

Zachorowałam na raka kości, mając zaledwie 16 lat. Proszę - pomóż mi wygrać życie...
Cel zbiórki: badania kontrolne, leczenie i spłata zadłużenia w szpitalu
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: badania kontrolne, leczenie i spłata zadłużenia w szpitalu
Aktualizacje
Dziękuję, że daliście mi nadzieję…
Mam 20 lat i od kilku lat walczę z rakiem kości. To najtrudniejsza droga, jaką mogłam sobie wyobrazić… Ale dzięki Wam dziś czuję coś, czego przez długi czas mi brakowało – nadzieję.
Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Dzięki Wam udało się uzbierać całą kwotę – mam środki na leczenie, badania, dalszą walkę. To ogrom. To szansa na życie...
Dziękuję za wiarę, że jeszcze mogę być zdrowa i za to, że pokazaliście mi, że nie jestem sama.
Obiecuję walczyć z całych sił. Z Waszą pomocą już wygrałam.
Diana
Wiadomość od Diany – zostało tylko 10%! Proszę, pomóżcie mi dokończyć walkę...
Cztery lata temu moje życie zatrzymało się. Miałam 16 lat, a zamiast matury, przyjaciół i marzeń – dostałam diagnozę: rak kości.
Od tamtej chwili trwa walka. Dziś mam 20 lat. I choć rówieśnicy wchodzą w dorosłość – ja wciąż próbuję odzyskać swoje życie spod cienia choroby. Przeszłam chemioterapię, operacje, godziny bólu i łez. Ale nie poddaję się. Bo wiem, że życie wciąż na mnie czeka – i chcę do niego wrócić.

Dzięki Wam – ludziom o ogromnych sercach – udało się zebrać już 90% potrzebnej kwoty. To ogromny krok, za który jestem nieskończenie wdzięczna. Ale bez tych ostatnich 10% moje leczenie może się nie odbyć. A ja tak bardzo chcę w końcu żyć naprawdę – bez cierpienia, bez strachu.
Proszę Was – pomóżcie mi dokończyć tę drogę. To już ostatni fragment tej trudnej walki. Dajcie mi siłę, by postawić ten ostatni krok.
Z całego serca dziękuję za wszystko.
Diana
Opis zbiórki
Mam na imię Diana i mam 20 lat. Z czego 1/4 swojego życia spędziłam na oddziale onkologii... Nie byłam beztroską nastolatką, nie mam wspomnień z liceum, cały ten czas spędziłam w szpitalu... 2 lata temu, na 18. urodziny, los przygotował dla mnie naprawdę ciężką próbę... Wznowa choroby nowotworowej.
Czasem wydaje mi się, że to tylko zły sen... Zamykam oczy i jestem z powrotem w domu. Niestety otwieram je i znów widzę szpital... Znów strach, ból, łzy. Znów zbiórka. Leczenie i operacja są drogie, nie mam wyjścia - znów muszę błagać o ratunek

Gdy zachorowałam, miałam tylko 16 lat. Bolało mnie ramię i plecy w okolicach łopatki, leki przeciwbólowe pomagały tylko na chwilę. Gdyby ktokolwiek wtedy powiedział mi, że mam raka i właśnie zaczyna się mój horror, nie uwierzyłabym... Onkologia to był straszny świat, zupełnie mi nieznany, który istniał gdzieś w innej rzeczywistości... Za chwilę miał się stać moim domem.
Mamę niepokoiły moje bóle, zabrała mnie do lekarza. Myślałam, że skończy się na jednej wizycie. Tymczasem lekarzem zalecił szczegółowe badania, w tym biopsję. Wtedy już zaczęłam się martwić, mówiłam sobie jednak, że to na pewno nic złego... Dbałam o kondycję i zdrowie, lubiłam biegać, uprawiać sport. Miałam 16 lat, przecież to niemożliwe, żebym była chora...
Wyniki szczegółowych badań pokazały, że cierpię na złośliwy nowotwór kości. Łez w oczach rodziców nie zapomnę nigdy...

Kolejne tygodnie pamiętam jak przez mgłę. Strach, ból, płacz i ślepe podążanie za wskazówkami lekarzy. Rodzice zorganizowali mi leczenie zagraniczne. Rachunki ze szpitala przerażały... Widziałam ich ból, ich strach. Tak trudno było mi przełamać się i pokazać, że jestem chora i jak wyglądam, poprosić o pomoc, ale wiedziałam, że to moje jedyne wyjście... Przestałam patrzeć w lustro. Ta dziewczyna, bez długich blond włosów, brwi i rzęs, blada jak ściana - nie chciało mi się wierzyć, że to ja.
To, co przeżyłam, śni mi się w najgorszych koszmarach... To było piekło. 18 cyklów bardzo ciężkiej chemioterapii, operacja, która trwała 8 godzin, po której nie mogłam się ruszyć... Moje ciało bolało, było poparzone od leczenia. Chwile, w których myślałam, że to już koniec, odczuwałam niesamowity ból i strach.

Walczyłam jednak i wygrałam. Moment, w którym usłyszałam, że jest czysto, będę pamiętać do końca życia. Cieszyłam się z każdego nowego dnia, każdego wyjścia do szkoły, każdego spotkania ze znajomymi, każdego nowego włosa na głowie, który odrastał po chemii. Niestety nie na długo. Wznowa... Nie płakałam, ja po prostu rozpadłam się na kawałki.
Za mną kolejna dramatyczna walka, operacja, kolejne cykle chemioterapii. Remisja - usłyszałam niedawno... Tak trudno cieszyć się tym czasem, przecież rak już raz wrócił... Moje życie mija pod dyktando kolejnych badań. Niestety leczenie zostawiło po sobie ciężkie powikłania, z którymi nadal walczę... Najgorszym z nich niszczenie się stawów.
W szpitalu mam dług, który muszę zapłacić... Kolejne badania tez kosztują, że nie wspomnę już o leczeniu powikłań. Pytam "dlaczego ja?", ale w ten sposób nie wygram z rakiem. Będę walczyć o życie do ostatniej kropli krwi, ale tak bardzo potrzebuję nadziei... Chcę iść na studia, zobaczyć świat, tańczyć, zakochać się, żyć... Uwierz we mnie i daj mi szansę, z całego serc Cię proszę.
- Wpłata anonimowa15 zł
- Greg50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Kasia50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
lazurowa2323@gmail.com
- Dan100 zł