
PILNE❗️To OSTATNIA nadzieja na życie Eli. Glejak IV stopnia zabiera ukochaną mamę i ciocię❗️RATUJ!
Cel zbiórki: Zagraniczne leczenie onkologiczne, dojazd, pobyt, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
2 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- 2D ALOwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Zagraniczne leczenie onkologiczne, dojazd, pobyt, leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
„Zostały pani co najwyżej dwa lata życia” – to słowa, które moja ciocia usłyszała z ust lekarza. Brzmiały jak wyrok, nie było od nich ucieczki. Niedowierzanie mieszało się z ogromnym przerażeniem. Co teraz? Czy naprawdę nie ma już ratunku?
Ciocia była wtedy w pracy. Nagle dostała zaburzeń percepcji, nie mogła chwycić nawet kubka w dłoń. Do tego pojawił się silny ból głowy, którego nie da się opisać słowami. Znajomi z jej pracy się wystraszyli, podejrzewali, że to udar. Szybko zadzwonili po karetkę.

Ciocię Elę zabrano na SOR, gdzie wykluczono udar. Przeszła szereg innych badań, po których odchodzono od kolejnych podejrzeń. W końcu lekarze podjęli decyzję o pobraniu materiału do biopsji. Jej wyniki odebrały nam resztki nadziei.
To była druga połowa czerwca, za chwilę miały zacząć się wakacji. Wyobrażam sobie jak ciocia stała w szpitalnej sali i nie mogła uwierzyć w słowa lekarza. Guz mózgu, wielopostaciowy glejak IV stopnia.
Podczas pobierania materiału do biopsji wycięto guza, ale nie w całości. Ciocia zaczęła przyjmować sterydy, które miały przygotować jej organizm do przyjęcia silnych leków. Dziś jest w trakcie chemioterapii, ale lekarze nie dają nam nadziei na cud.

Jedyną nadzieją dla cioci jest zagraniczne leczenie onkologiczne, które ma się rozpocząć już w październiku. Ziemia osunęła nam się spod nóg, kiedy usłyszeliśmy jego koszt. To ponad 120 tysięcy złotych miesięcznie! Nie możemy pogodzić się z tym, że życie naszej cioci zależy od pieniędzy, których nie mamy.
Ciocia Ela całe życie była pogodną i pełną ciepła kobietą. Ma dwoje nastoletnich dzieci, syna i córkę, dla których diagnoza mamy jest ciosem prosto w serce. Jak mają myśleć o przyszłości, w której nie będzie ich ukochanej i najważniejszej osoby?
Zanim stan Eli się pogorszył, pracowała w żłobku. Była przeszczęśliwa. Chodziła do pracy z uśmiechem i z ogromną radością zajmowała się dziećmi. Dziś jej dni wypełnione są wizytami u lekarzy i walką z przykrymi skutkami nowotworu.
Nie wyobrażamy sobie świata bez cioci Eli. Nie możemy jej stracić, dlatego musimy zrobić wszystko, by uratować jej życie. Ale... mamy bardzo mało czasu, a każdy kolejny dzień zwłoki oddala nas od jedynej szansy na życie. Do zebrania jest ogromna kwota, która jest dla nas, najbliższej rodziny, nieosiągalna.
Dlatego chwytamy się ostatniej deski ratunku i błagamy o pomoc. Jesteście jedyną nadzieją, ostatnią szansą na ocalenie życia, którego nie możemy stracić. Prosimy Was z całego serca, uratujcie Elę, a my będziemy Wam dozgonnie wdzięczni.
Najbliżsi Eli
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Dmytro200 zł
- Maryna200 zł