Lekarze mówili, że nie przeżyje. Franek zaskoczył wszystkich, ale walczy o pierwszy krok!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 178 osób
177 332 zł (85,16%)
Zbiórka na cel
Rekonstrukcja stawów biodrowych w Paley European Institute - szansa na sprawność

Franciszek Gogol, 4 lata

Białystok, podlaskie

Mózgowe Porażenie Dziecięce, skrajne wcześniactwo, zamartwica urodzeniowa, wodogłowie, hipoplazja nerwu wzrokowego

Rozpoczęcie: 19 Września 2019
Zakończenie: 13 Listopada 2019

18 Listopada 2019, 09:18
Franek już po operacji. To wszystko było możliwe dzięki Wam!

Franek jest po operacji. To mnóstwo ogromne emocje, stres i radość. Dostaliśmy wiadomość od Mamy Franka:

Kiedy zaczynaliśmy zbiórkę była tylko nadzieja. Wierzyliśmy, że się uda, nie dopuszczaliśmy innej możliwości. Naszą energią przyciągnęliśmy mnóstwo pozytywnych ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc. W przypadku wszystkich, którzy nam pomogli "dziękuję" to za mało! Bez Was nie mielibyśmy szans na powodzenie! 

Franciszek Gogol

Po operacji Franek powoli dochodzi do siebie. Przed nami kilka tygodni noszenia gipsu, a później kontrole lekarzy. Dostaliśmy dwie informacje: zabieg przebiegł zgodnie z planem, kolejna jest taka, że niezbędna będzie kolejna operacja. 

Przed nami długa walka, ale zrobiliśmy pierwszy, najważniejszy krok na drodze do sprawności i pokonania bólu. 

Jeszcze raz dziękujemy za Wasze wsparcie na każdym etapie zbiórki i mnóstwo ciepłych słów, które przesyłaliście nam w tym ciężkim czasie. 

Pokaż wszystkie aktualizacje

30 Października 2019, 11:27
Operacja Franka odbędzie się 15 listopada. Pomocy!

Za Frankiem ostatnia konsultacja i kwalifikacja do operacji rekonstrukcji bioder w Paley European Institute. To już potwierdzone, że zabieg odbędzie się 15 listopada.

Franciszek Gogol

Nad Frankiem czuwa Armia Pomagaczy, którym Rodzice są niesamowicie wdzięczni. Zaangażowanie Fundacji 'Podlascy  Aniołowie" i Fundacji "Mali Wojownicy" pozwoliło na uzbieranie znacznej sumy. Kwota zbiórki została zaktualizowana. 

Dziękujemy tym, którzy nam pomogli! Brakuje już bardzo niewiele. Prosimy o mobilizację, za kilkanaście dni musimy mieć pełną kwotę. Tego terminu nie możemy odwołać!

24 Października 2019, 14:02
Operacja Franka coraz bliżej.... Pomocy!

Nad Frankiem czuwa Armia Aniołów, najbliższa społeczność, zorganizowała koncert charytatywny, podczas którego udało się zebrać część środków, niezbędnych na operację.

Franciszek Gogol

Kwota zbiórki została zaktualizowana, ale wciąż brakuje wiele.

Ogłaszamy mobilizację! Prosimy! Do operacji zostały nieco ponad 2 tygodnie!

Ten dzień będzie dla Franka decydujący, ale do tego jesteś potrzebny Ty i Twoje wsparcie!

Franek wbrew wszystkiemu i wszystkim zwyciężył. Wciąż jednak żyje z piętnem choroby. Operacja w listopadzie. Pomocy!
_____

Lekarze od początku nie pozostawili wątpliwości i otwarcie powtarzali, że mój synek nie ma szans na życie takie, jak inne dzieci. Mówili, że jeśli przeżyje, powinnam się cieszyć. Byłam jedyną osobą, która wierzyła, że to nie koniec. Która w szpitalu czekała na żywe dziecko,

Miał nie chodzić, nie mówić, nie oddychać samodzielnie. Właściwie, Franciszek miał nie żyć. Kiedy przyszedł na świat nie mogłam go zobaczyć, znieczulenie odebrało mi świadomość i możliwość przywitania mojego małego szczęścia… Przez jakiś czas obawiałam się bólu po porodzie. Szybko okazało się, że to nic w porównaniu do tego, co mnie czeka. Wybudziłam się i usłyszałam najgorsze słowa w moim życiu. Poinformowano mnie, że stan Frania jest ciężki, wręcz krytyczny, w skali Apgar dostał 0 punktów. Długa reanimacja, ratowanie życia, a potem tygodnie oczekiwania. Mogło się wydarzyć wszystko, lekarze nie chcieli nam robić zbędnych nadziei. A ja jako jedyna się jej trzymałam.

Franciszek Gogol

W pewnym momencie lekarze zapytano nas, czy chcemy by nasz syn był w ogóle reanimowany, czy chcemy go ratować, gdy zajdzie taka potrzeba… Byłam zbulwersowana. Jak mogłabym z niego zrezygnować?! Przecież to moje dziecko, które pod kilkunastoma rurkami walczy o to, by przeżyć kolejną godzinę… Ten widok wręcz bolał mnie fizycznie. Po 6 tygodniach nie mogłam wytrzymać, błagałam pielęgniarki, żeby dały mi go na ręce. Musiałam go przytulić. Potrzebowałam tej bliskości, wierzyłam, że to da mu siłę. 

Najgorszy koszmar marki - oddawanie dziecka pod opiekę lekarzy i czekanie pod salą operacyjną. Długie godziny męki. Przechodziłam to 4 razy. I, mimo że wiedziałam, że ma to pomóc naszemu synkowi, byłam kłębkiem nerwów, a w myślach powtarzałam, że musi być dobrze. Każda z nich wiązała się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem… 

Minęły ponad 4 lata, wbrew wszelkim przewidywaniom lekarzy Franeczek oddycha, mówi więcej niż niejeden rówieśnik i jest samodzielny. Jest bardzo inteligentny i ciekawy świata. Kiedy na naszej drodze spotykamy lekarzy, którzy opiekowali się nim na początku, przecierają oczy ze zdumienia. Synek rozwija się wbrew przewidywaniom i zapowiedziom. Niestety, życie rzuca nam wyzwania wciąż i wciąż. Jedno za drugim, a my ciągle stawiamy mu czoła. Nóżki Frania nie działają. Nie może chodzić, nie postawi samodzielnego kroku, mimo wielu godzin spędzonych na sali przeznaczonej do ćwiczeń. Życie całej rodziny podporządkowane jest leczeniu Frania, jego rehabilitacji, turnusom, konsultacjom. Powtarzam synkowi, że nie ma rzeczy niemożliwych, ale kiedy po raz kolejny pyta: “Mamo, kiedy pobiegniemy?” bezradnie rozkładam ręce i powtarzam, że już niedługo. Na razie mam jedno rozwiązanie, wziąć synka na ręce i biec. Chociaż ręce palą i omdlewają, plecy bolą, a ciało się buntuje, biegam z Frankiem na rękach za innymi dziećmi. Dźwięk jego śmiechu rekompensuje ból i zmęczenie. To coś, dla czego jestem w stanie poświęcić wszystko… 

Franciszek Gogol

Po wielu latach oczekiwania pojawiła się niepowtarzalna szansa na ratunek dla naszego synka - Franek po konsultacji dostał kwalifikację do operacji nóżek. To jedyna możliwość ratunku dla Franka. Na to, że będzie mógł wstać i pójść, biegać z dziećmi na placach zabaw. To dla niego dopełnienie walki, którą toczy od urodzenia. Niestety, koszt operacji to suma, której nie jesteśmy w stanie zdobyć. Termin zabiegu został wyznaczony na połowę listopada. Do tego czasu musimy zebrać ogromną kwotę! Nie mamy czasu. Nie możemy tego przełożyć! Nie możemy skazać naszego synka na wózek inwalidzki! Mamy szansę, jednak bez Twojej pomocy nie możemy nawet o tym marzyć. Franio może chodzić na własnych nóżkach - możesz przyczynić się do spełnienia jego największego marzenia! 

Za kilka miesięcy chciałabym na pytanie Franka “Mamo, pobiegniemy?”, odpowiedzieć “ruszaj przed siebie” i patrzeć jak pokonuje kolejne kroki. Kiedy mam szansę na ratunek dla synka, wiem, że warto podjąć trud. On ma dopiero kilka lat, a w świat może ruszyć na własnych nóżkach, nie na wózku będącego wyrokiem. Zostań naszym promykiem nadziei, o nic innego nie proszę. 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 178 osób
177 332 zł (85,16%)