
Dramatycznie PILNA zbiórka❗️Nasz 2-letni Franek walczy o życie❗️Potrzebujemy środków na zagraniczne leczenie❗️
Cel zbiórki: Zagraniczne leczenie onkologiczne, pobyt, transport
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Zagraniczne leczenie onkologiczne, pobyt, transport
Aktualizacje
Pomóż nam dokończyć zbiórkę! Zostało tak niewiele do 100%!
Kochani, jesteśmy niezwykle wdzięczni za to, że udało się już zebrać tak dużo. Prosimy o ostatnią mobilizację i pomoc w domknięciu zbiórki! Razem możemy dokonać tego, co jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się niemożliwe!
Za Frankiem naprawdę trudne tygodnie. Sporo bólu i dyskomfortu wiąże się z koniecznością częstej wymiany cewnika. Często się on przytyka z powodu guza lub jego złuszczeń....
Pomimo intensywnego leczenia, które musi przechodzić, jest radosnym chłopcem i często dziwimy się, jak taki maluszek może być tak silny. Najtrudniej jest mu znieść rozłąkę z rodzeństwem, z braćmi. Gdy jesteśmy w szpitalu bardzo za nimi tęskni.
Niestety rezultaty leczenia nie są takie, jakbyśmy chcieli. Franek będzie musiał przejść kolejny cykl chemii, żeby zmniejszyć guza. Dopiero wtedy klinika w Niemczech będzie mogła przeprowadzić operację i dalsze leczenie.
Jesteśmy w ciągłym kontakcie z lekarzami z Niemiec, ostatnio pojechaliśmy tam nawet na konsultację, licząc, że będzie zielone światło, żeby operować. Niestety musimy uzbroić się w cierpliwość i póki co walczyć dalej w Polsce.
Po nowej chemii, Franek będzie miał tomograf, który da odpowiedź, co dalej. Wierzymy, że prędzej, czy później będzie można zoperować guza. A to wszystko uda się dzięki Wam! Prosimy tylko o jeszcze jedną mobilizację i wpłaty, udostępnienia!
Rodzice
Walka trwa – Franek Was potrzebuje!
Kochani, chcielibyśmy podzielić się z Wami tym, co aktualnie dzieje się u Franka i prosić Was o dalsze wsparcie, tak aby jak najszybciej zazielenić pasek zbiórki!
Niestety, nasza sprawa związana z leczeniem zagranicznym utknęła w martwym punkcie. Lekarka, która zajmowała się organizacją wyjazdu do kliniki w Niemczech, jest obecnie nie urlopie. Nie poddajemy się jednak – próbujemy samodzielnie ruszyć temat, aby wyjechać jak najszybciej.

W międzyczasie Franek nadal przyjmuje bardzo silną chemioterapię – to konieczne, by guz nie rósł i by uniknąć przerzutów. Niestety, jego organizm jest już bardzo osłabiony… Po każdej chemii musimy przetaczać krew, pojawiają się infekcje, a my drżymy o każdy dzień.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni za Wasze wsparcie – za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo. Prosimy jeszcze raz o mobilizację i pomoc w zazielenieniu paska zbiórki. Leczenie w Niemczech to nasza jedyna szansa na uratowanie pęcherza Franka bez okaleczającej operacji. Bez Waszego wsparcia nie damy rady tam pojechać...
Przeciwnik, z jakim się mierzymy, przeraża. Ale wierzymy, że w przyszłości powiemy: "tak, udało się go pokonać!". Tylko dzięki Waszej pomocy będzie to możliwe! Z góry dziękujemy za każde wsparcie.
Rodzice Franka – Kasia i Marcin
Opis zbiórki
Dramatycznie PILNA zbiórka! Nasz dwuletni synek walczy z nowotworem złośliwym pęcherza, a największą szansę na wyleczenie daje mu wyjazd na leczenie do Niemiec! Koszt jest ogromny, jesteśmy załamani… Bez Waszego wsparcia nie będziemy mogli pomóc Frankowi…
Diagnoza była szokująca. Nasz malutki chłopiec rozwijał się prawidłowo, nic go nie bolało, normalnie jadł, pił, nie miał żadnych objawów. Aż do momentu, gdy nastąpiło u niego zatrzymanie wydalania, a później oddawania moczu. Badanie USG szybko odebrało nadzieję, że powodem jest jakaś zwykła infekcja... Lekarze zobaczyli ogromnego guza! Był tak duży, że nie było widać pęcherza...
Wcześniej nawet przez chwilę nie pomyśleliśmy, że sytuacja może być aż tak dramatyczna. Nikt nie mógł spodziewać się tego, co nas spotkało. Zaczęła się walka o życie naszego maluszka. W momencie diagnozy Franek miał zaledwie 16 miesięcy! Wcześniej nie wiedzieliśmy nawet, że tak małe dzieci mogą tak poważnie chorować...
Rhabdomyosarcoma - guz pęcherza moczowego, gruczołu krokowego, pęcherzyków nasiennych. Te słowa nie docierają do rodzica, świat się wali, z minuty na minuty trzeba przestawić swoje myślenie. “Moje dziecko nie jest już zdrowe, walczy o życie”. Ale nie ma innego wyjścia, trzeba było zacząć walczyć.

16 września trafiliśmy na oddział onkologiczny. Pierwsze miesiąca były niezwykle ciężkie. Koniecznie było założenie wkucia centralnego i wdrożenie chemii. Synek nie rozumiał, co się wokół niego dzieje, był bardzo nieufny. Nie chciał spać, jeść… Później poznał pielęgniarki, lekarzy, było trochę lepiej.
Tak naprawdę od września cały czas podawana jest chemia. Wiążę się to u Franusia z okropnymi skutkami ubocznymi, ogromnym osłabieniem organizmu, wielokrotnie trzeba było przetaczać krew. Pojawiają się infekcje, zakażenia, boimy się każdego przeziębienia. Czasami wychodzimy do domu, ale tylko na chwilę, żeby nabrać sił.
Chemii nie możemy przerwać nawet na chwilę. Gdy raz terapię wstrzymano na 3 tygodnie, guz od razu urósł! Nie możemy też dopuścić do przerzutów....
Niestety guz jest umiejscowiony w bardzo trudnym miejscu. Znajduje się on na tylnej ścianie pęcherza, przechodzi do nasieniowodów, do cewki moczowej. W Polsce jedyną dostępną metodą dalszego leczenia jest na ten moment drastyczna, okaleczająca syna operacja… Dlatego zaczęliśmy szukać możliwości leczenia za granicą. I udało się!
W klinice w Niemczech możemy rozpocząć brachyterapię. To szansa na uratowanie całego pęcherza moczowego i wyzdrowienie! Terapia polega na umieszczeniu źródła promieniowania we wnętrzu guza. Potrzebna będzie więc operacja, a następnie utrzymanie syna w stanie śpiączki farmakologicznej na czas leczenia.

Taki typ terapii zarekomendowała nam pani doktor prowadząca. Jest to nadzieja, której chcemy się chwycić – w Polsce brachyterapia dopiero raczkuje. Nie ma specjalistów, którzy mają doświadczenie w leczeniu tak malutkiego dziecka jak Franek.
Jeśli dostaniemy zielone światło, będziemy musieli wyjechać NATYCHMIAST! Tylko, że na drodze stoją pieniędzy. Leczenie będzie kosztować ponad 100 tysięcy euro! Nie mamy takich pieniędzy… A czas gra tu ogromną rolę!
Dlatego błagamy Państwa o pomoc w uzbieraniu tej wielkiej sumy! Cała nasza rodzina marzy tylko o jednym: o tym, żeby Franuś był zdrowy! Mamy jeszcze trzech synów, nowotwór dotknął też ich. Mamy i braciszka nie ma ciągle w domu…
Prosimy! Pomóżcie nam wygrać walkę o naszego Franka. Chcemy znowu być razem, w zdrowiu i szczęściu. Z góry dziękujemy za każdą wpłatę, każde udostępnienie!
Rodzice Franka – Katarzyna i Marcin

- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł