
Guz mózgu nie może wygrać! Wspieramy walkę Franka!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, pokrycie kosztów dojazdów do szpitali i specjalistów
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, pokrycie kosztów dojazdów do szpitali i specjalistów
Opis zbiórki
Tak bardzo chciałabym obudzić się ze świadomością, że mojemu synkowi już nic nie zagraża. Chciałabym znów poczuć zapach jego włosów, dotknąć rączek, które nie są naznaczone śladami igieł, przytulić jego ciałko, które nie jest wyniszczone chemioterapią. Franio ma dopiero 6 lat, a już musi mierzyć się z przeciwnościami, które przerastają nas wszystkich.
Zaczęło się tak niewinnie. Początkowe objawy przypominały jelitówkę lub chwilową niedyspozycję organizmu. Synka pobolewała główka, wymiotował. Gdy jednak po czasie nie było poprawy, poważnie się zaniepokoiłam i mimo uspokajających słów lekarzy, wyprosiłam skierowanie na dokładane badania. Po raz pierwszy przestraszyłam się, że moja intuicja okaże się prawidłowa. Bałam się wyników rezonansu, który miał miejsce we wrześniu zeszłego roku. Potwierdziło się jednak najgorsze. U Frania zdiagnozowano guza tylnej jamy czaszki, który po badaniu histopatologicznym okazał się złośliwym nowotworem - medulloblastomą.

Operacja wycięcia guza miała miejsce na początku października. Udało się całkowicie usunąć zmianę, ale to nie oznaczało końca walki, tylko jej początek. Franio został poddany radioterapii, a po niej dalszemu leczeniu w postaci chemioterapii. Ostatnie badania rezonansem nie wykazały żadnych nowych zmian, ale synek źle znosi leczenie. Co drugi tydzień udajemy się z Franiem na kolejne podania chemii, ale często dochodzi do tzw. “spadków”, podczas których organizm synka jest wycieńczony, a wyniki badań niepokojące.
Po zabiegu wycięcia guza u Frania doszło również do niedowładu rączki, przez który synek będzie musiał po odbytym leczeniu przejść rehabilitację. Pojawiły się również spore problemy z mową i już teraz wiemy, że nie obędzie się bez pomocy logopedy.
Przed nami kolejne wyzwania, być może kolejne momenty załamania, kolejne upadki i próby podnoszenia się spod ciężaru przeciwności. Byle tylko nie poddać się w tej wycieńczającej walce, gdzie na szali leży życie i zdrowie naszego ukochanego synka. Rodzeństwo: 5-letnia Tosia i 14-letni Kuba wspierają Frania na każdym kroku. Walczą razem z nami o to, by braciszek mógł do nich wrócić, by mogli się bez przeszkód cieszyć wspólnie spędzonym czasem.
Czujemy bardzo duże przeciążenie związane z obowiązkami, które nakładają się na siebie, których balast powoli przygniata nas do ziemi. Do wszystkiego dochodzą jeszcze wysokie koszty leczenia synka, których nie unikniemy, od których zależy przyszłość naszego ukochanego Frania. To ciągły stres, ciągłe szukanie możliwości dalszej pomocy. Koszmar walki z chorobą, z cierpieniem naszego synka całkowicie pochłonął naszą codzienność, ale nie poddamy się, bo wiemy, że stawką jest życie Frania. Bardzo Was prosimy o wsparcie!
Karolina, mama
Wpłaty
- Kamil50 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Anonimowa Pomagaczka20 zł