Choroba odebrała mi wszystko. Pomóż walczyć o godną przyszłość!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 233 osoby
11 724 zł (16,1%)
Brakuje jeszcze 61 092 zł
Wesprzyj
Zbiórka na cel
przystosowanie domu do potrzeb osoby niepełnosprawnej, zapas leków, sprzęt

Halina Kozioł, 66 lat

Bielsko Biała, śląskie

Stwardnienie zanikowe boczne, neuroborelioza

Rozpoczęcie: 6 Marca 2019
Zakończenie: 6 Czerwca 2019

Wyobraź sobie, że nagle brakuje ci sił. Zawsze rozpierała mnie energia i chętnie dzieliłam się nią z innymi. Teraz wymagam całodobowej opieki pielęgniarki. Nie mogę się sama ubrać, nie mogę gotować ani samodzielnie wyjść z domu. Stałam się więźniem. Własnego domu, własnego ciała.

Nie mam słów, by opisać mój obecny stan. Dosłownie. Wypowiedzenie jednego słowa to dla mnie ogromny wysiłek porównywalny do najcięższych treningów, jakie kiedykolwiek prowadziłam. Powiedzenie zdania jest nieosiągalne niczym wejście na Mount Everest. Choroba odebrała mi wszystko. Stan, w którym się znalazłam, sprawia, że każdy dzień jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Nie takiej jesieni życia sobie życzyłam. Miałam marzenia, obserwowałam w internecie życie ludzi, którzy mimo upływającego czasu realizowali plany i marzenia. Chciałam być jedną z nich.

Halina Kozioł

W 2017 roku wykryto u mnie neuroboreliozę - chorobę atakującą jednocześnie kolejne układy. W bardzo krótkim czasie straciłam możliwość chodzenia i mówienia. Wszystko, co kochałam, pozostaje poza moim zasięgiem. Dolegliwości zaczęły się od SLA, czyli stwardnienia zanikowego bocznego. Postępująca choroba neurologiczna prowadząca do upośledzenia wszystkich funkcji mięśni ciała atakowała stopniowo. Nie wiedziałam, co robić. Kiedy myślałam, że wyczerpałam limit nieszczęścia związanego z kolejnymi chorobami okazało się, że ich kumulacja spowodowała zawężenie naczyń krwionośnych i doszło do udaru niedokrwiennego mózgu. Doświadczyłam porażenia prawej strony ciała. Poruszanie się na wózku inwalidzkim stało się moją rzeczywistością. Nie chciałam wierzyć, że tak będzie już zawsze.

Przez wiele lat pracowałam jako promotorka młodych artystów, wspierałam talenty. Poza tym byłam aktywna, prowadziłam zajęcia jako instruktor Tai Chii i Qi Gong. To było coś więcej niż obowiązek. To była pasja. Codziennie chodziłam z uśmiechem do moich zajęć. Pracowałam również z osobami niepełnosprawnymi. Pomagałam im w powrocie do sprawności, w przywróceniu pamięci komórkowej. Patrzyłam na ich postępy i byłam dumna, że mogę być częścią ich sukcesu. Teraz to ja czerpię energię od moich przyjaciół. Nastał czas, kiedy z niezależnej kobiety stałam się osobą zupełnie pozbawioną mocy. Każdego poranka ubieranie zabierało mi co najmniej godzinę, a później byłam wykończona. Jak to możliwe, że to dopiero początek dnia?! - pytałam samą siebie.

Wciąż przebywam w szpitalu, pomoc lekarzy, moje zaangażowanie i ogrom pracy włożonej w codzienne ćwiczenia zaowocowały tym, że znów wstałam na nogi. Nawet specjaliści przyznali, że to niesamowite, że cofanie się choroby na tym etapie jest niewiarygodne. Szczególnie, że moja rehabilitacja to wyzwanie nawet dla lekarzy - z jednej strony potrzeba intensywnego pobudzania mięśni przy neuroboreliozie, z drugiej delikatnej stymulacji odpowiedniej dla SLA.

Halina Kozioł

Czeka mnie kilkumiesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym. Mój los jest w rękach specjalistów. Nie wiem, czy kiedykolwiek wrócę do sprawności. Dalsze życie jest dla mnie wielką niewiadomą. Pokonanie wszystkich chorób jest niemożliwe. Nie wiem, czy będę mogła jeszcze choć raz samodzielnie przekroczyć próg mojej sali ćwiczeń. Czy będę w stanie sama się sobą zająć?

Mój dom nie jest przystosowany do stanu, w jakim się znalazłam. W czasie kilkumiesięcznego leczenia musi przejść diametralną zmianę. Potrzebuję dostosowania warunków i sprzętów zapewniających mi możliwie samodzielne funkcjonowanie. Niezbędna jest przebudowa łazienki, by zaadaptować ją do wymogów osoby niepełnosprawnej, montaż windy umożliwiającej wychodzenie z domu oraz zakup specjalistycznego łóżka zapobiegającego odleżynom. Każdy z tych elementów to ogromne koszty. Koszty, których ja ani moja rodzina nie jesteśmy w stanie ponieść.

Moje leczenie to nieustanna rehabilitacja, pobyt w ośrodku i stała terapia. Choroby, które mnie dopadły, mogą mnie osłabić, ale nie pozwolam im mnie pokonać. Zawsze byłam silna i z przyjemnością pomagałam innym, a teraz sama potrzebuję wsparcia. Wasza pomoc może zapewnić mi godne życie i powrót do sprawności. Bez Was moje życie całkowicie straci sens, a ja skazana będę na zamknięcie, jakbym była w klatce. Jeśli każdy z Was dołoży cegiełkę mam szansę na to, by ratować zdrowie i rzeczywistość, w której nie będę przykuta do łóżka już zawsze!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 233 osoby
11 724 zł (16,1%)
Brakuje jeszcze 61 092 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość