Zbiórka zakończona
Danuta Bełch - zdjęcie główne

Nie chcę zniknąć z ich życia...

Cel zbiórki: rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Fundacja Walczę z SM (nieaktywna organizacja)
Danuta Bełch, 69 lat
Krosno, podkarpackie
Stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 31 stycznia 2017
Zakończenie: 29 marca 2017
9943 zł(100%)
Wsparło 369 osób

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0003061 Danuta

Cel zbiórki: rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Fundacja Walczę z SM (nieaktywna organizacja)
Danuta Bełch, 69 lat
Krosno, podkarpackie
Stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 31 stycznia 2017
Zakończenie: 29 marca 2017

Rezultat zbiórki

Dzień dobry

Dzięki Wam wciąż tutaj jestem, wciąż walczę z chorobą, która bez rehabilitacji nie dałaby mi tyle czasu. Bardzo Wam dziękuję za siły do walki i za możliwość walczenia o siebie. Z całego serca dziękuję Wam za to, że mogę cieszyć się moimi wnukami, moją rodziną, życiem...

Danuta Bełch

Codzienna Rehabilitacja sprawia, że wciąż funkcjonuję. Nie mogę spocząć na laurach, dlatego znów zwracam się do Was o pomoc. ->  https://www.siepomaga.pl/danutabelch

Z Wami dam radę – na pewno! 

Dziękuję,

Danuta

Opis zbiórki

Kiedy patrzę na mojego męża, kiedy przytulam moje ukochane wnuczki, nie potrafię pogodzić się z tym, że już niedługo może mnie zabraknąć. Choroba, która od kilkunastu lat niszczy moje życie, chce na zawsze rozdzielić mnie z moją rodziną. A ja tak bardzo nie chcę ich zostawiać...



Nie chcę wiele… Chciałabym mieć tyle sił, by przytulić moje wnuczki, zapleść im warkocze, opowiedzieć bajkę. Najstarsza, Martusia, ma dopiero 4 latka. Najmłodsza, moja cudowna Madzia - 2,5. Oddałabym tak wiele, aby zabrać je na spacer, do zoo, jeździć z nimi na wycieczki rowerowe. Tymczasem nie mogę nawet utulić ich na kolanach, a mięśnie nie pozwalają mi na to, bym mogła sama ułożyć moje dziewczynki do snu… Boli mnie świadomość, że jeśli za jakiś czas odejdę, żadna z nich mnie nie zapamięta. W ich sercu pozostanę jedynie wyblakłym wspomnieniem, kimś, kogo nie znają...

 

Danuta Bełch

 

Początek mojego cierpienia to 2000 rok. Coraz częstsze bóle w tylnej części głowy, drętwienie, ból, opuchlizna lewej nogi. Objawy się nasilały i co jakiś czas pojawiały się nowe, na pozór ze sobą niepowiązane, a świadczące o tym, że z całym moim organizmem dzieje się coś bardzo złego - niewyraźne widzenie, zaburzenia równowagi, skurcze mięśni, coraz częstsze i nienaturalne zmęczenie. Od tego czasu sukcesywnie, każdego dnia, tracę zdrowie, tracę sprawność…

 

Diagnoza zapadła 7 lat później, kiedy traciłam czucie we wszystkich kończynach, kiedy niepokojąco zawodziła mnie pamięć… SM - stwardnienie rozsiane - choroba autoimmunologiczna. Mój układ odpornościowy choruje, uszkadza dobre komórki nerwowe, upośledza zdolności poznawcze, pracę mózgu. Najgorszy koszmar, który kradnie szczęście mojej rodziny.

 

Spustoszenia następowały błyskawicznie i dosłownie ścięły mnie z nóg. Niedowład lewej nogi, problemy z oddawaniem moczu. Leżałam na oddziale neurologicznym, nie potrafiłam chodzić samodzielnie, radziłam sobie tylko, gdy miałam u swojego boku kulę. Jedną kulę szybko zastąpiły dwie, bez nich nie potrafiłam się już poruszać. Oczopląs, zanikająca siła mięśniowa, astma oskrzelowa, obrzęk limfatyczny kończyn dolnych… To wszystko sprawiło, że trafiłam na wózek. Wózek, z którego od 2014 roku nie wstałam, a każda próba kończyła się dotkliwym upadkiem.


Danuta Bełch
 

Przez kilkanaście lat codziennej walki z SM pogodziłam się z tym, ile straciłam. Nigdy nie będę chodzić, nigdy nie poczuję już piasku pod stopami, nigdy nie będę spacerować po górskich wzgórzach. Dawniej aktywnie spędzaliśmy z mężem czas, dziś jestem zdana na jego pomoc. Wiem, że bardzo mnie kocha, dba o mnie, o to, aby niczego mi nie brakowało, abym nie czuła się jak ciężar. Dzięki temu wiem, że kocha mnie z całego serca i mam najlepszą rodzinę na świecie. Paraliżuje mnie myśl o tym, że pewnego dnia Madzia będzie chciała, żebym przeczytała jej bajkę, a z moich ust wydobędzie się jedynie bełkot. Tak właśnie działa SM...



Rehabilitacja pozwala mi utrzymać obecną sprawność. A to znaczy dla mnie wszystko… To jedyny sposób, by SM nie przejęło kontroli nad moim ciałem, by nie odbierało więcej, niż zabrało do tej pory. To moja jedyna szansa, abym mogła zostać z moimi bliskimi jak najdłużej, bym mogła patrzeć w oczy mojego męża, aby moje wnuczki miały babcię… Proszę, pomóż mi zdobyć środki, które pozwolą mi walczyć.

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Danuta Bełch wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj