Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Chwila, która zniszczyła życie... Dzięki Tobie Grzegorz jeszcze może być sprawny!

Grzegorz Bidziński

Chwila, która zniszczyła życie... Dzięki Tobie Grzegorz jeszcze może być sprawny!

15 523,01 zł ( 72,95% )
Brakuje: 5 753,99 zł
Wsparło 515 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0041533
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

półroczna rehabilitacja i zakup wózka inwalidzkiego

Grzegorz Bidziński, 48 lat
Dziadowa Kłoda, dolnośląskie
urazowe uszkodzenie rdzenia kręgowego na poziomie c5/6/7
Rozpoczęcie: 30 Sierpnia 2018
Zakończenie: 13 Lutego 2022

Aktualizacje

Grzegorz dzielnie walczy o swoje zdrowie. Nadal potrzebuje rehabilitacji!

Dzięki temu, że udało mi się kupić wózek inwalidzki, możemy zmniejszyć kwotę zbiórki, uwzględniając samą rehabilitację. 

Rehabilitacja jest mi jednak niezbędna do dalszego funkcjonowania w codziennym życiu i daje mi nadzieję, że będę mógł być choć trochę samodzielny. Neurolodzy mówią, że nie ma dla mnie lekarstwa - to uszkodzenie kręgosłupa szyjnego. Już nigdy nie będę żył tak, jak wcześniej. Ale mogę walczyć o lepszą przyszłość!

Ćwiczenia, które mnie usprawniają, są jednak bardzo kosztowne, dlatego bardzo proszę o pomoc... Wierzę, że jeszcze będzie lepiej.

Grzegorz

Rodzina Pana Grzegorza wciąż walczy... Bardzo potrzebna pomoc!

Mąż jest obecnie na rehabilitacji w specjalistycznym ośrodku. Niestety, przez brak środków nie mamy szans na tyle rehabilitacji, ile potrzebowałby Grzegorz. To nie jedyny problem...

Mieszkamy na 2 piętrze, musimy za każdym razem znosić i wnosić męża na wózku inwalidzkim, co jest dużym przedsięwzięciem logistycznym. Podobnie jest z dojazdami na ćwiczenia... Za każdym razem, jak musimy wyjść z domu, syn chodzi po sąsiadach z prośbą o pomoc. Sami nie dajemy rady...

Nie poddajemy się jednak, tak jak Grześ się nie poddaje. Prosimy, bądźcie z nami...

Grzegorz Bidziński

Opis zbiórki

Wszystko się zawaliło… W nocy, gdy mam chwilę na myślenie, zastanawiam się, czemu nas to spotkało. Ile jeszcze wytrzymam, czy w ogóle? Wiem, że gdy się obudzę będzie tak samo ciężko, ale muszę wierzyć, że przyjdzie taki dzień, gdy i dla nasze rodziny wzejdzie w końcu słońce… Grzegorz, mój mąż, półtora roku temu miał wypadek. Od tego czasu jest nam jeszcze trudniej. Rehabilitacja to jedyna nadzieja dla Grzesia, że kiedyś będzie sprawny. Bardzo proszę, pomóż nam ją wykorzystać…

Tworzymy, a raczej tworzyliśmy, zwykłą rodzinę. Pracowaliśmy z mężem ciężko, fizycznie - ja przy produkcji, mąż przy pile, często nocami. Nasze dzieci dorastały, uczyły się - dla nich staraliśmy się o jak najlepsze życie. Mieszkamy w zwykłym bloku na drugim piętrze - na 60 metrach w 6 osób. Opiekuję się jeszcze teściami, oboje są schorowani, niepełnosprawni, leżący. A dzisiaj jeszcze opiekuję się mężem, niezdolnym do samodzielnego życia od czasu tego strasznego wypadku…

26 maja 2017 roku nad ranem mąż wracał z pracy, z nocki. Kierował, jechał z nim też kolega. Był przypięty pasami, trzeźwy. Jak to się stało, że uderzył w drzewo? Grzegorz nic nie pamięta z tamtego dnia. Podejrzewamy, że był tak skrajnie zmęczony, że po prostu przysnął. Wtedy wpadł na drzewo, przekoziołkował, uderzył w kolejne… Cała siła uderzenia poszła na niego, pasażerowi na szczęście nic się nie stało.

Grzegorz Bidziński

Byli zaledwie 4 kilometry od domu… O wypadku dowiedziałam się już po 10 minutach. Sąsiadka przybiegła, powiedziała co się stało. Wybiegłam z domu jak stałam, nie pamiętam już dzisiaj nawet, czy byłam w piżamie. Gdy zobaczyłam rozbity samochód, zrobiło mi się słabo. Niedaleko ratowali mężą, bo karetka już zdążyła przyjechać. Pomogli także mi, dostałam chyba coś na uspokojenie… Nie widziałam Grześka, bo zaraz przyleciał helikopter i go zabrali. Powiedzieli mi, że to przez uszkodzoną śledzionę. Nie wiedziałam, jak jest źle…

Dzisiaj wiem, że tylko dzięki wezwaniu helikoptera mój mąż dzisiaj żyje. Gdy dojechaliśmy do szpitala, Grzegorza już operowali. Wtedy powiedzieli mi, że ma roztrzaskany kręgosłup i nie wiadomo, czy przeżyje… Byłam zrozpaczona, chociaż to słowo wydaje się niczym w porównaniu z uczuciem przerażenia, które wypełniło mi serce. Jak to się mogło stać? Dlaczego my? Nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie…

Po operacji lekarze powiedzieli, że pierwszy tydzień będzie decydujący. Jeśli go przeżyje, szanse się zwiększą. Mijał dzień za dniem, wydawało się już, że najgorsze zagrożenie za nami! Tymczasem dokładnie 7 dnia od operacji nastąpił kryzys, Grzegorz dostał wstrząsu anafilaktycznego…

Cała aparatura podtrzymująca go przy życiu zaświeciła się na czerwono. Lekarz mi powiedział, że mężowi przestają działać wszystkie organy po kolei i nie wiadomo, co będzie dalej. To był prawdziwy koszmar…

Na szczęście Grześ okazał się silny, przetrwał to! Łącznie w szpitalu spędził 110 dni, kolejne 100 na rehabilitacji. Na początku tylko leżał, nie był w stanie samodzielnie podnieść głowy, Krok po kroku jednak, dzięki intensywnej pracy jego i rehabilitantów, było coraz lepiej. Od wypadku minęło półtora roku. Dzisiaj mąż już siedzi i porusza się na wózku inwalidzkim, nadal jest jednak zależny od innych - nie umyje się sam, nie założy i nie zdejmie nawet okularów… Ma minimalne czucie, musi być pampersowany, wymaga właściwie nieustannej opieki.

Grzegorz Bidziński

Jest nam ciężko, chociaż na co dzień staram się o tym nie myśleć, bo chyba bym się załamała, a tak dużo jest na moich barkach… Nie mogę zrezygnować z pracy, bo nie mielibyśmy z czego żyć. Pracuję ciężko, a w domu opiekuję się mężem i teściami. Oczywiście pomagają mi dzieci - Emilka ma 18 lat, a Dominik 19. Robią, co mogą, jednak nadal się uczą. Mieszkamy na drugim piętrze. Żeby w ogóle wyjść z domu, musimy przeprowadzić prawdziwą misję logistyczną - jak razem znieść męża na dół, jego wózek, usadzić go…

Najgorzej było zaraz po powrocie Grzesia do domu ze szpitala. Byliśmy zupełnie nieprzygotowani, a przy mężu trzeba było zrobić dosłownie wszystko… Opieka nad niepełnosprawną osobą jest bardzo trudna. Nad trzeba niepełnosprawnymi osobami w domu jeszcze trudniejsza. Ja muszę sama wszystkiego dopilnować - umówić rehabilitację, zamówić pampersy, wszystko opłacić, przypilnować. A jeszcze w pracy muszę być nieustannie skupiona. Brakuje nam środków, bo rehabilitacja jest bardzo droga. Jednak to jedyna szansa Grzegorza, że jeszcze będzie sprawny!

Mój mąż jest jeszcze młody, wiele przed nim! Jemu też jest ciężko, bardzo. Kiedyś był obrotny, pracował ciężko, a jeszcze w domu pomagał, wszystko zrobił. Teraz jest zupełnie zależny od nas, trzeba go umyć, ogolić, ubrać, nakarmić - jak z małym dzieckiem. Wierzymy jednak, że po tylu nieszczęściach przed nami będą jeszcze piękne dni… By tak się stało, nie możemy przerwać rehabilitacji. Grzesiowi potrzebny jest też nowy wózek inwalidzki, na który nas nie stać... Dlatego bardzo proszę o pomoc dla mojego męża. Będziemy Ci wdzięczni do końca życia…

Ala, żona Grzegorza

15 523,01 zł ( 72,95% )
Brakuje: 5 753,99 zł
Wsparło 515 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0041533
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki