Zbiórka zakończona

Zoja znaczy życie. Moja córeczka musi żyć... Błagam o pomoc❗️

Cel zbiórki: Operacja twarzoczaszki, podniebienia oraz palców u rąk i nóg w Dallas

Zgłaszający zbiórkę:
Zoja Marianowska, 12 lat
Otwock, mazowieckie
Zespół Aperta
Rozpoczęcie: 26 czerwca 2019
Zakończenie: 8 sierpnia 2023
275 304 zł(100%)
Wsparły 4754 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0004200 Zoja

Cel zbiórki: Operacja twarzoczaszki, podniebienia oraz palców u rąk i nóg w Dallas

Zgłaszający zbiórkę:
Zoja Marianowska, 12 lat
Otwock, mazowieckie
Zespół Aperta
Rozpoczęcie: 26 czerwca 2019
Zakończenie: 8 sierpnia 2023

Rezultat zbiórki

Kochani!

Mam dla Was dobre wieści! Zoja doszła już do siebie i czuje się naprawdę dobrze! Dzięki Waszej dotychczasowej pomocy udało się przeprowadzić już większość koniecznych operacji, w tym dwukrotne rozdzielenie paluszków u rączek, poszerzenie czaszki, osteotomie stóp oraz kolejną skomplikowaną operację twarzoczaszki.

Przed nami jeszcze jedna, jak mamy nadzieję ostatnia operacja w Dallas – LeFort III. To jak dotąd jeden z najważniejszych i najtrudniejszych zabiegów, na którego opłacenie potrzebujemy około pół miliona złotych! Wkrótce rozpoczniemy nową zbiórkę. Potem Zoję czeka jeszcze długa rekonwalescencja, a także dalsze leczenie m.in. zamknięcie rozszczepu podniebienia, które chcemy wykonać już w Polsce.

Dziś brakuje mi słów, by wyrazić naszą wdzięczność za wszystko, co zrobiliście dla Zoi – za pomoc finansową, słowa wsparcia, uśmiech i wiarę w to, że się uda! To wspaniale móc otaczać się takimi aniołami, jak Wy!

Dziękuję!

Mama Zoi

Aktualizacje

  • Kolejna operacja już za Zojką! Walczymy dalej!

    7 grudnia w Craniofacial Center w Dallas Zoja pomyślnie przeszła operacje powiększenia czaszki!

    Uzyskano 1,5 cm dodatkowego miejsca na mózg, to świetny rezultat!

    Jeśli pozytywnie przejdziemy wizytę kontrolną, Święta spędzimy już w Polsce, w domu! Trzymajcie mocno za to kciuki, bardzo prosimy.

    Zoja Marianowska

    W najbliższych miesiącach czaszka musi wrócić do normy – opuchlizna będzie utrzymywać się jeszcze przez kilka miesięcy. Cieszymy się z dobrych efektów operacji, jednak wiemy, że to nie koniec walki o zdrowie mojej córeczki.

    W wieku 10-11 lat Zojka musi przejść operację wyciągnięcia twarzoczaszki (LeFort III) na specjalnym dystraktorze, który będzie przyczepiony do głowy na prawie 2 miesiące. To wciąż przed nami i na to zbieramy środki.

    Zoja Marianowska

    W najbliższych miesiącach planujemy po prostu odpocząć, żeby Zoja mogła dojść do siebie. W głowie ma wciąż dużo płynu, musimy czekać na zejście opuchlizny, by ruszyć z intensywną rehabilitacją, w tym z zajęciami z logopedą i psychologiem.

    Dziękujemy, że jesteście z nami! To dzięki Wam odbyła się kolejna operacja, to dzięki Wam Zoja walczy i wciąż ma nadzieję na przyszłość!

  • Zoja jedzie na operację! Walka o jej zdrowie i życie wciąż trwa!

    Kochani, 
    wieloma trudnościami było to okupione, ale udało nam się – już 1 grudnia wylatujemy z Zoją na operację główki do USA! Dziękujemy Wam za każdą formę wsparcia i wpłaty, dzięki którym mogliśmy już przelać zebrane środki do kliniki i zarezerwować termin.

    Nie możemy jednak się zatrzymać, to nie koniec... Genetyczna choroba Zoi jest bardzo poważna, a przed nią jeszcze wiele operacji, by miała szansę żyć, w miarę normalnie funkcjonować w przyszłości.

    Już w przyszłym roku kolejna operacja w USA, której koszt w tym momencie szacowany jest na 450 tysięcy złotych...

    Życie mojej córeczki, całej naszej rodziny, jest naznaczone chorobą i proszeniem o pomoc, choć nie jest to łatwe. Jednak bez Was, ludzi o wielkich sercach, nie udałoby się uratować Zojki. Jej los jest w Waszych rękach, dlatego proszą – bądźcie z nami! 

    Za wszystko z całego serca dziękujemy. Zoja jest i walczy dzięki Wam! 

  • Z OSTATNIEJ CHWILI❗️Zoja potrzebuje pilnej operacji głowy!

    Jestem załamana… Tego się nie spodziewaliśmy! Zoja jest regularnie badana ze względu na swoją wadę i konieczne operacje w przyszłości. Mimo że wszystkie wyniki wychodziły wzorowo, dr Fearon z kliniki w Dallas zlecił pogłębioną diagnostykę – z racji wieku Zojki dziwne było, że nie ma nadciśnienia w zniekształconej główce.

    Wyniki tych badań nasz zszokowały… Okazało się, że nerwy wzrokowe są już poważnie uszkodzone! To zafałszowało wszystkie wcześniejsze badania, nawet rezonansem!

    Moja córeczka pilnie potrzebuje operacji twarzoczaszki, by nie stracić wzroku! Ciśnienie w czaszce jest wzmożone, to jest zagrożenie życia!

    Zoja Marianowska

    Na kolejną operację potrzebujemy ok. 60 tysięcy dolarów! Gdy zaczynaliśmy tę zbiórkę, sądziliśmy, że mamy więcej czasu. Wtedy operacja kosztowała 40 tysięcy dolarów, a kurs był o wiele niższy…

    Teraz gdy za dolara trzeba zapłacić 5 złotych, nasza sytuacja stała się dramatyczna! Dr Fearn z kliniki w Dallas powiedział – jeśli możecie, przyjeżdżajcie już teraz. Ale nie możemy – nie mamy takich środków!

    Z całego serca błagam o pomoc dla mojej córeczki! Operacja główki powinna się odbyć jeszcze w tym roku! 

    Anna, zrozpaczona mama Zoi

Opis zbiórki

Szepty, ciekawski wzrok, słowa, które zadają ból — nie to jest najgorsze w tej chorobie. Zoja, dla mnie najcudowniejsza na świecie, wzbudza sensację. Zdeformowana główka, twarz, dłonie i stópki to widoczne objawy zespołu Aperta. Jednak największe zagrożenie jest w środku… “To nie przeżyje” - mówili lekarze, gdy moja córeczka przyszła na świat. Dzisiaj, choć tak radosna i pełna energii, jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie... Mózg rośnie, czaszka nie! Zoja znaczy życie. Błagam, pomóżcie mi walczyć, by życie Zoi mogło trwać jak najdłużej...

Zoja Marianowska

Włączyłam jej bajkę, ale zobaczyłam, że nie ogląda. Oparła główkę o zdeformowane, biedne rączki. Podeszłam do niej, tonęła we łzach. “Mamusiu, ja stąd nie wyjdę. Oni znowu będą na mnie tak patrzeć. Boję się...”. Moje serce ścisnął żal… Byłyśmy w sanatorium, wcześniej poszłyśmy na spacer nad morze. Do Zojki podbiegł chłopczyk, krzyknął: “Zobacz mama, jakie dziwne ma nogi!”. Mama szarpnęła chłopca i odparła: “Nie patrz, nie patrz na to!”.

Gdy wracałyśmy, starsze osoby szturchały się łokciami i szeptały: “Popatrz, zobacz, jaka dziwna!”. Zupełnie jakby nas tam nie było, jakby Zoja nic nie rozumiała… Moja córeczka rozumie aż za dużo, więcej, niż bym chciała. To ją boli, jest niezwykle wrażliwa. Zamyka się w sobie, każde takie słowo rani ją żywym ogniem. Ma przecież dopiero 5 lat… Dorośli bywają najbardziej bezmyślni, okrutni. To oni robią Zoi największą krzywdę...

Zoja Marianowska

Gdy byłam w ciąży, nigdy nie sądziłam, że moje dziecko urodzi się chore. Nawet przez myśl mi to nie przeszło! Przecież wszystko było w porządku… Gdy Zoja przyszła na świat, powiedzieli mi, że urodziła się zdeformowana, że nie przeżyje. Przeżyłam tak silny szok, że wystąpiło wyparcie. Mówiłam, że to niemożliwe, że mają mi oddać moją zdrową córeczkę, że ją podmienili. Nie miałam szans się przygotować, zupełnie nie wiedziałam, co robię i myślę. Do dziś mi za to wstyd… Najgorsza była pierwsza doba. Gdy doszłam do siebie, poszłam w końcu zobaczyć Zoję. Wzięłam ją na ręce, położyłyśmy się przytulone. I tak już zostało — wybuchła miłość, której nie da się opisać!

Wszystkiego musiałam się nauczyć, poznać ten trudny świat chorób, szpitali, operacji. Obiecałam córeczce, że mama zrobi wszystko, by była zdrowa i szczęśliwa. Od tego czasu walczę, to moja misja i cel życia… Dzisiaj jesteśmy z Zojką same, przeprowadziłyśmy się do Otwocka. Tu córeczka jest akceptowana, ludzie się do niej przyzwyczaili, nie wzbudza sensacji. Najgorzej jest, gdy wyjeżdżamy...

Zoja Marianowska

Zespół Aperta, choroba Zoi, jest nieuleczalna. Charakteryzujący się zarośnięciem szwów czaszkowych, asymetrią twarzy, rozszczepem podniebienia oraz zrośnięciem palców u dłoni i stóp. Najbardziej niebezpieczne jest jednak to, że czaszka nie rośnie, tak jak u zdrowych dzieci. Mózg natomiast się rozwija. Bez operacji zacznie uciskać, powoli umierać. A wraz z nim moja Zoja… Wiedziałam, że nie mogę na to pozwolić! Niestety, widziałam też efekty operacji dzieci z Apertem w Polsce… Jest jednak lekarz w USA, dr Fearon z kliniki w Dallas. Uratował już tak wiele dzieci! Wiedziałam, że to nasza jedyna szansa...

Dzięki pomocy dobrych ludzi Zoja przeszła w Dallas już 4 operacje — powiększenia czaszki, dwie operacje rozdzielające wszystkie paluszki i pierwszą operację stóp. To niestety dopiero początek. Leczenie w USA jest zupełnie inne niż w Polsce. Co najmniej 10 operacji mniej. 10 narkoz mniej, 10 pożegnań mniej, 10 otarć o śmierć mniej... Jak to możliwe? W Dallas przy jednej narkozie operują najwięcej; tak dużo, ile się da. Badania przeprowadzone przez dra Fearon'a potwierdziły, że im mniej operacji i narkoz, tym dziecko rozwija się lepiej. Dlatego właśnie musimy wrócić do Dallas, by nie stracić tego wszystkiego, co dziś mamy…

Zoja Marianowska


Właściwie od jej urodzenia proszę o pomoc. Tylko ludzie do tego zmuszeni przez los wiedzą, jakie to trudne… Chciałabym być najlepszą mamą, sama uratować moją córeczkę, ale wiem, że nie dam rady. Dla dobra Zojki będę nawet błagać na kolanach, by móc ją ocalić! Przed Zoją jeszcze kilka operacji: twarzoczaszki, szczęki i żuchwy — te ochronią przed bezdechem, utratą wzroku i słuchu. Powiększenie czaszki da możliwość, by mózg mógł się rozwijać, a ciśnienie nie zabiło Zojki. Dodatkowo dr Fearon usprawni rączki i nóżki, by córeczka mogła samodzielnie się poruszać i posługiwać dłońmi. Zamknie też rozszczep podniebienia.

Żeby Zoja mogła przejść te wszystkie ciężkie i skomplikowane operacje, by ocalić jej życie, zdrowie i sprawność, konieczne są gigantyczne pieniądze, brakuje nam jeszcze ok. 900 tysięcy złotych. Boże, prawie milion, skąd wziąć takie pieniądze… Już tak wiele osób nam pomogło, dzięki nim Zoja jest w dosyć dobrym stanie! Jednak walka trwa nadal, a ja już nie wiem, co robić, gdzie szukać pomocy… Jestem więc tutaj i błagam was z całego matczynego serca o wsparcie. Dla mojej córeczki...

Zoja Marianowska

Ze wszystkich sił staram się być najlepszą mamą, uczyć Zoję, że piękno to wnętrze, żeby siebie akceptowała, była silna. Żeby nikt jej nie skrzywdził. Prawda jest jednak taka, że to Zoja uczy mnie znacznie więcej! Niedawno uświadomiłam sobie, że jak mam córkę uczuć samoakceptacji, skoro nigdy nie widziała mnie na plaży w kostiumie?! Mam nieco za dużo kilogramów, łuszczycę, która czasami źle wygląda. Wstydziłam się. W tym roku jednak po raz pierwszy ramię w ramię poszłyśmy na plażę, obie w kostiumach. Obie pewnie obawiając się nieprzychylnych spojrzeń, ale odważnie wychodząc im naprzeciw. Ze złośliwością ludzi poradzimy sobie we dwie. Jednak sama jej nie uratuję...

Boję się myśleć o tym, że któregoś dnia Zoja obudzi się, nie widząc, nie słysząc. A kiedyś nie obudzi się wcale… Bardzo proszę, nie pozwól na to, daj nam nadzieję i siłę do dalszej walki. Zoja to życie, Zoja musi żyć…

Ania, mama niesamowitej córeczki



*******

Czytaj także:

radioszczecin.pl - 900 tysięcy złotych na ratunek dla 6-letniej Zoi (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Zoja Marianowska wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj