❗️"Jedno dziecko już nam umarło..." Jerzyk potrzebuje drugiej operacji!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 955 osób
80 724,22 zł (8,72%)
Brakuje jeszcze 844 604,78 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0098152 Jerzy
Zbiórka na cel
Druga operacja serca w Genewie, lotniczy transport medyczny

Jerzy Żerko, 6 lat

Legnica, dolnośląskie

Zespół Goldenhara, czynnościowo pojedyncza komora - wspólny kanał przedsionkowo-komorowy, zwężenie podzastawkowe, zastawkowe i nadzastawkowe, tętnicy płucnej,

Rozpoczęcie: 2 Kwietnia 2021
Zakończenie: 2 Lipca 2021

Poprzednie zbiórki

880 191 zł (108,87%)
Ratująca życie operacja serca w Genewie

19 896

20.11.2020 - 01.02.2021

Ratująca życie operacja serca w Genewie

19 896

880 191 zł

20.11.2020 - 01.02.2021

28 960 zł (79,34%)
Rehabilitacja

612

27.07.2015 - 30.06.2016

Rehabilitacja

612

28 960 zł

27.07.2015 - 30.06.2016

Zobacz wszystkie poprzednie zbiórki

Zdjęcie, które widzicie powyżej, jest przerażające i wspaniałe jednocześnie. Przerażające, bo taki widok własnego dziecka - bezbronnego, podłączonego kabelkami do wielu specjalistycznych aparatur, boli serce każdego rodzica. A wspaniałe dlatego, że zrobione tuż po bardzo skomplikowanej i niebezpiecznej operacji, która uratowała małe i mocno chore serduszko Jerzyka. Operacji, która była możliwa dzięki wsparciu wielu tysięcy hojnych serc, otwartych na głos naszego wołania z pierwszej zbiórki. Operacji, która była jednak dopiero pierwszym etapem... Przed nami drugi, równie kosztowny (ok. 900 tys. zł), bez którego pierwszy nie miałby sensu. Lekarze chcą nas widzieć u siebie ponownie za 3 miesiące. To oznacza okropnie mało czasu i z tego też powodu nie mamy wyjścia i musimy Was raz jeszcze poprosić o wsparcie... Oto nasza historia:

---

Jerzy Żerko

Nie da się czuć większego strachu niż ten o własne dziecko. Dziecko, które dopiero co ma przyjść na świat. Ma przed sobą całe życie, ale już wiesz, że to życie nie będzie łatwe, nie będzie też zdrowe... Dzień, w którym dowiedzieliśmy się, że z sercem synka jest coś nie tak, zapamiętamy już do końca swoich dni, bo był tym, który najbardziej chcielibyśmy wymazać ze wspomnień, by nigdy się nie pojawił. Młody lekarz niezwykle długo przeprowadzał USG, myślałam, że po prostu chce być bardzo dokładny. Niestety...

Jerzy Żerko

Od tego momentu wiedzieliśmy, że Jerzyk urodzi się z wadą serca, taką, której nie można wyleczyć prenatalnie, trzeba czekać do porodu. Jakakolwiek korekta wady serca była możliwa dopiero po narodzinach synka. Poród musiał odbyć się w specjalistycznej klinice, a ja zamiast intymności, w chwili, która powinna być tą najpiękniejszą na świecie, czułam strach, bezsilność. W otoczeniu 10 lekarzy czekałam, aż usłyszę płacz swojego dziecka. Zapłakał, ja razem z nim - z radości, bo to znaczyło, że umie sam oddychać. 

Wada serca okazała się bardzo złożona: ubytek przegrody międzykomorowej, między przedsionkowej, zwężenie pnia płucnego w trzech miejscach, zwężenie zastawki aorty pnia płucnego, prawostronny izomeryzm, przełożenie wielkich pni tętniczych. Po porodzie wykryto u Jerzyka jeszcze zespół Goldenhara – zespół wad wrodzonych: oprócz wady serca dochodzi wada słuchu, wada układu twarzoczaszki...

Jerzy Żerko

Ból i Jerzy są nierozłączni. Od trzech lat gdy przychodzi noc, pojawia się przeraźliwy ból, taki nie do wytrzymania, wyginający całe małe ciałko i niepozwalający ustać na nóżkach, a saturacja spada do 65(!!!). Przez bardzo już zmęczone serduszko jedna trzecia potrzebnego do życia tlenu, nie dociera do mózgu!

Za dnia jest dobrze, ale wieczór oznacza bandaże, leki, maści, masaże i nieprzespane noce. Ból przyszedł dziś, był wczoraj i wróci jutro... Zwiedziliśmy rzeszę lekarzy, którzy kazali się cieszyć, że zwykłe  leki przeciwbólowe wciąż działają. Kiedy ból minie, Jerzyk wygląda, jak krajobraz po bitwie. Nigdy nie wiemy, co przyniesie noc. Śpimy w rzeczach, w których można wsiąść do karetki...

Jerzy Żerko

Synek przeszedł już niezbędne leczenie operacyjne, zabiegi, dzięki którym wciąż żyje, jednak konieczna były kolejne operacje, tym razem w Genewie.

Pierwszy etap, jaki zaplanował genewski szpital jest już za nami. Jerzy w tempie ekspresowym dochodzi do siebie, choć operacja była bardzo trudna. Korekcja wady Jerzyka miała odbyć się w dwóch etapach. Pierwszym była stabilizacja serduszka naszego synka i zbicie nadciśnienia płucnego.  Lekarze w Genewie jako jedyni podjęli się tak skomplikowanej operacji i jako jedynym udało się naprawić zastawkę, której wcześniejsze próby zrobienia, w kraju, nie przyniosły efektów. Następnie w drugiej operacji (tej, która jest przed nami) lekarze chcą podnieść natlenianie krwi, które jest dla Jerzyka skrajnie niskie i zagrażające życiu. Niestety, koszty każdej operacji są bardzo wysokie (pierwsza kosztowała ponad 800 tys. zł, druga będzie równie droga). Taka jest cena za życie naszego synka, którą z Waszą pomocą musimy opłacić.

Jerzy Żerko

Trudno pogodzić się z tym, że od pieniędzy uzależnione jest dalsze dobre życie naszego synka. Jedno dziecko (Krzysia - młodszego braciszka) już straciliśmy i wiemy, jak ogromna to wyrwa w sercu. Błagamy o ratunek dla naszego synka, o piękną przyszłość, na którą tak zasługuje!

Rodzice Jerzyka

---

Możesz pomóc biorąc udział w LICYTACJACH

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 955 osób
80 724,22 zł (8,72%)
Brakuje jeszcze 844 604,78 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0098152 Jerzy