❗️ Mama i rak. Zbieramy na lek ostatniej szansy!

Ewa Mikusińska
Cel zbiórki:

ratowanie życia Ewy - roczne leczeniem lekiem Ibrance

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Ewa Mikusińska
Ślesin, wielkopolskie
Rozsiany nowotwór piersi
Rozpoczęcie: 22 Maja 2019
Zakończenie: 24 Czerwca 2019

Rezultat zbiórki

Nie tak chcieliśmy kończyć tę zbiórkę... Cały czas mieliśmy nadzieję, że pani Ewa pokona raka. Stało się inaczej. Córka pani Ewy wysłała nam informację, że jej mama odeszła... Mimo największej tragedii, jaka dotknęła jej rodzinę dostaliśmy też wiadomość, która jest jak światełko w tunelu beznadziei.

Pani Ewa nie zdążyła wykorzystać wszystkich środków na swoje leczenie. Decyzją rodziny pozostałe 3500 zł zostanie przekazane dla Marcelka Ogórka, który ma guza mózgu z przerzutami: https://www.siepomaga.pl/marcelek

Łączymy się w bólu z rodziną Pani Ewy i składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Opis zbiórki

11 lat temu straciliśmy tatę. Zawał serca. Mama rozpaczała, ale była dla nas oparciem. Pocieszała, ocierała łzy… Mamy tylko ją. Dziś sama jest chora. Umiera, a my ją tracimy… Rozsiany rak piersi. Przerzuty do wątroby i kości... Mama jest w szpitalu, pozostał lek ostatniej szansy, lek na wagę życia! Błagamy o pomoc, by ratować jej życie!

Mama kocha nas najbardziej na świecie. My ją też. Zrobiłaby dla nas wszystko. My dla niej też… To właśnie jest się w stanie zrobić dla kogoś, kogo się kocha ponad życie – wszystko. A czy kogoś można kochać bardziej niż mamę? Ona będzie nam potrzeba zawsze, tylko ona potrafi sprawić, że mimo swojego wieku cały czas możemy czuć się jak dzieci...

Ewa Mikusińska

Mama – to jedno słowo zawiera w sobie wszystko, czułość, ciepło, troskę. Jest synonimem miłości… Są też słowa, które wzbudzają strach. Które kojarzą się z cierpieniem i śmiercią… Takim słowem jest rak. Nigdy nie sądziliśmy, że te 2 słowa – mama i rak - wypowiemy w jednym zdaniu. Niestety. Trwa to już kilka lat, ale nadal nie możemy się z tym pogodzić. Chcielibyśmy, żeby w tym zdaniu pojawiło się jeszcze jedno słowo – zwycięstwo. Tak bardzo marzymy o tym, by mama pokonała chorobę. Niestety, końca koszmaru wciąż nie widzieć, a bez leku nie ma na to żadnych szans…

To nic złego, mówiono mamie, gdy wykryto u niej mikrozwapnienia w piersi. Gdy skierowano ją na biopsję. Gdy w piersi po biopsji powstał krwiak, gdy robił się twardy, rósł… Gdy mama dostała skierowanie na pilną konsultację onkologiczną, zapewnienia, że wszystko będzie w porządku, nagle zniknęły… Do gabinetu mama wchodziła jeszcze jako osoba, przekonana o tym, że jest zdrowa, z głową pełną planów i marzeń. Strach gdzieś tam był, ale ustępował miejsca nadziei., że będzie dobrze... Że wyjdzie z gabinetu, spędzi czas z wnukami - Mateuszem i Łukaszem. Wyszła zapłakana. Rak piersi. Wszystkie marzenia gdzieś zniknęły, zostało jedno – by żyć…

Ewa Mikusińska

Potem wszystko działo się szybko, jak we śnie, a raczej w koszmarze, z którego mimo starań nie mogliśmy się obudzić… Mama trafiła na onkologię, a my razem z nią poznaliśmy świat, w którym jest chemia, świadomość śmiertelnego zagrożenia, walka o życie… Na onkologii na każdym łóżku rozgrywa się dramat. Różne imiona, przypadki, ta sama tragedia – rak. 

Guz okazał się tak duży, że przed operacją konieczna była chemia. Od razu czerwona – ta najgorsza – ta, która ma ratować życie, ale też truje… Od lutego do sierpnia mama przyjęła 16 cykli chemii. Czekaliśmy, aż lekarze zdecydują, że to już, że jest gotowa na operację, aby pozbyć się guza, tego potwora, który niszczył ją od środka i chciał nam zabrać na zawsze.

W sierpniu 2015 roku mama przeszła podwójną mastektomię. Usunięto jej obie piersi.

Życie znów stało się piękne, wyniki dobre, a my cieszyliśmy się naszą mamą – kruchą, obolałą, zmęczoną walką, ale żywą… Każdą chwilą cieszyliśmy się bardziej, każdy dzień docenialiśmy podwójnie. Wiedzieliśmy już, co się liczy – bycie razem. Mama tak cieszyła się, że może być ze swoimi wnukami… Zapomnieliśmy o złych chwilach. Nikt już nie pamiętał o tamtym strasznym czasie, o walce, którą udało się wygrać…

Ewa Mikusińska

Ale rak nie zapomniał. W 2018 roku mamę bolała noga, zaczęła kuleć… Potknęła się – to powinien być lekki uraz, tymczasem noga złamała się samoistnie. Rehabilitacja, prześwietlenia… Wynik badania histopatologicznego zszokował wszystkich. Rozległe przerzuty w kościach…

Rozpacz, łzy… Powiedzieć mamie czy nie mówić, zachować w tajemnicy, żeby się nie załamała i nie płakała…. Rak wrócił! Jakie leczenie, jakie rokowania, co dalej? IV stopień zaawansowania raka piersi z przerzutami. I te słowa lekarza: na kości chemii nie podajemy…

Trudno opisać ból, jaki wiąże się z chorobą bliskiej osoby, jeszcze trudniej – gdy dzień po dniu znika nadzieja. Trudno opisać tę bezradność… Na szczęście okazało się, że medycyna bezradna nie jest. Jest lek, który powstrzyma progres choroby… Ibrance – lek dopuszczony w Unii Europejskiej do leczenia chorych na zaawansowanego raka piersi. W Polsce niestety nierefundowany… Mimo, że ratuje żtcie!

Walce o życie naszej mamy jest podporządkowane wszystko. Badania, konsultacje, dojazdy, leki, suplementy… Staramy się, jak możemy, zapewnić jej wszystko, co najlepsze. Za lek jednak nie jesteśmy w stanie zapłacić. 10 tysięcy złotych miesięcznie – tyle kosztuje życie naszej mamy. To ogromna cena, kolosalna… Ale każdy dzień, spędzony z naszą mamą, jest dla nas bezcenny. Dlatego walczymy i prosimy o pomoc. Jeśli też kochasz swoją mamę, jeśli zrobiłbyś wszystko, by uratować jej życie – zrozumiesz…

Alina i Krzysiek

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki