
Guz mózgu wyrządził już zbyt dużo szkód... Pomóż!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Prowadziłam normalne, szczęśliwe życie, z partnerem, który jest u mojego boku od 17 lat. Czułam się jak okaz zdrowia. Nigdy nie należałam do osób, które na siłę szukają sobie choroby. Nic nie wskazywało na to, co miało dopiero nadejść.
W 2020 roku zaczęłam zauważać, że moje prawe oko jest znacznie większe od drugiego. Z każdym dniem coraz bardziej puchło. Zaczęłam szukać przyczyny. Niestety badania nie wykazywały żadnych nieprawidłowości, odsyłano mnie do domu. Z czasem jednak zaczęły pojawiać się kolejne niepokojące objawy. Jednym z nich i chyba najbardziej uciążliwym, była duża niestabilność ruchowa. Udałam się do neurologa, który wysłał mnie na rezonans magnetyczny.
Nie spodziewałam się tego, co usłyszę na wizycie.
Guz mózgu. Myślałam, że to tylko zły sen i za chwilę się obudzę. Ta diagnoza sprawiła, że zabrakło mi tchu. Guz był na tyle duży, że wymagał natychmiastowej operacji. Mocno uciskał na strefy mózgu odpowiedzialne za czynności, o których się nie myśli. Na przykład oddychanie. Usłyszałam od lekarza, że wystarczyło, aby guz jeszcze trochę podrósł i już by mnie nie było na tym świecie…
Przeszłam długą i trudną operację. Guza nie udało się usunąć w całości, ale lekarze wycięli jego znaczną część i uratowali mi życie. Niestety skutki uboczne pozostały. Nie słyszałam na jedno ucho, miałam zaburzenia równowagi i problemy z pamięcią. Ale najważniejsze było to, że żyję. Niestety, po dwóch latach od operacji wykonałam rezonans kontrolny, który wykazał, że guz znowu zaczął rosnąć. Na szczęście lekarze szybko zareagowali i w listopadzie 2022 roku przeszłam naświetlanie.
Muszę się intensywnie rehabilitować, aby zniwelować skutki uboczne. Niestety terminy na NFZ są bardzo odległe i odległości między zajęciami sięgają nawet pół roku. To zdecydowanie za rzadko. Gdy miałam więcej oszczędności, chodziłam na rehabilitację prywatnie. Niestety jest ona bardzo kosztowna. Obecnie mój stan zdrowia nie pozwala na podjęcie żadnej pracy. Skutki uboczne guza nadal mi towarzyszą. Nie słyszę na jedno ucho, mam niedowład nerwu twarzowego i zaburzenia równowagi. W codziennym funkcjonowaniu pomaga mi mój ukochany mąż, który jest ze mną od wielu lat i wspiera mnie na dobre i na złe.
Czekamy na efekty naświetlania. Dopiero po roku od zabiegu dostaniemy informację, czy naświetlanie przyniosło efekty – czy guz obumiera i przede wszystkim, nie rośnie. W międzyczasie wymagam częstej, intensywnej rehabilitacji, która może dać mi szansę na powrót do zdrowia. Aby lepiej słyszeć, korzystam z aparatu słuchowego i wspieram się kijkami, gdy chcę wyjść na dłuższy spacer.
Proszę o wsparcie. Rehabilitacja jest bardzo kosztowna i zalecane są częste ćwiczenia. Wizyta raz na kilka miesięcy nie wystarczy...
Dorota
- Smerf50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł