamy jednak coś innego – wiarę i wolę walki… Najważniejsze jest to, że mama bardzo się stara i każdego dnia walczy o to, aby w końcu stać się samodzielna. Jestem z niej bardzo dumna. Sama jednak nie poprosi o pomoc, dlatego ja robię to za nią.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 355 osób
10 689 zł (62,79%)