
Dom spłonął, mąż niemal zginął, teściowa nie wstanie z łóżka... Nieopisane tragedie rodziny, która wciąż walczy o byt❗️
Cel zbiórki: Dostosowanie mieszkania do osoby niepełnosprawnej, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
8 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- j23wspiera już 5 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 3 miesiące
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 3 miesiące
Cel zbiórki: Dostosowanie mieszkania do osoby niepełnosprawnej, leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Los nie oszczędza naszej rodziny, ale nie poddajemy się i nadal walczymy! Wesprzyj nas!
Z całego serca dziękuję za całą dotychczasową pomoc. Dzięki Wam remont w naszym domu zmierza ku końcowi! Powoli wraca do nas choć odrobina normalności. Zostały już tylko największe trudności – podjazdy, schody zewnętrzne i poręcze.
Mąż każdego dnia ćwiczy i powoli, małymi krokami, zaczyna znów chodzić. To dla nas ogromna nadzieja, ale jednocześnie ogrom pracy i rehabilitacji. Mama niestety wciąż jest osobą leżącą i wymaga stałej opieki. Dwaj synowie uczęszczają do szkoły specjalnej – obaj potrzebują wsparcia i mojej obecności. A ja podupadam na zdrowiu…

Nasz dzień to nieustanne wyjazdy: rehabilitacje, badania, lekarze – jednego dnia dzieci, innego mąż, jeszcze innego ja sama. Terminy na NFZ są bardzo odległe, więc musimy korzystać z prywatnych wizyt. To ogromne koszty, które przerastają nasze możliwości.

Do tego dochodzi opieka nad mamą – każda moja nieobecność oznacza konieczność wynajęcia opiekunki, co kosztuje 250–300 zł. Zdarza się to nawet trzy razy w tygodniu. Przyznam szczerze, że coraz częściej brakuje mi już sił. Brakuje pieniędzy na leczenie, opiekę i zwykłe życie. Czuję, że obowiązki mnie przerastają.
Czasami musimy wybierać między lekarzem a opłaceniem rachunków. Na samą myśl o tym, łzy stają mi w oczach. Walczę każdego dnia, jak tylko potrafię. Gdyby nie Wy, nie wiem, gdzie dziś byłby nasza rodzina. Jesteście naszą siłą i nadzieją na lepsze jutro. Dlatego proszę, nie przestawajcie nas wspierać!
Katarzyna
Opis zbiórki
Budzik dzwoni o czwartej nad ranem – zanim świat zdąży się obudzić, ja w pośpiechu noszę drewno, rozpalam w piecu, żeby chociaż była ciepła woda. Hoduję drób, byśmy mieli co jeść… Bo wiem, że od tego zależy cały dzień.
Mam 50 lat. Przez całą dobę opiekuję się swoim mężem i niemal 90-letnią teściową.
Nasza tragedia zaczęła się 7 kwietnia 2022 roku. Tego dnia spłonął nasz dom. W ciągu kilku chwil zniknęło wszystko – dach nad głową, ubrania, dokumenty, wspomnienia. To, co budowaliśmy latami, zniknęło w ogniu. Ale nie poddaliśmy się – razem z mężem walczyliśmy, cegła po cegle, by odzyskać choćby cień dawnego życia. Dzięki przyjaciołom udało się część odbudować. Ale los nie dał nam wytchnienia.

24 listopada wydarzył się kolejny koszmar. Mój mąż uległ potwornemu wypadkowi – przygniotło go drzewo! Wszystkie żebra połamane, przebite płuca, złamana łopatka, kręgosłup w strzępach... Lekarze walczyli o jego życie, Boguś przeszedł kilka poważnych operacji, w tym rekonstrukcję całego odcinka lędźwiowego. Dziś nadal przechodzi kosztowną rehabilitację. Wciąż ma problemy z wątrobą i płucami, ale pomaleńku zaczyna na chwilę stawać na nogi.
A obok niego – moja prawie 90-letnia teściowa, drobna jak cień, ledwie 35 kilogramów. Z ciężkimi chorobami – serca, nerek, płuc, z torbielami, anemią, z bólem, który odbiera oddech. Każdego dnia potrzebuje specjalistycznego żywienia, leków, opatrunków na odleżyny…

Moi synowie też zmagają się z problemami ze zdrowiem. Ja także. Zdiagnozowano u mnie m.in. spondylozę i stenozę. Powoli tracę czucie w nogach, mój organizm przestaje dawać radę.
Ale nie mogę po prostu się poddać, bo dźwigam na plecach nie tylko rodzinę, ale pytania bez odpowiedzi, rachunki, które rosną szybciej niż moje siły i decyzje, których nie powinien podejmować nikt: czy kupić leki, czy zapłacić za prąd?

Dzięki Waszej pomocy i ogromnemu odruchowi dobrych serc udało nam się rozpocząć prace nad domem i możemy mieszkać na górze domu! Teraz walczymy o to, by dostosować dół do osób niepełnosprawnych, zwłaszcza do wózka inwalidzkiego, z którego czasem muszę korzystać.
Błagam – pomóżcie jeszcze raz mojej rodzinie, mojemu mężowi i teściowej... Zrozumcie. Usłyszcie. Dzięki Wam otrzymaliśmy szansę, by zacząć walczyć o lepsze warunki, o byt dla naszej rodziny. Walczymy dalej razem z Wami!
Katarzyna

- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa2 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł