Zbiórka zakończona
Piotruś Pierchała - zdjęcie główne

❗️Piotruś prawie umarł przy narodzinach... Mama wychowuje go samotnie. Pomocy!

Cel zbiórki: Rehabilitacja, terapia oraz dofinansowanie zakupu auta z rampą

Organizator zbiórki:
Piotruś Pierchała, 21 lat
Sosnowiec, śląskie
Mózgowe Porażenie Dziecięce czterokończynowe, padaczka
Rozpoczęcie: 28 listopada 2022
Zakończenie: 15 maja 2023
116 852 zł(100,13%)
Wsparło 1556 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0000745 Piotruś

Cel zbiórki: Rehabilitacja, terapia oraz dofinansowanie zakupu auta z rampą

Organizator zbiórki:
Piotruś Pierchała, 21 lat
Sosnowiec, śląskie
Mózgowe Porażenie Dziecięce czterokończynowe, padaczka
Rozpoczęcie: 28 listopada 2022
Zakończenie: 15 maja 2023

Rezultat zbiórki

Szanowni Państwo!

Z wielką wdzięcznością kieruję do Was te słowa.

Pięknie dziękuję za kolejną szansę na godne życie dla Piotrusia. Dzięki Wam ma on zapewnioną możliwość korzystania z intensywnej rehabilitacji na najwyższym poziomie i w ilości, której wymaga.

Dzięki Wam będziemy także mogli uiścić wkład własny potrzebny do zakupu nowego auta z rampą. Jest to samochód z programu S-A-M, realizowanego przez PFRON. Podczas podróży Piotruś będzie w nim siedział na własnym wózku inwalidzkim. To dla syna jedyny możliwy sposób podróżowania, z powodu jego licznych problemów neurologicznych i ortopedycznych.

Z całego serca dziękujemy!

Piotruś z mamą

Opis zbiórki

Lada dzień minie 18 lat od początku naszej walki. Tyle właśnie ukończy Piotruś. Choć formalnie będzie dorosły, tak naprawdę wciąż pozostanie dzieckiem... Synek jest niepełnosprawny i całkowicie zależny od drugiej osoby. Ma padaczkę, Dziecięce Porażenie Mózgowe, uszkodzony wzrok… Opiekuję się nim przez 24 godziny na dobę. Tak wygląda moje życie i choć nie brak mi miłości, muszę prosić o pomoc. Tylko tak mogę dać mu godne życie i ochronić go przed strasznym cierpieniem!

Dzień narodzin synka prawie stał się dniem tragicznej śmierci – jego i mojej. Piotruś urodził się prawie martwy. Udało się uratować jego życie, ale śmierć zostawiła na nim piętno w postaci ciężkiej niepełnosprawności. Zostałam z synkiem zupełnie sama. Miałam mieć zdrowe dziecko, pełną rodzinę. Cóż, jak to mówią – jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach… Dziś na placu boju jesteśmy tylko my dwoje – Piotruś i ja, jego mama. Jestem z synkiem przez 24 godziny na dobę, jest całkowicie zależny ode mnie.

Piotruś Pierchała

Dzień porodu już mi się nie śni. Już nie zastanawiam się, co by było, gdyby… To nie ma sensu. Książkowa ciąża, przyszykowana wyprawka. A potem, w ciągu jednej chwili, koniec. Krwotok pojawił się, kiedy byłam sama w domu. Ledwo wykręciłam numer 112. Odklejone łożysko. Piotruś był niedotleniony, wykrwawiony, reanimowano go przez 45 minut. Kilkanaście dni był zaintubowany…

Od tego momentu skończyło się życie, jakie znałam, a zaczęło inne – jako mamy ciężko niepełnosprawnego chłopca. To opiece nad Piotrusiem jest teraz podporządkowane moje życie. Nie traktuję tego jako poświęcenie. Nie. To moje ukochane dziecko. Synek jest dla mnie wszystkim – moim słońcem, moim światem. Przychyliłabym mu nieba, ale moja miłość nie wystarczy. Ona nie zapewni Piotrusiowi sprawności, nie zabierze bólu…

Piotruś Pierchała

Piotruś jest rehabilitowany od trzeciego miesiąca życia. Wszystko, co innym dzieciom przychodzi normalnie, nam udaje się osiągnąć tylko przez ciężką, bolesną, intensywną rehabilitację. Najgorszego przeciwnika poznaliśmy jednak dopiero później - padaczka... Straszna choroba, która atakowała nas tyle razy. Widok dziecka, którego ciało wykręca się w drgawkach, którego oczy rozwarte są w przerażeniu, znajdującego się w bezpośrednim stanie zagrożenia życia - do tego nie można się przyzwyczaić...

Padaczka niszczyła wszystko, co udało nam się wypracować... Sprawiała, że mózg Piotrusia podczas ataku stawał się niesprawny, a potem długo musiał się regenerować. Przynosiła też bezsilność i rozpacz, gdy patrzyłam na cierpienie własnego dziecka. Na szczęście rozpoczęliśmy leczenie przy pomocy komórek macierzystych. Dzięki leczeniu i ciężkiej, codziennej walce udało się okiełznać napady. Dla nas to są wielkie sukcesy.

Piotruś Pierchała

Piotruś jest nastolatkiem, dojrzewanie to trudny czas dla dzieci chorych neurologicznie. Przy ciężkim porażeniu mózgowym bardzo ważna jest rehabilitacja - tylko ona sprawia, że życie nie jest cierpieniem. W czerwcu 2022 roku Piotruś przeszedł kolejną operację ortopedyczną, która niestety nie usunęła przyczyny dolegliwości bólowych. To tak straszne, patrzeć na jego cierpienie, tym bardziej, że nie powie, co go boli... Jego stan jest ciężki, dlatego musimy wstrzymać się  z poważnymi zabiegami w obszarze bioder i kręgosłupa. Jedyną szansą na dalsze życie bez bólu jest intensywna, wielopłaszczyznowa rehabilitacja.

Po raz kolejny jestem pod ścianą i muszę prosić o pomoc, by móc zapewnić Piotrusiowi kolejny rok życia pozbawionego cierpienia. Jeśli ja nie zawalczę o Piotrusia, nie zrobi tego nikt... Muszę zrobić wszystko, żeby mu pomóc. Jest niepełnosprawny, ale może mieć dobre życie, godne życie, może uwolnić się od przeraźliwego bólu... Niczego więcej nie chcę. Proszę, pomóż nam...

Olga - mama Piotrusia

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Piotruś Pierchała dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj