Jak walczyć z rakiem, gdy własny dom jest śmiertelną pułapką?

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 655 osób
22 572 zł (23,26%)
Zbiórka na cel
remont domu, by Antoś mógł bezpiecznie wracać do zdrowia po walce z rakiem

Antoś Kaniewski, 5 lat

Częstoniew Kolonia, mazowieckie

ostra białaczka limfoblastyczna

Rozpoczęcie: 18 Grudnia 2017
Zakończenie: 30 Kwietnia 2020

10 Lipca 2019, 15:54
Walka o bezpieczny dom i zdrowie Antosia trwa!

Dzięki Waszemu wsparciu udało się już wyremontować bardzo wiele! Niestety, łazienka cały czas pozostawia wiele do życzenia... Musimy ją dokończyć i jeszcze docieplić budynek, by grzyb nie wrócił. Mamy nadzieję, że uda się, zanim przyjdzie jesień. Wierzymy, że się uda! Nieustannie prosimy o wsparcie.

Antoś Kaniewski



Chociaż remont trwa i nie widać końca, naszym największym zmartwieniem są ostatnie wyniki Antosia. Szpik, który miał przeszczepiony, odbija się. Na ten moment synek ma 95% dawcy i już 5% swojego. Lekarze uspokajają nas, że na razie nie powinniśmy się martwić, że to jest do kontrolowania. Dlatego staramy się być spokojni.

Dziękujemy za całe wsparcie, które otrzymujemy! 

Mama Antosia

Pokaż wszystkie aktualizacje

30 Października 2018, 14:00
Remont w toku! Antoś ma szansę na bezpieczny, zdrowy dom

Antoś Kaniewski

Dzięki środkom ze zbiórki udało nam się wymienić pokrycie dachowe, drzwi zewnętrzne, drzwi do kuchni i łazienki. Zainstalowaliśmy też trzy grzejniki, odnowiliśmy przedpokój i ściany - od tynków, po malowanie i płytki. Nie ma już wilgoci i niebezpiecznego grzyba, które w przypadku dzieci, szczególnie po chorobie nowotworowej, mogą być śmiertelnie niebezpieczne.

Chociaż do zrobienia jeszcze dużo, już teraz serdecznie dziękujemy Wam za pomoc! Bez Was to byłoby niemożliwe!

Walczymy dalej, by nasz synek mógł być bezpieczny we własnym domu. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie.

Jeszcze raz dziękujemy!

Rodzice Antosia

Antoś ma białaczkę. Rak wybrał na swoją ofiarę zaledwie rocznego chłopca… Swoje pierwsze kroki stawiał na szpitalnych korytarzach. Świadkami jego pierwszych słów były białe ściany i kraty dzieciecego łóżeczka - takie same jak dziesiątek innych łóżek, w których mali pacjenci walczyli o życie… Po roku leczenia w końcu powrót do domu, ale to nie koniec trosk. Antoś nie wrócił do ciepłego, bezpiecznego schronienia, w kórym mógłby dochodzić do siebie po wyniszczającej walce. Nadal jest w niebezpieczeństwie, które kryje się w jego własnym domu…

Antoś Kaniewski

Odporność Antosia jest właściwie zerowa. Każda, najdrobniejsza nawet infekcja może okazać się śmiertelnie niebezpieczna… Jesteśmy rodzicami, którzy chcieliby zapewnić swojemu dziecku jak najlepszą opiekę i warunki, by mógł być zdrowy, by widmo śmierci w końcu odeszło… Niestety, nie stać nas na to. Rozpoczęliśmy remont pokoju Antosia, by po przeszczepie szpiku mógł wrócic do rodziny, byśmy się nie bali, że wilgoć i grzyb staną się śmiertelnym zagrożeniem dla synka… Remontu wymaga jednak cały dom. W normalnej sytuacji, ktok po kroku, byśmy jakoś sobie poradzili, ale teraz nie mamy ani czasu, ani pieniędzy. Każdy grosz przeznaczamy na drogie leki i specjalistyczną dietę dla synka, na nic więcej już nie starcza…

Najważniejszy dzisiaj jest dach - przecieka, jest już stary i wymaga gruntownego odnowienia. Przez nieszczelności właściwie w każdym koncie jest wilgoć, grzyb wychodzi na ścianach i chociaż walczymy z nim wszystkimi środkami, jesteśmy bezradni - schowa się na chwilę i wychodzi znowu. To nie o to chodzi, że wygląda koszmarnie, czy brzydko pachnie… Cieszymy się, że mamy dom, bo niektórzy ludzie mają o wiele gorzej. Tylko dzisiaj liczy się życie i zdrowie naszego synka. Póki był w szpitalu, był bezpieczny. Staraliśmy się zdążyć na czas, by po powrocie do domu nie bać się o jego zdrowie, ale niestety - nie zdążyliśmy. Zabrakło czasu i pieniędzy.

Antoś Kaniewski

Od 11 lutego Antoś jest w domu. Połowę swojego krótkiego życia toczył najważniejszą walkę, przeszedł wyniszające terapie, pokonał śmierć. Jednak jeszcze nie możemy świętować zwycięstwa, na to zdecydowanie za wcześnie. Drżymy przed nawrotem choroby, a spokojny sen stał się czymś niezwykle odległym. Jesteśmy w domu, tak wielu chorych o tym marzy, tak wiele rodzin dzieci walczących z rakiem śni, by wrócić do znajomych czterech ścian, do bezpiecznego kąta i zapomnieć o koszmarze onkologii… Tymczasem my się boimy. Wilgoć i grzyb są wszędzie, a my nie mamy wystarczającej broni, by z nim walczyć.

Antoś Kaniewski

Bardzo prosimy o pomoc dla naszego synka. Znaleźliśmy się w niezwykle trudnej sytuacji, której nie życzymy nikomu. I chociaż dzisiaj dziękujemy Bogu, że Antoś jest nadal z nami, cały czas modlimy się o to, by zniknęło zagrożenie, które czai się we własnym domu… Prosimy, pomóżcie nam wyremontować dom, by nasz synek w końcy był bezpieczny… Z góry dziękujemy za każde wsparcie.

Rodzice

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 655 osób
22 572 zł (23,26%)