
Rodzinny dramat❗️Mama i syn walczą z NOWOTWORAMI❗️
Cel zbiórki: Timur: leczenie i rehabilitacja; Mama: leczenie onkologiczne w Izraelu
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
2 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Rafałwspiera już 5 miesięcy
- Rafałwspiera już 5 miesięcy
Cel zbiórki: Timur: leczenie i rehabilitacja; Mama: leczenie onkologiczne w Izraelu
Aktualizacje
Leczenie musi rozpocząć się już 1 lipca – RATUNKU!
Kochani! Nie wiem już, gdzie szukać ratunku i do kogo jeszcze zwrócić się o pomoc...
Choroba zabrała mi prawie wszystkie siły. Jestem bardzo zmęczona... Ale najbardziej boję się nie o siebie, tylko za swoje dzieci. Tak bardzo chcę, aby miały szczęśliwe dzieciństwo, aby obok była szczęśliwa mama, która ma siłę, aby chodzić z nimi, bawić się, przytulać, cieszyć się każdym dniem. Niestety, teraz coraz trudniej jest mi znaleźć do tego siłę, ponieważ cała walka zmierza tylko do jednego – przetrwania.

Pilnie potrzebuję kontynuacji leczenia. Już od 1 lipca muszę zacząć kurs radioterapii. Z powodu braku funduszy leczenie zostało już odłożone, a teraz znalazłam się w obliczu koszmarnej rzeczywistości – nie mam możliwości rozpoczęcia go w ogóle. Koszt leczenia jest dla mnie nie do uniesienia, a nie ma już czasu do stracenia!
Bardzo się boję. Nie wiem, gdzie jeszcze prosić o pomoc. Nie wiem do kogo się zwrócić. Dlatego zwracam się do Was z nadzieją i błagam, nie zostawiaj mnie samego z tym nieszczęściem. Każdy dzień zwłoki może kosztować mnie nie tylko zdrowie, ale i życie. Każdy dzień bez leczenia może sprawić, że moje dzieci stracą mamę.
Bardzo chcę żyć. Chcę widzieć, jak rosną moje dzieci, być blisko nich, dawać im miłość i ciepło. Bardzo proszę o pomoc. Dla mnie to szansa na kontynuowanie walki, szansa na życie i szansa na pozostanie mamą dla swoich dzieci.
Yuliia, mama Timura
PILNE❗️Walka z nowotworem mamy i syna nie ma końca – potrzebna POMOC❗️
Kochani,
sytuacja, w której obecnie się znajdujemy, jest tragiczna... Przepraszam, że znów staję przed Wami i proszę o pomoc, ale jesteście moją JEDYNĄ nadzieją.
Każdego dnia modlę się o choć małą poprawę zdrowia Timura. A kiedy mój synek poczuje się choć trochę lepiej i delikatnie się do mnie uśmiechnie, to od razu nabieram nadziei, że to jeszcze nie koniec. To jedyna rzecz, która mnie trzyma.
Ale mój stan... Jest zupełnie inny. Rak nie ustępuje. Ciągle zabiera mi siły, zdrowie i po prostu możliwość normalnego życia. Lekarze przepisali mi dalszy kurs radioterapii. To wiąże się z koszmarnie wielkimi pieniędzmi.

Rachunków jest ich tak dużo, że sama boję się na nie patrzeć. A przed nami jeszcze większe kwoty... Bardzo Was proszę... Jeśli macie możliwość wpłaty choćby złotówki, to będę bardzo wdzięczna. Bo jestem już na krawędzi.
Jestem zmęczona byciem silną. Jestem zmęczona codziennym budzeniem się ze strachem, że nie zdobędę na czas pieniędzy, by po prostu żyć i leczyć się dalej. Czasami wydaje mi się, że ostatnie resztki sił już wyczerpałam. Ale bardzo chcę żyć. Błagam, pomóżcie mi!
Yuliia, mama Timura
Rak dalej się rozprzestrzenia❗️BŁAGAM o pomoc❗️
Kochani, trudno mi nawet pisać te słowa, bo moje ręce tak bardzo drżą ze strachu. Sytuacja jest dramatyczna. Mimo że przeszłam operację usunięcia narządów dotkniętych rakiem, moja walka o życie się nie skończyła...
Rak dalej się rozprzestrzenia i trzeba kontynuować leczenie chemioterapią, a następnie radioterapią. To wszystko wymaga ogromnych pieniędzy, których nie mamy, ponieważ kupujemy bardzo drogie leki dla Timura. Sprzedaliśmy wszystko, co mieliśmy, wpadliśmy w duże długi, ale to nie wystarcza nawet na leczenie syna...

Ze względu na chorobę jestem teraz w takim stanie, że bez pomocy z zewnątrz nie mogę nawet usiąść, nie mówiąc już o opiece nad dzieckiem, które mnie potrzebuje. Tak bardzo się boję, że przez brak środków choroba mnie pokona i troje moich dzieci zostanie bez mamy!
Już za dwa dni muszę przejść do kolejnego etapu leczenia i niestety nie mogę go rozpocząć, bo nie mam na to środków. BŁAGAM, pomóżcie...
Yuliia, mama Timura
Opis zbiórki
U mojego synka wykryto ogromnego kostniakochrzęstniaka. Guz długo ukrywał się w kości prawej rączki Tymusia. Zatruwał jego organizm, powodując nieustanne infekcje, krwotoki z nosa i krytycznie niski poziom hemoglobiny. Gdy dowiedziałam się, co naprawdę dolega mojemu maluszkowi, mój świat legł w gruzach…
Guz rósł w zatrważającym tempie, niemal na moich oczach. Przytulałam mojego synka i czułam powiększające się na jego rączce uwypuklenie. W szpitalu, do którego natychmiast zabrałam mojego chłopca, nikt nie potrafił nam pomóc…
Nie mogłam czekać bezczynnie. W desperacji zebrałam całą dokumentację synka i przesłałam ją do kliniki w Izraelu. Niemal od razu otrzymałam odpowiedź: „Musi Pani natychmiast przyjechać z dzieckiem!”. Rozpoczął się wyścig z czasem!
Jedynym ratunkiem dla Timura okazała się operacja, którą synek przeszedł tylko i wyłącznie dzięki wsparciu Darczyńców, którym do końca życia będę wdzięczna… Jednak okazuje się, że operacja to zaledwie półmetek naszej drogi…

Przeciwnik, z którym mierzy się moje dziecko, jest niezwykle podstępny. Niestety, w każdej chwili może powrócić, a wtedy… Boję się myśleć, co może się wydarzyć. Aby zapobiec najgorszemu, Tymuś musi brać lek powstrzymujący dalszy rozwój choroby. Lekarze zaplanowali terapię na 6 miesięcy, a każda dawka lekarstwa kosztuje krocie… Byśmy mieli szansę bronić się, zanim choroba znów zaatakuje, synek potrzebuje także regularnych kontroli i badań, które muszę opłacić samodzielnie.
Znów tak bardzo się boję. Znów nie śpię w nocy ze strachu, że nie będę w stanie zapłacić kolejnej faktury. Każde spojrzenie na mojego synka sprawia, że pęka mi serce. Staram się być dla niego wsparciem, uśmiechać się, ale wewnątrz przepełnia mnie rozpacz i lęk. Wiem, że sama nie dam rady. Moja miłość nie wystarczy, by ratować jego zdrowie…
Dlatego błagam Was, ludzi o wielkich sercach – pomóżcie mi zapewnić dalsze leczenie dla mojego synka! Proszę, nie pozwólcie, byśmy przegrali tę walkę...
Mama