

By rak nie oznaczał śmierci. Błagam, uratuj życie mojego męża!
Cel zbiórki: specjalistyczne leczenie onkologiczne, wspomagające chemię i radioterapię
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Cel zbiórki: specjalistyczne leczenie onkologiczne, wspomagające chemię i radioterapię
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Aktualizacje
Wieści, które chcieliśmy Wam przekazać!
Kochani, Zbyszek walczy o życie z rakiem – a Wy walczycie o niego! Pomyśleliśmy, że chcecie wiedzieć, co słychać…
Mail od żony Zbyszka – Tatiany: Uzbierało się kolejne kilkaset złotych... Ta kwota oznacza miesiąc podawania leku, który kupujemy w Niemczech, a który trzyma raka w ryzach. Powinniśmy kontynuować leczenie jeszcze przynajmniej rok, więc ten miesiąc leczenia wydaje się niewielkim osiągnięciem. Ale przecież rok składa się z miesięcy i każdy przybliża nas do zwycięstwa…
Straszliwie boję się nawrotu. Rak śpi i niech się więcej nie obudzi.
Kiedy czytamy inne apele o pomoc, to myślę, że w tym morzu nieszczęść zupełnie nieprawdopodobne, że ktoś odszukuje naszą prośbę i właśnie nam pomaga - ale tak się wciąż zdarza. I właśnie dzięki tej pomocy to, co było niemożliwe, staje się jednak realne i mimo niepewnych rokowań - jednak wygrywamy.
Nie potrafię wyrazić wdzięczności dla tych wszystkich nieznajomych osób, które nam pomogły i pomagają. Ratują Zbyszka życie. Dostaliśmy też tyle słów wsparcia. Jedno zdanie: ”będzie dobrze” i kilka złotych datku… I dzięki temu wciąż walczymy. I przecież wygramy. Inaczej nie może być.
Jest bardzo źle... potrzebna pomoc, by ratować życie Zbyszka!
Rozpaczliwy mail od Tatiany, żony Zbyszka:
Nowe informacje to wynik kolejnego liczenia komórek nowotworowych. Bardzo zły... Jest ich 12.7 milionów... W stosunku do pierwszego badania, kiedy bylo ich 1.7 miliona, to olbrzymi wzrost. I straszliwe niebezpieczeństwo! Te wolno krążące komórki w każdej chwili mogą utworzyć przerzuty...
Nie mamy pieniędzy, żeby ciągnąć leczenie. To wyścig z czasem. Tyle przeszliśmy. Tyle razy myślałam, że dalej już nie mam sił... ale muszę walczyć. Nie mogę się poddać. Najbliższy na świecie ukochany człowiek, mój Zbyszek bedzie żył. Jak mam w tym pomóc? Zorganizuję leczenie. Kontynuacje wlewów. Zastrzyki z grasicy. Immunostymulacje. Ale nie mamy pieniedzy. Teraz po tylu miesiącach zwykła codzienność jest problemem.
Wiem od wczoraj. Strasznie się bałam tego wyniku. I przestałam oddychać, kiedy go zobaczyłam. Ale wstał kolejny dzień i zrobię wszystko, żeby były następne. Nasze wspólne. Proszę - pomóż nam...
Rak rośnie w siłę! Zbyszek walczy o życie - on i jego żona Tatiana proszą o ratunek!
Tatiana: Kolejne skutki uboczne radioterapii i chemii dają o sobie znać. Zbyszek ma problemy neurologiczne: bardzo silne bole nóg spowodowane uszkodzeniem nerwów przez chemioterapeutyki, brak czucia w naświetlanym obszarze. Niestety ślinianki, które zniszczyła radioterapia nie odbudowały się, więc suchość w ustach jest straszna. Jak to jest uciążliwe i jakie ma konsekwencje nie ma chyba pojęcia ten, który tego nie zaznał na własnej skórze. Żadne płyny nie sa w stanie znieść uczucia suchości, w związku z tym trudno jest mu przełknąć cokolwiek. Oczywiście nie czuje też smaku. Ale z tym wszystkim można żyć... Byle żyć.

Szansą dla Zbyszka są zabiegi hipertermii. Podgrzewanie organizmu do temperatury 40o stopni nie tylko osłabia komórki nowotworowe ale pobudza układ odpornościowy do ich niszczenia. Zaplanowane są zarówno zabiegi hipertermii ogólnoustrojowej - żeby pobudzić układ odpornościowy i osłabić, albo zniszczyć krążące w ustroju komórki nowotworowe jak i hipertermia miejscowa, która skierowana jest bezpośrednio w miejsca przerzutów. Tych zabiegów powinno być kilkanaście… co oznacza wydatek przynajmniej 20 tysięcy. Z kolei wlewy z kurkuminy i artesunatu niszczą bezpośrednio komórki nowotworowe i to zarówno guza pierwotnego - gdziekolwiek jest - jak i przerzutów. Rozpoczęliśmy już te wlewy. Za nami cztery - bo na tyle udało się nam zdobyć środki. Powinno ich być minimum 12. Później należy powtórzyć badanie (krew wysyłana jest do Niemiec, do jednego z niewielu laboratoriów na świecie, które takie badanie wykonuje) znowu policzyć komórki nowotworowe i zdecydować. Jeśli będzie ich wciąż zbyt wiele - trzeba powtórzyć cykl wlewów.

Jeden wlew to ok. 1800 złotych, badanie kosztuje dwa razy więcej. Ponieważ Zbyszek ma bardzo złe wyniki badań krwi świadczące o zniszczonym układzie odpornościowym ratunkiem są zastrzyki z wyciągiem z grasicy, która dla osób cierpiących na upośledzenia immunologiczne stanowi szansę na odbudowę układu odpornościowego. Kiedyś preparat TFX był stosowany w Polsce, teraz musimy go sprowadzać z Niemiec. Zbyszek ma dostawać jeden zastrzyk w tygodniu przez minimum rok aby zmniejszyć ryzyko kolejnych przerzutów i stworzyć szanse na zniknięcie istniejących. Zdobyliśmy się na zaledwie 10. Trzeba koniecznie uzupełnić aminokwasy, które zniszczyła chemioterapia, bo to m.in. one zapobiegają rozprzestrzenianiu się raka nie pozwalając komórkom nowotworowym wnikać do wnętrza zdrowych komórek. Można je podać w formie kroplówek i robimy to, ale brakuje nam pieniędzy żeby kontynuować leczenie. Bez kontynuacji tych zabiegów nie będzie efektów. Całe leczenie pójdzie na marne. Zbyszek przegra.
Zbyszek: Tania dodawała mi sil w najgorszych dniach. Była moja podporą także dosłownie, kiedy nie mogłem ustać na własnych nogach i jest nią każdego dnia dodając otuchy, wspierając i zajmując się organizowaniem leczenia - żebym mógł skupić się na zdrowieniu. Telefon z informacją o wyniku biopsji zmienił życie nie tylko moje, ale całej naszej rodziny. Nikomu nie życzę, aby kiedykolwiek odebrał taki telefon ... Jeśli już się to zdarzy - nie można się poddać. Niestety - nie wszystko zależy od naszej woli walki, nie wszystko zależy od psychiki. Czasem za zdrowie i życie trzeba - po prostu - zapłacić i ja jestem takim przypadkiem.

Zdaję sobie sprawę, że moja historia nie porusza tak bardzo; faceci po 50-tce nie należą do wyciskaczy łez. Rak o nieznanym punkcie wyjścia wydaje się może czymś mniej konkretnym i groźnym niż nowotwór atakujący konkretny organ. W rzeczywistości sytuacja jest przez to trudniejsza, bo trudno jest zniszczyć źródło, nie wiedząc, gdzie jest. Cała terapia skierowana była na prawdopodobne miejsce wyjścia raka. Ponieważ dostałem największą dopuszczalną dawkę promieniowania nie można już powtórzyć naświetlań i musimy korzystać z innych metod - żebym miał nadzieję. Wychowaliśmy już dzieci. Ale nie chcę umierać. Jeszcze nie narodziły się moje wnuki. Jeszcze mam marzenia. Bardzo proszę, dajcie mi szanse, pomimo że nie jestem już młody.
Obiecałem Tani 31 lat temu, że zestarzejemy się razem. To jest łatwe, kiedy jest miłość. Ale na drodze stanęła choroba. Pomóżcie mi dotrzymać słowa.
Opis zbiórki
Strasznie trudno mi pisać apel z prośbą o pomoc, strasznie trudno mi opowiadać tę historię. Historię wojny o życie ukochanego człowieka, która właśnie się toczy. Zrobię jednak wszystko, bo liczy się tylko jedno - by Zbyszek nie umarł, by nie zabrał go rak, by został ze mną i dziećmi… Niczego więcej nie chcę. Pomóżcie nam uratować jego życie. Proszę, błagam z całych sił!

Wiem, że każdy ma swoje problemy, zmartwienia, nadzieje… Ja mam tylko jedno marzenie -żeby Zbyszek żył. Mój mąż, moja miłość… Nasze zycie przed diagnozą to inny świat; teraz jest nim rak, Każdy dzień to walka o życie mojego męża, który bez pomocy umrze. Proszę o pomoc dla najwspanialszego człowieka: szlachetnego, prostolinijnego, życzliwego, który zawsze znajdował w sobie empatię i zrozumienie. Teraz sam potrzebuje pomocy. To ja proszę o tę pomoc, bo Zbyszek jest zbyt skromny, zbyt powściągliwy, żeby to zrobić. Jest też skupiony na walce i słabszy każdego dnia. Robię to za niego ja, jego żona…
Kiedy się poznaliśmy, urzekł mnie swoim ciepłem. Są ludzie, od których bije dobro. Tacy, którzy umieją wysłuchać, wesprzeć, a sama ich obecność potrafi pomóc… Zbyszek jest właśnie taką osobę. Zakochaliśmy się w sobie, wzięliśmy ślub… Jesteśmy razem 31 lat. Doczekaliśmy się dwójki dzieci, Olgi i Michała. Udało nam się je wychować na dobrych ludzi. Zbyszek jest wspaniałym tatą… Nasza rodzina wkrótce ma się powiększyć, Olga jest w ciąży, na świat przyjdzie nasz wnuk. Radość jednak brutalnie odebrał nam rak, zamiast cieszyć się z nowego życia drżymy o to, które już jest… Czy Zbyszek w ogóle pozna swojego wnuczka, czy będzie mógł go wziąć na ręce, zobaczyć jego pierwszy krok? Bez Twojej pomocy na pewno nam się to nie uda…

Tą codzienność, zwyczajność – dzień w pracy, wieczory w domu, chwile razem – brutalnie odebrał nam nowotwór, zostawiając tylko strach i rozpacz. Zaczęło się od powiększonego węzła na szyi, pod żuchwą. Lekarz stwierdził, że to efekt usuwania zęba, ósemki. Że guz sam zejdzie... Gdy tak się nie stało, gdy urósł do wielkości 6 centymetrów – zaczęliśmy się bać, a potem szukać odpowiedzi. Musieliśmy walczyć o skierowanie na biopsję, na kolejne badanie. Tylko dzięki nim udało się wykryć, że to, co miało być powikłaniem po zwykłym wyrwaniu zęba, było tak naprawdę przerzutem raka.
Rak płaskonabłonkowy, bardzo złośliwy, bardzo agresywny… Z taką diagnozą życie zmienia się w jednej chwili. Wtedy też na własnej skórze poznaliśmy bolesną prawdę - w naszym kraju lepiej nie chorować. Wydawać by się mogło, że leczenie powinno zacząć się natychmiast, jest rak, powinna być natychmiastowa walka o życie… Tak jednak się nie stało. Nikt nie wiedział, gdzie znajduje się ognisko nowotworu, to, które sieje przerzuty – mogło być w gardle, jamie ustnej, głowie… Mąż w trybie pilnym miał mieć zrobiony tomograf komputerowy. To było w marcu. Wyznaczono mu termin na wrzesień… Wszystko musieliśmy więc robić prywatnie, za wszystko płacić. Chory na raka z przerzutami w Polsce czasem ma tylko dwa wyjścia – zapłacić albo umrzeć…
To był strasznie trudny dla nas czas – malały szanse, a nowotwór rósł w siłę. Brak punktu wyjścia to 1,5 % przypadków raka. Komplikuje leczenie. Nie ma końca nieprzespanych nocy, znaków zapytania, poszukiwania informacji, codziennego, ściskającego za gardło strachu… Bomba, której nie udaje się znaleźć i rozbroić, wciąż tyka. Budziłam się i zasypiałam z myślą, że mojego kochanego męża zabija rak, a ja nie mogę nic zrobić, w żaden sposób mu pomóc! Suplementacja, żeby chociaż jakoś wzmocnić organizm, kolejne badania, wizyty u lekarzy. Skończyły się oszczędności, zaczęły pożyczki i ciągły lek, stres, skąd wziąć pieniądze, by ratować Zbyszka?! Po otrzymaniu wyniku ostatniego badania PET – „źródła pierwotnego nie dało się ustalić, liczne przerzuty w szyi” podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu radio- i chemioterapii. Nie można czekać, bo nie byłoby kogo ratować…

Mąż rozpoczął chemię wraz z radioterapią w październiku. Stracił na wadze 20 kilogramów. Nie mógł jeść. Zanikła produkcja śliny, bo ślinianki zniszczyła radioterapia. Zbyszek ma problem, żeby przełknąć cokolwiek, wypadają mu zęby, nie czuje smaku… Skórę ma poranioną, wręcz czarną od oparzeń po naświetlaniach. Żywi się tylko płynami, wzbogaconymi o specjalne enzymy. Nie skarży się, ale mi pęka serce, gdy widzę, co rak zrobił z ukochanym mi człowiekiem.
Zbyszek skończył chemię, potrzebuje jednak leczenia, które wspomoże jej działanie i zmniejszy negatywne skutki unoczne. Sama chemioterapia z radioterapią nic tu nie da. Trzeba dobić te komórki rakowe, których nie zabiło naświetlanie. Trzeba wzmocnić też jego organizm, pobudzić do pracy układ odpornościowy… Dziś jest tak wyniszczony leczeniem, że każdy wirus to murowana sepsa, każde przeziębienie może oznaczać dla niego śmierć, a pozostałe po leczeniu komórki nowotworowe mnożą się nie napotykając przeszkód. Ponadto leczenie wspomoże też działanie radioterapii nawet o 48%!
Znaczenie ma każdy grosz, każde kilka złotych, bo razem zbierają się na kolejny tydzień dodatkowego leczenia, kolejną kroplówkę, kolejny zastrzyk… Dlatego proszę o pomoc. Mamy świadomość, że drugiej szansy nie będzie. Zwłóknienia po radioterapii nie pozwolą na kolejne operacje. Teraz mamy wygrać. To jedyna walka i musi być zwycięska. Nie dopuszczam innej myśli, dlatego tak bardzo chcę, żebyśmy mogli zrobić wszystko, co możliwe, żeby Zbyszek wygrał z rakiem. Żeby żył.
Mamy jedną szansę, jedyną, ostatnią – jesteście nią Wy. Nie zostawiajcie nas samych, pomóżcie nam. Proszę…
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Kasia B1 zł
- Wpłata anonimowa20 zł