Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Kiedy rak chce odebrać wszystko... Ela walczy o szansę na normalne życie!

Elżbieta Kozon
Zbiórka zakończona

Kiedy rak chce odebrać wszystko... Ela walczy o szansę na normalne życie!

55 654,00 zł ( 72,51% )
Wsparły 304 osoby
Cel zbiórki:

Zakup windy, bez której wychodzenie z domu nie będzie możliwe

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Elżbieta Kozon, 47 lat
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór piersi z przerzutami do kości i kręgosłupa
Rozpoczęcie: 17 Czerwca 2019
Zakończenie: 28 Maja 2020

Opis zbiórki

Rak nie jest najgorszy. Ból, cierpienie, osłabienie to nic w obliczu tego, co przeżywa moja rodzina. Kiedy usłyszałam diagnozę, postanowiłam, że moje dzieci nie będą dorastały w cieniu choroby. Ta jednak nie odpuszcza i stopniowo odbiera mi siły. By mój dom nie stał się więzieniem, a ja zakładnikiem oczekującym na śmierć niezbędna jest jedna rzecz, która całkowicie zmieni moje życie.

Moja mama i jej siostra przegrały tę walkę. Całą rodziną wspieraliśmy je w codzienności. Niestety, wyrok w postaci raka okazał się nie do pokonania. Kiedy poczułam pierwsze bóle, miałam najgorsze przeczucia. Miałam małą iskierkę nadziei, że okaże się to zwyczajną zmianą, przemęczeniem, czymkolwiek. Byle nie usłyszeć najgorszego słowa. Tego, które budzi lęk, bunt i obawę. Niszczy wszystko, co udało się dotychczas zbudować. Niestety, tamten ból był tylko zapowiedzią tego, co wydarzy się niedługo później…. 

Już po pierwszych badaniach było jasne: to nowotwór piersi. Niestety to nie wszystko, bo pojawiły się przerzuty do kości. Te słowa mnie przerażały, ale wiedziałam, że muszę być silna. Miałam dla kogo żyć i walczyć. Kiedy musiałam powiedzieć o tym mojej rodzinie, szłam gotowa na wszystkie możliwe emocje. Pierwsze, co powiedziałam, że nie muszą bać się o moje życie. Zapewniałam, że zrobię wszystko, by choroba nie wzięła góry. Od mojej rodziny dostałam to, czego potrzebowałam najbardziej wsparcie i mnóstwo dobrej energii. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie ma dla nas muru nie do pokonania. Siła, którą mi dali wystarczyła na długo, jednak nie na zawsze… 

Elżbieta Kozon

Jeszcze dwa lata temu z chorobą radziłam sobie bardzo dobrze, leczenie przebiegało prawidłowo. A później, po operacji, mój organizm zaczął się buntować. Wstawanie z łóżka stało się wyzwaniem, a ból był nie do zniesienia… Czasem kości bolą tak bardzo, że mam ochotę krzyczeć, ale zwykle chowam ten ból w sobie, zagryzam zęby i idę dalej… Rak zaatakował całe moje ciało - zmiany widoczne są dosłownie od czubka głowy, do małego palca u stopy. Rak jest rozsiany tak bardzo, że nie można go już leczyć inaczej niż chemioterapią. Ta zmienia. Mimo, że to tylko tabletki, to organizm wykończony codzienną walką staje się coraz bardziej osłabiony. 

Choroba pokazała mi, jak wielu dobrych ludzi mam wokół. Rodzina to nie tylko mąż i dzieci. To przyjaciele i ludzie, na których zawsze mogę liczyć. Wspieramy się od zawsze, ale kiedy rak odbierał mi siły i przykuwał do łóżka, to oni wozili mnie na badania i terapię, pomagali usprawnić rodzinną logistykę. To oni pomagali nam przygotować święta, znając naszą sytuację… Dobro innych - tego powinien doświadczyć każdy. Od tych ludzi czerpię energię. Oni są moją siłą! Niestety, w obliczu moich potrzeb ich pomoc to za mało… 

Elżbieta Kozon

Mieszkamy na drugim piętrze. Rak wciąż niszczy moje kości, odbiera wszystkie siły i możliwości. Samodzielne wyjście z domu powoli staje się niemożliwe. Staję się więźniem własnego domu, swoje wyjścia ograniczam wyłącznie do wyjść na wizyty lekarskie. Moją przepustką do świata może być winda. To jedyna możliwość, bym mimo choroby mogła samodzielnie opuszczać dom. Jej montaż został wyceniony na mnóstwo pieniędzy. Nie posiadamy takich środków, moje leczenie jest obciążeniem dla budżetu, a wydatek kilkudziesięciu tysięcy jest dla mnie niewyobrażalny. Potrzebuję Twojej pomocy! Dzięki Tobie mogę dokonać niewykonalnego. 

Matka, która ma dzieci, zrobi wszystko z nimi być, żeby rodzina była szczęśliwa. Mam dorastające dzieci, dwójka z nich to nastolatkowie. Przed nimi wybór życiowej drogi, poważne dylematy, szukanie tego, co w życiu najlepsze. Nie chcę i nie mogę ich zostawić na tym etapie. Zaciskam zęby, kiedy boli… ale chciałabym być sprawną mamą, która towarzyszy im w codziennym życiu. 

Modlę się tylko o życie, nic więcej nie ma dla mnie takiego znaczenia, mogę cierpieć, ale chce być z moją rodziną. Nie chcę kojarzyć im się wyłącznie z osobą uwięzioną w domu, z kimś, kto poddał się chorobie. Ogrom cierpienia, którego doświadczyłam, nie zniechęcił mnie. Ja naprawdę mam dla kogo żyć. Potrzebuję tylko pomocnej dłoni, proszę, podaj mi ją, bym mogła wyjść z cienia raka. 

55 654,00 zł ( 72,51% )
Wsparły 304 osoby

Obserwuj ważne zbiórki