Chcemy ją kochać, nie stracić! Uratuj życie Gabrysi, nim będzie za późno!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 515 osób
129 788 zł (51,35%)
Brakuje jeszcze 122 927 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Poród i ratująca życie operacja wady serca w Munster

Gabrysia Bednarek

Szczytno, warmińsko-mazurskie

HLHS – wrodzona wada serca

Rozpoczęcie: 17 Czerwca 2019
Zakończenie: 31 Sierpnia 2019

10 Lipca 2019, 15:20
Coraz mniej czasu, ale też mniej do zebrania!

Walczymy o szansę dla Gabrysi, która od pierwszego oddechu zacznie dramatyczną walkę o życie! Ta malutka, nienarodzona jeszcze dziewczynka porusza coraz więcej dobrych serc…

Wśród nich jest Marysia i jej rodzice. Marysia na ten moment zakończyła leczenie, wróciła do domu… Jej rodzice zdecydowali, że część środków, których nie zdążyli wykorzystać na leczenie córeczki, przekażą na ratowanie innych. Na operację Gabrysi przekazali aż 100 tysięcy złotych!

Radują nam się serca, że jest coraz większa szansa dla tego malutkiego, chorego… Zmniejszamy kwotę zbiórki. Jest mniej do zebrania, ale też coraz mniej czasu… Wstąpiła w nas nadzieja, że się uda.

Kochani, zazieleńmy pasek nadzieją, że Gabrysia będzie żyć! Uratujmy ją!

Zespół poważnych wad serca. Zdanie, które spędza nam sen z powiek. Wyrok wydany na Gabrysię, naszą ukochaną córeczkę, nasze dziecko. Teraz jest jeszcze bezpieczna, gdy jednak przyjdzie na świat, zacznie umierać! Uratować może ją tylko operacja. Zamiast spokojnie zaczynać swoje życie, nasza córeczka będzie o nie walczyć… Zostało niewiele czasu – pod koniec sierpnia musimy być już w klinice! Prosimy o pomoc, bo potrzebujemy Was, by ocalić Gabrysię! By była bezpieczna w naszych ramionach, nie w ramionach śmierci!

Gabrysia Bednarek

30 stycznia 2019 roku. Jedna z ważniejszych dat w naszym życiu. Tego dnia dowiedzieliśmy się, że po raz drugi zostaniemy rodzicami. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że nasza rodzina się powiększy. To była radość, która uskrzydlała, rozsadzała serca… Właśnie, serce – nie wiedzieliśmy, że już niedługo całe nasze życie będzie kręcić się wokół niego.

Lekarz założył kartę ciąży, zlecił wykonanie badania prenatalnego. Nie baliśmy się niczego. Nie było złych myśli, niepokoju, podejrzeń – bo i dlaczego? Mamy już jedną zdrową córeczkę, w naszej rodzinie nie ma historii poważnych chorób… Byliśmy przekonani, że badanie będzie jedynie formalnością. Że wrócimy do domu tak samo spokojni i szczęśliwi, jak z niego wyszliśmy.

Nieprawidłowy obraz serca… Pierwsze podejrzenia, pierwsze niepokojące słowa. Pojawił się strach, ale wciąż wypierała go nadzieja. Lekarz uspokajał nas, że serduszko jest jeszcze malutkie. Nie wszystko dokładnie widać. Że badanie najlepiej powtórzyć za jakiś czas… Na kolejny termin konsultacji jechaliśmy już z duszą na ramieniu. Wciąż byliśmy szczęśliwi, ale już niespokojni. Serduszko urosło i można było je dokładnie obejrzeć.

Gabrysia Bednarek

Gdy wyszliśmy z gabinetu, byliśmy już innymi ludźmi. W ciągu jednej godziny – tyle trwało badanie – przewartościowało się wszystko. Dowiedzieliśmy się, że w sercu naszego nienarodzonego dziecka są 3 wady… Nie wiadomo jeszcze dokładnie, jakie. Nie wiadomo, jak bardzo chore będzie nasze dzieciątko, pewne było jedno – jego życie jest zagrożone. Gdy tylko przyjdzie na świat, będzie w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

To, co usłyszeliśmy od lekarza, całkowicie zmieniło nasze życie. Dotychczas dobrze nam znany, pewny i spokojny świat w ułamku sekundy przestał istnieć. Zniknęła radość – był tylko strach… Zlecono kolejne badania, genetyczne. Inwazyjne. Pomimo obaw zgodziliśmy się na nie, chcieliśmy być przygotowani, wiedzieć, z czym będzie mierzyć się nasze dziecko, zaplanować wszystko tak, by dać mu jak największą szansę na szansę. W naszych głowach pojawiały się ciągłe pytania. Co dalej? Jak zmieni się nasze życie? Czy będziemy umieli zaopiekować się chorym dzieckiem? Wad genetycznych nie stwierdzono. To były pierwsze dobre wiadomości. Okazało się, że nasze dzieciątko będzie miało „tylko” wadę serca i że po raz kolejny zostaniemy rodzicami dziewczynki... 

Gabrysia Bednarek

Nasza córeczka. Gabrysia. Urodzi się taka krucha, bezbronna, chora… Bez ratunku umrze. Nie możemy na to pozwolić! Nie możemy jej zawieść… Jesteśmy jej mamą i tatą, zrobimy wszystko, by ją ochronić! Postanowiliśmy strach zamienić w nadzieję, bezsilność w działanie, zaczęliśmy szukać lekarza, który może ocalić naszą córeczkę. Dowiedzieliśmy się, że nie jest on wcale tak daleko, bo tuż za naszą zachodnią granicą. W niemieckim Munster jest klinika, w której pracuje polski lekarz, jeden z najlepszych na świecie w leczeniu tak złożonych wad serca, z jaką ma urodzić się Gabrysia. HLHS - zespół niedorozwoju lewego serca. Przewaga prawej komory, ubytek przegrody międzykomorowej oraz hipoplazja, czyli niedorozwój łuku aorty. To w leczeniu wakich wad specjalizuje się profesor Malec.

Po wizycie u profesora wiemy już, że przed nami bardzo trudna droga, ale jest nadzieja na to, że Gabrysia będzie żyć! Znaleźliśmy ludzi, którzy mają dzieci z taką samą wadą serca jak nasza córka. Te dzieci chodzą do szkoły, śmieją się, mówią… żyją! Nie różnią się niczym od zdrowych dzieci… Kluczem do sukcesu są operacje serca, wykonane w optymalnym czasie, operacje wykonane przez najlepszych, najbardziej doświadczonych lekarzy. Gwarancji sukcesu nie da nam nikt. Nikt nam nie obieca, że nasza córeczka przeżyje, ale wiemy, że musimy dać jej szansę. Szansę największą z możliwych, tę, którą może ofiarować jej prof. Malec.

Gabrysia Bednarek

Profesor zakwalifikował Gabrysie do leczenia wady serca w Klinice Uniwersyteckiej w Munster. Oznacza to, że właśnie tam nasza córeczka musi przyjść na świat. Potrzebujemy pieniędzy, by zapłacić za leczenie - teraz to one są przeszkodą na drodze do ocalenia naszego dziecka. Kwota, jaką musimy w krótkim czasie zdobyć, jest dla nas niewyobrażalna. Nie chcemy się poddać, nie chcemy nawet myśleć o tym, że brak pieniędzy może zaważyć na życiu lub śmierci naszego dziecka. Chcemy zrobić wszystko, by Gabrysia mogła żyć.

Zamiast odliczać dni do narodzin, najchętniej zatrzymalibyśmy czas... Ucieka i działa na naszą niekorzyść – porodu przecież nie da się przełożyć… Gabrysia urodzi się we wrześniu i wtedy rozpocznie się prawdziwa walka. Prosimy Cię o pomoc, bo jesteśmy pod ścianą. Tak bardzo chcemy zobaczyć pierwszy uśmiech naszej córeczki...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 515 osób
129 788 zł (51,35%)
Brakuje jeszcze 122 927 zł
Wesprzyj Wesprzyj