Denis Łyskowicz - zdjęcie główne

Moje plany i marzenia zniszczył nowotwór... Proszę, pomóż mi walczyć o życie!

Cel zbiórki: Badanie genetyczne, leczenie, rehabilitacja i sprzęt medyczny

Denis Łyskowicz, 23 lata
Warszawa, mazowieckie
Osteosarcoma kości piszczelowej lewej, wznowa płucna osteosarcoma
Rozpoczęcie: 30 stycznia 2020
Zakończenie: 12 marca 2023
254 308 zł(66,26%)
Wsparło 6228 osób

Cel zbiórki: Badanie genetyczne, leczenie, rehabilitacja i sprzęt medyczny

Denis Łyskowicz, 23 lata
Warszawa, mazowieckie
Osteosarcoma kości piszczelowej lewej, wznowa płucna osteosarcoma
Rozpoczęcie: 30 stycznia 2020
Zakończenie: 12 marca 2023

Aktualizacje

  • Denis walczy i cieszy się życiem!

    Pandemia początku 2020 roku nie zatrzymała mojego leczenia, chociaż zmusiła, by przyzwyczaić się do kwarantanny i większej ostrożności.

    Po operacjach na płuca i miesiącach chemioterapii, w maju 2020 roku skończyłem leczenie chemioterapeutyczne i zacząłem leczenie genetyczne. Nawet teraz nie mogę uwierzyć w to, że tyle ludzi pomogło i nadal mi pomagają. Dzięki wsparciu finansowemu teraz kończę pierwsze pudełko bardzo drogiego leku, którego nigdy w życiu sam nie mógłbym kupić.

    W tym momencie regularnie kontroluje się u lekarza, bo ten lek też ma wiele powikłań, do których nadal przyzwyczajam się i z którymi walczę. Przechodzę intensywną rehabilitację, która wyciąga dużo sił (tak fizycznych, jak i mentalnych), ale jestem zdeterminowany polepszyć moje chodzenie.

    Denis Łyskowicz

    Po zakończeniu chemioterapii zdecydowałem się wynająć pokój i mieszkać oddzielnie, bo najważniejszym dla mnie jest samodzielność i powrót do „normalnego” życia. Planuję wrócić na studia w tym roku akademickim i jestem bardzo tym zachwycony. Każdy dzień wydaje mi się pięknym, bez względu na bóle, słabość i inne utrudnienia, bo mogę gotować, sprzątać, robić plany na przyszłość i jestem bardzo wdzięczny, że mam taką możliwość.

    Patrzę w przyszłość z nadzieją, że nigdy nie wrócę na oddział onkologii (może tylko odwiedzić przyjaciół).


    Dziękuje serdecznie, że jesteście ze mną!

    Denis

Opis zbiórki

Jestem Denis, mam 18 lat. Myślałem, że właśnie zaczyna się lepsza część mojego życia… Śniłem o poznawaniu świata, podróżowaniu, usamodzielnieniu się. Zacząłem studia w Warszawie, miałem tyle marzeń do spełnienia! Zamiast tego przyszło mi walczyć z rakiem… Bardzo mi ciężko, szczególnie teraz, gdy okazało się, że moja szansa na przeżycie jest kolosalnie droga. Bardzo proszę o pomoc, bo bez tego nie mam już żadnych szans…

Przez chwilę byłem szczęśliwy jak we śnie! Jestem Polakiem z Białorusi. Życie tam nie jest proste, dlatego w lipcu 2018 roku przyjechałem do Polski, do mojej ojczyzny. Liczyłem, że to właśnie tutaj zacznę realizować swoje marzenia. Dostałem się na studia, znalazłem pracę, dzięki której mogłem się utrzymać. To było tak piękne, że czasami wydawało mi się, że nie jest prawdziwe! Ale nic nie jest dane nam raz na zawsze… Moja radość z rozpoczęcia nowego, wspaniałego życia szybko legła w gruzach.

Dzianis Lyskovich

Diagnozę usłyszałem w styczniu 2019 roku. Choć brzmiała jak wyrok, nie mogłem się poddać. Przecież moje życie dopiero się zaczęło, tak właśnie to czułem! Nie mogę pozwolić, by rak mi je odebrał. Dopóki będę walczył, mam szansę, mocno w to wierzę… Osteosarcoma kości piszczelowej lewej - to mój wróg. Teraz doszły przerzuty w płucach… Nie poddaję się jednak, bo mam dla kogo żyć. Muszę żyć!

Przeszedłem już kilka operacji. Za mną miesiące chemioterapii. To leczenie, którego nie życzę nikomu. Czasem wydaje mi się, że jest gorsze niż sama choroba. Skutki uboczne, powikłania, ból… Całe dnie chciałem tylko, by to się już skończyło. Jednak bez leczenia nie miałbym żadnych szans pokonać tego potwora. 

Często wydaje mi się, że czas się dla mnie zatrzymał. Patrzę na moich kolegów z uniwersytetu, którzy już osiągnęli kolejny rok studiów. Oni uczą się do następnych egzaminów, a ja na nowo uczę się oddychać i chodzić. Tak bardzo chciałbym być na ich miejscu… Zarywanie nocy na naukę do egzaminów, stres związany z wynikami, ciężka praca, by coś osiągnąć. Teraz to dla mnie odległe… Jakże zmieniają się oczekiwania wobec życia!

Dzianis Lyskovich

Dziś walczę o to, co kiedyś była takie naturalne, normalne: wstać, ubrać się, samodzielnie zjeść. Kiedyś się nad tym nie zastanawiałem, dzisiaj to nowy szczyt moich marzeń. Chciałbym po prostu zaplanować do przodu coś więcej niż tylko jeden dzień. Już nawet powrót na uczelnię wydaje mi się odległy, choć w środku ciągle tli się nadzieja, że jeszcze będzie jak kiedyś...

Leczenie mojej choroby to ciągłe wybory. Próbujemy wszystkiego. Nie działa? Nie rezygnujemy, szukamy nowych metod! Walczymy dalej, aby choć na chwilę, a może na stałe, odczuć ulgę i uratować mnie od ciągłych operacji, chemioterapii i bólu. Nie tracę nadziei, bo nauka idzie do przodu. Chciałbym się poddać specjalistycznej terapii genetycznej, ale jej koszt przewyższa możliwości finansowe moje i moich bliskich. Niestety, na ten moment jedyna szansa na to, by nadal walczyć. By żyć… Bardzo proszę każdego, to czyta ten apel, o jakąkolwiek pomoc. Chociażby o udostępnienie… Dziękuję z całego serca.

Denis

Wybierz zakładkę
Sortuj według