Cudem przeżył udar mózgu – walczy, by odzyskać wszystko, co stracił

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
12 dni do końca
Wsparło 4 578 osób
86 610 zł (67,84%)
Brakuje jeszcze 41 050 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Leczenie i intensywna rehabilitacja aby Szczepan wrócił do życia po udarze mózgu

Szczepan Kachnic, 29 lat

Bieńkówka, małopolskie

Udar mózgu

Rozpoczęcie: 19 Października 2017
Zakończenie: 2 Października 2019

Droga nigdy nie biegła z górki, lecz Szczepan nadrabiał zawziętością, myśląc przede wszystkim o swojej narzeczonej i o wspólnej przyszłości. Niedawno kupiony samochód, nowa umowa o pracę i wybór projektu przyszłego domu zapowiadały, że w jego życiu miały nastać szczęśliwe dni. Rzeczywistość pokazała jednak wszystko to, co przez lata budujemy i staramy się pielęgnować, to tak naprawdę ogromny żyrandol wiszący na cienkiej wstążce, którą życie może w każdej chwili przeciąć.

Wieczorem 8 maja po Szczepana przyjechało pogotowie, do domu nie wrócił do tej pory. Wszystko zaczęło się od migreny, lecz z migreną można przecież żyć,  można wziąć tabletkę, trochę poleżeć w łóżku. W końcu lekarz stwierdził, że to nic niepokojącego – zwykły ból głowy. Tego dnia było zupełnie inaczej – po powrocie z pracy zaczęło się dziać coś dziwnego. Na początku stracił mowę, widać było po nim, że jest śmiertelnie przerażony tym, co się dzieje, lecz nie mogliśmy mu z żaden sposób pomóc. Gdy przyjechała karetka, nie mógł już ruszać nogami.

Szczepan Kachnic

W szpitalu kazano czekać na swoją kolej. Wydawało się, że lekarze są spokojni i pewni, że życiu i zdrowiu Szczepana nie zagraża niebezpieczeństwo. Jak się potem okazało, byli przekonani, że Szczepan był pod wpływem narkotyków. Podczas badań, zarówno tomografia, jak i toksykologia niczego nie wykazały. Kręcono głowami, załamywano ręce i ciągle powtarzano – efekt imprezowania w weekend, niedługo powinno przejść. Tak jakby zwykłe spotkanie z przyjaciółmi miało być przyczyną stanu Szczepana… Do rana całkowicie stracił władzę nad ciałem, lecz na przetransportowanie do bardziej wyspecjalizowanego szpitala w Krakowie musieliśmy czekać do popołudnia. Nie pomogły prośby, groźby, błaganie, płacz. Na miejscu, lekarze nawet bez badań przedstawili nam najgorszą z możliwych diagnoz: udar niedokrwienny pnia mózgu.

Po paru godzinach te przypuszczenia się potwierdziły, a ordynator zapowiedział, że Szczepan ma bardzo małe szanse na przeżycie, przy czym pierwsze trzy doby będą najcięższe. Ciężko opisać co, czuje się w chwili, gdy w ciągu kilkunastu godzin najbliższa sercu osoba zostaje uwięziona we własnym ciele i rozpoczyna nierówną walkę o przeżycie.

Szczepan tego dnia rano wstał i poszedł do pracy, a wieczorem w szpitalu walczył o życie. Młody sprawny, wysportowany chłopak i nagła zapaść, jakby ktoś nagle wyłączył prąd. Ciężko rozmawiać z najważniejszą osobą w swoim życiu i nie móc mu powiedzieć, czemu to się stało i czy to wszystko skończy się dobrze, podczas gdy ta osoba potrafi jedynie ruszać oczami i raz na jakiś czas uronić łzę szybko niknącą na rozpalonym policzku.

Mimo iż wszyscy, na czele z panią lekarz, która była przy nim praktycznie codziennie, zapewniali nas, że to już przegrana walka, że trzeba zacząć myśleć o przyszłości, Szczepan nie poddał się, ani przez chwilę nie dopuszczając do siebie myśli, że coś może pójść nie tak. Widok przykutego do łóżka syna, narzeczonego, przyjaciela, z wyrazem przerażającego strachu na twarzy to coś całkowicie łamiącego serce. Szczepan na oddziale był najmłodszy, ale jego kondycja nie była w niczym lepsza od 70 latków, którzy jednak większość życia mieli już za sobą.

Szczepan Kachnic

Kiedy wszyscy myśleli, że przyszedł przełom i Szczepan zaczyna wygrywać, przyszło zachłystowe zapalenie płuc. Dla zdrowej osoby to nic groźnego, ale dla kogoś po tak rozległym udarze, to następna walka o życie równie niebezpieczna. Szczepan trafił na OIOM, by kolejny raz udowodnić, że jego życie jeszcze się nie skończyło. Później powrót na Oddział Udarowy i wszystko od początku. Każdy dzień odsłaniał nowe przeszkody, a końskie dawki antybiotyków osłaniały organizm przed bakteriami, jednocześnie niszcząc odporność. Kolejne infekcje hamowały rehabilitację i odwlekały wszystko w czasie. Każdy miał w uszach jeszcze wesoły głos Szczepana, a przed oczami chłopaka podłączonego do respiratora, karmionego przez sondę, dla którego każdy dzień to sukces a każda bakteria to ogromne zagrożenie.

Nie było i nie ma czasu do stracenia. Znaleźliśmy dla Szczepana jedyny ośrodek w Krakowie, który zgodził się przyjąć go w takim stanie. Lekarze mówili, że paraliż jest całkowity, 4 - kończynowy. Jakie było nasze zdziwienie i samego Szczepana, kiedy po kilku dniach pobytu zaczął poruszać palcami, a potem ręką. Tchnęło to w niego dodatkową energię i nadzieję, sprawiło, że chce ćwiczyć nawet wtedy, gdy już kompletnie nie ma siły i z wysiłku cały oblany jest potem.

Szczepan Kachnic

Perspektywa powrotu do dawnego życia stała się realna jak nigdy wcześniej. Niestety tak fachowa opieka wiąże się z ogromnymi kosztami, które przekraczają nasze możliwości finansowe. Jesteśmy pewni, że długotrwała rehabilitacja zdziała cuda, nastąpi przełom i Szczepan wkrótce pokona ogromny dystans w swoim powrocie do sprawności. Niestety powrót z tak dalekiej podróży jest niesamowicie mozolny, ale najważniejsze, że widzimy efekty ciężkiej pracy Szczepana. Jeśli chodzi o siłę mentalną, nastawienie i wsparcie, jesteśmy w to bogaci. Brakuje nam rzeczy, niestety w tym przypadku najważniejszej, czyli pieniędzy.

Pomóżcie naszemu synowi wstać z łóżka i ruszyć w poszukiwaniach utraconego życia.Wierzymy, że ludzi o dobrym sercu jest więcej niż tych obojętnych i razem pokażemy, że zjednoczenie w potrzebie potrafi zdziałać cuda

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
12 dni do końca
Wsparło 4 578 osób
86 610 zł (67,84%)
Brakuje jeszcze 41 050 zł
Wesprzyj Wesprzyj