
PILNE❗️Dziś musimy nie tylko walczyć o przyszłość Zosi, ale także o życie Stasia – POMOCY❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Agatawspiera już 2 miesiące
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Gdy dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli bliźniaki, byliśmy naprawdę szczęśliwi. Cała ciąża przebiegała prawidłowo, wręcz bajkowo. Dobrze się czułam, miałam dobre wyniki. Z niecierpliwością czekałam na przyjście na świat moich największych skarbów. Gdy zbliżał się termin porodu, w ostatnim tygodniu ciąży, trafiłam do szpitala…
U córeczki pogorszyły się przepływy i trzeba było jak najszybciej zareagować, aby nie doszło do obumarcia płodu! W momencie, gdy dzieciaczki się urodziły dostaliśmy informację, że Zosia urodziła się ze wzorowym oddechem. Niestety przez trzy kolejne tygodnie walczyliśmy z bezdechami i brakiem przyrostu masy u córeczki. Od samego początku czuliśmy, że jest coś nie tak…
Zosia rozwijała się wolniej niż Stasiu, miała też takie dziwne napięcia mięśniowe, ciągle płakała… Gdy miała około cztery miesiące trafiliśmy do profesora, który stwierdził, że tylko rehabilitacją metodą Vojty możemy wypracować jakiś wzorzec, że ewidentnie są to problemy ze wzmożonym napięciem mięśniowym i trzeba po prostu to wyćwiczyć.

Zaczęliśmy walczyć o sprawność Zosi, a po czasie nawet dostrzegać poprawę, jednak po pół roku dostaliśmy informację, że córka ma zalążki porażenia mózgowego. Niestety po czasie badania to potwierdziły, Zosia cierpi na porażenie mózgowe czterokończynowe. To był cios, niestety nie jedyny, jaki wymierzyło nam życie.
Nasze życie zmieniło się w nieustanną walkę o przyszłość Zosi. Rehabilitacja, współpraca z logopedą, zajęcia sensoryczne… To była nasza codzienność, którą mogliście już poznać w poprzednim etapie zbiórki. W grudniu 2025 roku wszystko się zmieniło. Nie dlatego, że Zosia magicznie wyzdrowiała – wtedy dowiedzieliśmy się, że nasz synek Stasiu też jest chory!
Synka niespodziewanie zaczęła boleć główka. Utrzymywało się to około tydzień, jednak gdy pewnego dnia zwymiotował w przedszkolu, wiedzieliśmy, że musimy jechać do szpitala. Lekarze od razu zlecili potrzebne badania. Wyniki były druzgoczące... W główce Stasia był guz!

Niezwłocznie syn został przetransportowany do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie została podjęta decyzja o pilnej operacji. Specjaliści przygotowywali nas na to, że operacja może się nie powieść, że Stasiu może obudzić się i nie być już w pełni sprawny. Myśleliśmy tylko o jego życiu, błagaliśmy okrutny los, aby oszczędził naszego synka. Operacja na szczęście przebiegła pomyślnie, gdy Stasiu się obudził, byliśmy pełni nadziei, że wszystko, co najgorsze, jest już za nami. Wyniki badań histopatologicznych ponownie roztrzaskały nasz świat – nasz synek zachorował na nowotwór złośliwy mózgu!
Chemioterapia, radioterapia, załamania stanu zdrowia i częste pobyty na oddziale onkologii, tak obecnie wygląda życie Stasia. Synek nie jest do końca świadomy tego, co się dzieje, ale coraz częściej pyta, dlaczego to spotkało akurat jego i jak jest w niebie... Dzielnie znosi cierpienie, wie, że musi mieć założoną sondę, przyjmować chemię, uważać na swoje zdrowie. Dzieci na oddziale onkologii dorastają szybciej, jest to straszne i niesprawiedliwe.
Nawet w najgorszych snach nie przypuszczaliśmy, że przyjdzie nam walczyć nie tylko o przyszłość Zosi, ale również o życie Stasia. Nie poddajemy się i zrobimy wszystko, by wygrać tę walkę. Niestety jest ona niezwykle obciążająca – nie tylko psychicznie czy fizycznie, ale również finansowo. Dlatego prosimy o Wasze wsparcie, wierzymy, że tylko razem mamy wielką moc.
Małgorzata, mama Zosi i Stasia