Zbiórka zakończona
Filip Garnowski - zdjęcie główne

Walczę o każde uderzenie serca! Mały Filipek ma szansę na operację ratującą życie....

Cel zbiórki: operacja serca w Boston’s Children Hospital

Organizator zbiórki:
Filip Garnowski, 12 lat
Brwinów, mazowieckie
Złożona wada serca – serce jednokomorowe, nieprawidłowy spływ żył płucnych, nadciśnienie płucne, brak przepływu krwi z lewego płuca do serca
Rozpoczęcie: 23 lipca 2019
Zakończenie: 9 października 2019
2 162 246 zł(105,09%)
Wsparło 31 608 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0054049 Filip

Cel zbiórki: operacja serca w Boston’s Children Hospital

Organizator zbiórki:
Filip Garnowski, 12 lat
Brwinów, mazowieckie
Złożona wada serca – serce jednokomorowe, nieprawidłowy spływ żył płucnych, nadciśnienie płucne, brak przepływu krwi z lewego płuca do serca
Rozpoczęcie: 23 lipca 2019
Zakończenie: 9 października 2019

Rezultat zbiórki

To była zbiórka pełna emocji, walka na śmierć i życie, czas, który uciekał w zastraszającym tempie. Tysiące osób zaangażowanych w pomoc Filipkowi. To wszystko dzięki Wam, Darczyńczom, spełnienie największego marzenia o zdrowiu i życiu zostało spełnione. Dzięki Wam spełnił się prawdziwy cud!

Filip Garnowski

Dziś wielki sukces, bo po bardzo skomplikowanej operacji i długiej rekonwalescencji cała Rodzina wróciła do kraju rządowym samolotem. Udało się zrealizować pełny plan leczenia, który w czasie pobytu Rodziny w USA był wielokrotnie modyfikowany. Bezpieczny powrót to podsumowanie ciężkiej drogi, jaką pokonał Filip i jego Rodzice.

Filip Garnowski (otwiera nową kartę)


Lekarze w Bostonie spisali się doskonale, byli niezwykle pomocni i wspierali Rodzinę w ciężkim czasie. Dzięki nim Filip dostał szansę na nowe życie.

W tym przypadku dziękujemy to za mało! Każdego dnia będziemy wdzięczni Amii Aniołów, którzy wspierali nas w najważniejszej życiowej walce. Jesteście wielcy!

Aktualizacje

  • Filip wciąż przebywa w Bostonie. Sytuacja się stabilizuje.

    Leczenie Filipka w Stanach Zjednoczonych trwa. Mama przesłała nam wiadomość z aktualnymi informacjami, by wszyscy wiedzieli jak działają lekarze w Bostonie.

    Minęły już 4 tygodnie pobytu w Bostonie. Początek był bardzo trudny, pełen niepewności, co przyniesie kolejna godzina. Po 2 tygodniach w śpiączce Filipek borykał się z poważnymi powikłaniami. Wciąż z nimi walczy, przyjmuje lekarstwa, ale terapia zajmie dużo czasu.

    Po wielu próbach udało się ustabilizować pracę serca. Arytmie się uspokoiły.

    Lekarze planowali już przeniesienie Filipka z intensywnej terapii na normalny oddział, jednak doszło do trzepotania przedsionków, dlatego decyzja została wstrzymana.

    Filip Garnowski

    Dziś serce znów zostanie przebadane, cewnikowanie serca jest niezbędne, by sprawdzić, jak narząd reaguje na leczenie.

    Filipek dzielnie znosi codzienne zmiany opatrunków oraz pobieranie krwi do badań. Stara się ćwiczyć, by wrócić do pełni sił. To jednak proces, który z punktu widzenia lekarzy, zajmie jeszcze dużo czasu.

    Filipek bardzo tęskni za domem i nieprzerwanym snem. Obecnie co kilka godzin jest wybudzany, by lekarze mogli pobrać próbki do kolejnych badań.

    Nie jest jeszcze znany termin powrotu Filipka do Polski. Jego stan zdrowia wciąż nie jest pewny, dlatego lekarze z Bostonu nie zgadzają się na wypis. Zostaniemy tu tak długo, jak to będzie konieczne. Z niecierpliwością czekamy na kolejne wiadomości od lekarzy. 

  • Filip jest po operacji w Bostonie

    Po operacji Filipek bardzo długo walczył. Skomplikowana operacja to wielkie obciążenie dla organizmu, serduszko naprawione przez lekarzy potrzebowało czasu, by dostosować się do nowych warunków.

    Ostatnie dni i noce Rodzice spędzili na czuwaniu i modlitwie. Na więcej informacji o stanie chłopca długo trzeba było czekać.

    Filip Garnowski

    Właśnie otrzymaliśmy wiadomość od rodziców, tym razem pełną nadziei: dziś nad ranem czasu amerykańskiego, lekarze zaczęli procedurę wybudzania Filipa ze śpiączki farmakologicznej. Parametry są obiecujące. 

    Trzymamy kciuki za małe serduszko! Wysyłamy Rodzicom mnóstwo pozytywnej energii! 

  • Trwa operacja małego Filipa. Trzymamy kciuki za małego Wojownika!

    Zdjęcie zrobione na chwilę przed operacją Filipka. Na tym zdjęciu widać wszystko: troskę, strach i ogromną miłość... 

    Filip Garnowski

    Mama w ostatniej chwili została poinformowana o planie operacji przez głównego chirurga. Podczas zabiegu zostanie wykonana plastyka zastawki oraz zamknięcie przetoki lewego płuca, co pozwoli obniżyć ciśnienie w prawym. To początek długiego leczenia.

    Kilka dni po zabiegu wykonają kolejne cewnikowanie serca, aby zamknąć resztę przetok. Wada Filipka jest bardzo skomplikowana, dlatego lekarze wciąż modyfikują plan leczenia.

    Trzymajcie kciuki za tę ciężką walkę o małe serduszko!

Opis zbiórki

Saturacje spadają… Dom staje się więzieniem, bo brak odporności. Sina skóra. Serce, które w każdej chwili może się zatrzymać na zawsze. Termin operacji wyznaczony na 7 października. Ogromna kwota za ratowanie życia mojego synka. 
____

Nie wiem, ile razy słyszałam, że to koniec. Nie wierzyłam. Filipek walczy z całą listą chorób. Tak złożona choroba serca to dla większości lekarzy wyrok śmierci. Serce zdaje się z każdym dniem poddawać bardziej. W końcu pojawiła się nadzieja. Filipek dostał kwalifikację do Boston’s Children Hospital, gdzie lekarze mogą uratować jego życie! Niestety, cena zdrowia mojego synka jest ogromna. Z Twoją pomocą mamy szansę! 

Kiedy oczekujesz dziecka, liczysz po cichu, że wszystko będzie dobrze. Musi być, w końcu problemy zdarzają się raz na tysiące, jeśli nie miliony przypadków. Kolejne badania i niecierpliwe odliczanie do pierwszego spotkania. A później ta przerażająca wiadomość: wada serca. W 24 tygodniu ciąży usłyszałam diagnozę. Lekarz dostrzegł, że sytuacja jest poważna, ale wówczas powiedziano mi, że niezbędne jest zaplanowanie 3 operacji, pozwalających Filipowi na zdrowie. Wtedy też po raz pierwszy usłyszałam coś, co kompletnie mnie przeraziło. Jedna z lekarek powiedziała: “to, że żyje w brzuchu, nie znaczy, że będzie żył po porodzie”. Przez chwilę to do mnie nie docierało… Jak to?! Przecież czekałam na narodziny, nie na śmierć mojego dziecka. Nie chciałam i nie mogłam do tego odliczać. Nie dopuszczałam do siebie takiej informacji. 

Filip Garnowski

Przyjście na świat mojego synka to nie radość i ekscytacja… Te uczucia zostały zastąpione przez strach, przerażenie, obawę. Zaraz po urodzeniu mój malutki synek był reanimowany, lekarze robili wszystko, by ratować jego życie. By to delikatne, maciupkie serce znów zaczęło bić…  Pierwszy cel postawiony: przybranie na wadze, by możliwa była operacja. Miałam nadzieję, że to, co założyli lekarze, szybko zostanie wprowadzone w życie. Po cichu błagałam, by znalazł w sobie więcej siły. 

Tuż po operacji następowały kolejne komplikacje. Zamiast jednej operacji mój maluszek, w ciągu 7 dni, przeszedł trzy. Podczas ostatniej serce się poddało. Było małe, słabe, zepsute. Lekarze reanimowali go przez godzinę - prowadzili heroiczną walkę o mojego małego bohatera. Od wysiłku serduszko Filipka spuchło tak bardzo, że nie było szans na zamknięcie klatki piersiowej. Wprowadzono go w śpiączkę farmakologiczną. Otwarte serce... Ten widok rozdzierał mnie na tysiące kawałków. W głowie tylko jedna myśl: walczyć. Niestety pozostawało mi tylko czekanie… Najgorsze, bezczynne z nadzieją, że Filipek pokaże swoją siłę. 

Filip ma zaledwie 5 lat, a szpitalne sale zna już znacznie lepiej niż własne podwórko. Miał już 7 operacji na otwartym serduszku ratujących życie i wiele zabiegów kontrolnych, każdy z nich pod narkozą. Zapadał w ten sen ponad 20 razy. Narkoza to w przypadku Filipka ogromne obciążenie dla organizmu, za każdym razem istnieje zagrożenie padaczką. W ubiegłym roku przekonaliśmy się o tym bardzo boleśnie - atak trwał ponad 2 godziny! 

Filip Garnowski

Do pewnego momentu Filip akceptował wszystko, co się działo, poddawał się wszystkim zabiegom, pozwalał na wkłucia. Niestety, ilość zabiegów i towarzyszący im ból spowodował, że przelała się czara goryczy. Teraz na informację o kolejnym pobycie w szpitalu reaguje płaczem, jest przerażony. Widząc ten strach w jego oczach, sama obawiam się jego reakcji na to, co się stanie, kiedy dotrzemy na miejsce… Nie wiem już jak go przekonywać, jak tłumaczyć, że to konieczne. Najgorsze jest to, że to wszystko nie ma końca. Nikt nie może nam pomóc. Chore serce mojego synka wymaga opieki specjalisty zajmującego się skomplikowanymi wadami. Próbowaliśmy u polskich lekarzy, ale nie mogą pomóc Filipkowi. Konsultacja u profesora Malca również nie przyniosła rezultatu - już po pierwszych badaniach zostaliśmy zdyskwalifikowani. Szukam ratunku dla synka wszędzie, rozsyłam dokumentację medyczną do specjalistów na całym świecie. 

Zostałam tyle razy odesłana, tyle razy dostałam negatywną odpowiedź, że zaczęłam powoli tracić nadzieję. W tym momencie, w którym nasze szanse drastycznie się zmniejszyły dostałam podpowiedź, że lekarze w USA dokonują podobnych operacji. Wysłanie dokumentacji do Bostonu miało być naszą ostatnią deską ratunku. Ale jest jeszcze jedna możliwość: leczenie w Teksasie. Ja i cała rodzina próbujemy znaleźć kontakt do instytutu, który może zapewnić mojemu synkowi zdrowie. Nie poddam się. Nie, teraz kiedy mój Filipek tyle przeszedł, kiedy poświęciliśmy tak wiele, by go ratować. 

Filip Garnowski

Do pewnego momentu wizyty w szpitalu i ogromna blizna były jedynym, co różniło Filipka od innych dzieci spotykanych sporadycznie na placach zabaw. Niestety, z upływem czasu synek ma coraz mniej siły na zabawę, a rówieśnicy zaczynają od niego stronić. Choroba każdego dnia odbiera mu szczęśliwe dzieciństwo, oddech, normalne życie. Nie wiem jak mu to tłumaczyć, że to przejściowy etap, że nocami, pomiędzy czuwaniem nad jego snem szukam w sieci rozwiązania naszej sytuacji. Kontaktu do specjalisty, który powie, że widzi szanse i może nam pomóc. Dom powoli staje się klatką bez wyjścia. Częste infekcje sprawiają, że nie mamy innego wyjścia. Kiedy o marzeniach swojego dziecka możesz wyłącznie słuchać, a nie je spełniać… 

Dostaliśmy kwalifikację na operację do Boston’s Children Hospital. Amerykańscy lekarze przeanalizowali wyniki mojego synka i dają nam szansę. Koszt operacji to prawie milion złotych, a cena może wzrosnąć! Ta myśl spędza mi sen z powiek, ale teraz, kiedy pojawiła się szansa na ratunek, wiem na pewno, że nie zrezygnuję z tej walki. O życie, oddech i bijące serduszko mojego synka. O to, by kiedyś bez strachu odprowadzić go do szkoły, by zacząć żyć normalnie. Błagam o pomoc! Każda złotówka zbliża nas do wyjazdu na operację ratującą życie. Czekamy na wyznaczenie terminu, ale wiem, że musimy być gotowi i uzbierać tę ogromną kwotę. Pieniądze, które są zupełnie poza naszym zasięgiem. To cena za życie mojego dziecka. 

Każdy dzień życia Filipa to cud, a noc to czuwanie. W ciągu dnia mój synek przyjmuje aż 16 leków wspomagających pracę serduszka. Każda infekcja jest dla niego bardzo groźna, ten rok to dla nas prawdziwa próba - prawie 5 miesięcy w szpitalu z powodu zapalenia płuc. Pobyt w szpitalu sprawił, że jego nosi zapomniały jak chodzić. Musiał nauczyć się tego na nowo. Nie chcę myśleć, co jeszcze może się stać. Pomóż mi ratować Filipa!

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    14 270 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    40 000 zł
  • Charytatywni Allegro
    Charytatywni Allegro
    Udostępnij
    2157,50 zł
  • Charytatywni Allegro
    Charytatywni Allegro
    Udostępnij
    2222,01 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Kinga
    Kinga
    Udostępnij
    50 zł

    Filipku, niech Twoje serduszko bije mocno i długo!!!

Ta zbiórka jest zakończona, ale Filip Garnowski wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj