Zostało tylko kilka dni - dajmy z siebie wszystko!

Mirka Ekiert
organizator skarbonki

ZOSTAŁO JUŻ TYLKO KILKA DNI, ŻEBY WESPRZEĆ OLĘ!

Radość oczekiwania na cud, jakim jest dziecko, miesza się u nas ze strachem. Tak jest każdego dnia, od kiedy wiemy, że nasza córeczka ma śmiertelną wadę serca. Teraz gdy Ola jest jeszcze w brzuszku, jest bezpieczna, ale zaraz po narodzinach czeka ją dramatyczna walka o życie. Chcemy ratować nasze dziecko, dlatego prosimy o Twoją pomoc!

Zdarza się, że życie poddaje nas ciężkiej próbie, czasami nawet kilka razy. Nas los wyjątkowo lubi doświadczać. To nie pierwszy raz, kiedy boimy się o życie dziecka.  Kiedy 4 lata temu okazało się, że spodziewamy się synka, szaleliśmy z radości. Niestety – Adaś przyszedł na świat za wcześnie… Był malutki, ważył nieco więcej niż 1 kilogram. Kiedy inni rodzice tulili swoje maleństwa, my mogliśmy tylko odwiedzać Adasia na intensywnej terapii. Synek zachorował na sepsę, walczył o życie. Na szczęście przeżył. Jest naszym małym cudem. To dzięki niemu zaczęliśmy myśleć o powiększeniu rodziny.  

Kiedy okazało się, że znów spodziewamy się dziecka, wspomnienia wróciły. Radość mieszała się z ogromnym strachem. Marzyliśmy tylko o jednym — żeby nasze kolejne dziecko urodziło się zdrowe, w odpowiednim momencie. Tym razem miała to być córeczka! Kolejne wyniki i badania pokazywały, że ciąża rozwija się prawidłowo. Lekarze byli spokojni, więc i my wierzyliśmy, że wszystko musi być dobrze… aż do kolejnego badania prenatalnego. Tam usłyszeliśmy słowa, które zakończyły dotychczas znany nam świat i otworzyły drzwi do nowego – świata szpitalnego, kardiologii. Wada serca.

Czas się zatrzymał. Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, co zrobić… W pierwszym momencie mogliśmy tylko płakać. Na początku wydawało się, że to prosta wada, która może być naprawiona w trakcie jednej operacji. Niestety – po dokładnym zbadaniu serca Oli, kardiolog miał dla nas kolejne złe wieści… Bardzo złożona wada serca połączona z odwróceniem trzewi. Ciągle słyszymy w głowach słowa lekarza: w przypadku przedwczesnego porodu dziecko nie przeżyje. Jeśli Ola urodzi się w terminie, będzie musiała przejść natychmiastową operację ratująca życie.

Los czuwał nad nami, że udaliśmy się do jeszcze jednego kardiologa… Pojechaliśmy tam spokojni, licząc tylko na uzyskanie odpowiedzi na nękające nas pytania. Okazało się, że serce Oli jest jeszcze bardziej chore, niż myśleli lekarze! Kolejne złe wieści... Wada serca Olusi to DILV - w serduszku brakuje przegrody między komorami, a prawa komora nie jest w pełni wykształcona. Wada ta wymaga minimum 3 operacji, by Ola żyła.

Zamiast kompletować wyprawkę, szukać wózka i śpioszków, my szukaliśmy rozwiązań, lekarzy, kontaktu do rodziców innych chorych dzieci. To od nich dowiedzieliśmy się, że największą szansę na życie Ola dostanie, jeśli przyjdzie na świat w Klinice Uniwersyteckiej w Munster. Pracuje tam doskonały zespół kardiochirurgów, na czele którego stoi profesor Edward Malec. Tam ratuje się dzieci o najbardziej chorych sercach… Dzieci, które gdzie indziej często nie miałyby szans na życie! Jesteśmy pewni, że jeśli Ola urodzi się tam – przeżyje, a w naszej rodzinie znów pojawią się spokój i szczęście.

W ponad połowie przypadków wadom serca typu DILV towarzyszą dodatkowe, nieprzewidziane komplikacje… Można je zdiagnozować dopiero po narodzinach. Dlatego właśnie Ola musi być w najlepszych rękach. Gdy przyjdzie na świat – nie wiadomo, co się wydarzy…

„Kocham cię, siostrzyczko, czekam na Ciebie” – mówi Adaś do brzuszka, w którym jest Ola. Wzruszenie miesza się z bólem… Czy będzie mógł powiedzieć jej to naprawdę? Zegar nieubłaganie tyka, a my mamy do zebrania ogromną kwotę pieniędzy, aby zapłacić za poród i operację Oli w Niemczech. Czasu mamy bardzo mało. 34. tydzień ciąży właśnie się zaczął! Za 4 tygodnie musimy być w klinice! Operacja zaplanowana jest na 9 listopada.

Bardzo potrzebujemy Waszej pomocy, Waszych dobrych serc... Aby to jedno, maleńkie, serduszko naszej córeczki mogło dalej bić. Modlimy się do Boga nie tylko o cud, ale także o Wasze wsparcie, którego potrzebujemy, by Olunia mogła żyć. Dlatego prosimy najmocniej na świecie — pomóżcie nam w walce o nasze dziecko!

Grzegorz i Ania, rodzice Oli

Wsparli

X zł

KK

50 zł

Anonimowy Pomagacz

X zł

MD

Wszystkiego dobrego ?
20 zł

Anonimowy Pomagacz

Serdeczności
100 zł

Anonimowy Pomagacz

200 zł

Anonimowy Pomagacz

<3 <3 <3 <3

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
14%
593 zł Wsparło 13 osób CEL: 4 000 ZŁ