
Od dnia narodzin Franka nie spędziliśmy nawet dnia w domu. Nasz synek wciąż przebywa w szpitalu. Pomocy!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Od dnia, gdy nasz synek przyszedł na świat, nie spędziliśmy z nim w domu ani chwili. Od pół roku przebywamy w szpitalu. Nasza rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażaliśmy…
Zaczęło się od tego, że w 23. tygodniu ciąży zaczęły odchodzić wody płodowe. Konieczne było pozostanie na oddziale patologii ciąży i przyjmowanie leków podtrzymujących. Niestety, po trzech tygodniach i tak nastąpił poród.
Franuś urodził się w 26. tygodniu ciąży. W trzeciej dobie przeszedł wstrząs septyczny. W jego wyniku w piątej dobie dostał wylewu krwi do główki – najpierw trzeciego, a potem jednostronnie czwartego stopnia.
Nigdy nie sądziliśmy, że początek życia naszego dziecka będzie tak dramatyczny. Franek od pierwszych chwil musiał walczyć o życie. I kiedy już sądziliśmy, że najgorsze za nami, okazało się, że w jego główce zrobiły się skrzepliny. Zaczęły blokować odpływ płynu mózgowo-rdzeniowego. Główka zaczęła rosnąć i powstało wodogłowie.

Przez pierwsze półtora tygodnia udawało się odbarczać Franusia za pomocą punkcji lędźwiowej. Niestety, skrzepliny powstały w takim miejscu, że płyn przestał spływać do kręgosłupa.
Przetransportowano nas do drugiego szpitala, gdzie miesiąc po porodzie Frankowi założono zbiornik Rickhama, który był nakłuwany w celu odbarczania główki. Gdy pod koniec listopada Franuś osiągnął wagę 2,5 kg, założono mu zastawkę mózgowo-otrzewnową. Niestety, po dziesięciu dniach trzeba było ją wyciągnąć, ponieważ doszło do zakażenia.
Nie zaznaliśmy chwili spokoju. Nasz synek przeszedł już dziesięć operacji. Zbiornik Rickhama miał wymieniany sześć razy. Czekamy na trzecią zastawkę. Operacja, zakażenie, antybiotykoterapia i ponowna operacja – to błędne koło, w którym tkwimy. Blizna po wyciąganiu zbiornika w pewnym momencie wymagała korekty, ponieważ przy mocniejszych ruchach Franusia wyciekał przez nią płyn mózgowo-rdzeniowy.
Nasze maleńkie dziecko cierpi. Przemieszczamy się między patologią noworodka a OIOM-em, na którym nawet nie możemy przebywać z synkiem cały czas. Musimy dzielić się opieką, ponieważ mamy jeszcze starszą córeczkę. Gdy jedno z nas jest z Franiem w szpitalu, drugie jest w domu z Hanią. Nie spędzamy czasu razem. To wszystko jest dla nas niewyobrażalnie trudne.

Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądać przyszłość naszego dziecka. Czekamy na założenie zastawki i rezonans. Mamy świadomość, że w jego główce są zmiany, ale nie wiemy, w jaką stronę się rozwiną. Nikt nie jest w stanie tego stwierdzić.
Przez to, że synek był wielokrotnie intubowany, ma zwężoną krtań i podrażnione struny głosowe. Po kontroli laryngologicznej zdecydowano, że na razie powinien być karmiony za pomocą sondy. Fizjoterapia gardła jest więc koniecznością. Opieka neurologiczna, laryngologiczna, neurologopedyczna i rehabilitacja, a zwłaszcza turnusy rehabilitacyjne to kierunki, w których musimy podążać.
Marzymy, by wreszcie wyjść ze szpitala i zabrać Franusia do domu. Jesteśmy zdeterminowani i zaangażowani. Nasz synek przeszedł już zbyt wiele. Musimy zrobić wszystko, by był zdrowy. Będziemy wdzięczni, jeśli postanowicie nas w tym wesprzeć.
Rodzice Franusia
- Irena100 zł
🧸
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa1000 zł
- Jaś50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- PCh50 zł