
By ulżyć Hani w cierpieniu... Samotny tata walczy o przyszłość córeczki!
Cel zbiórki: Operacja biodra w Paley European Institute
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Operacja biodra w Paley European Institute
Aktualizacje
Dziękujemy!
Witajcie, kochana Armio Pomagaczy Hani!
Mamy już całą kwotę potrzebną na operację biodra! To wszystko Wasza zasługa, to dzięki Wam udało się zebrać środki jeszcze przed końcem roku. Nie sposób jest wymienić wszystkich, którzy wzięli udział w całej akcji, ale dziękujemy z całego serca. Bez Was nie dalibyśmy rady zebrać aż tak dużej sumy!
Długo się zbierałem na ten krok, aby uruchomić zbiórkę – głównie ze względu na to, jak to będzie odebrane i ocenione przez całe społeczeństwo. Dzisiaj cieszę się, że zrobiłem ten krok, a Wy, kochani, poszliście z nami do przodu.
Teraz natomiast dochodzi już kolejny stres i obawa w oczekiwaniu na operację i późniejsze leczenie. Termin operacji ustalony jest na 10 lutego, chyba że zwolni się wcześniej miejsce. Wiadomo, że chcielibyśmy jak najszybciej, aby móc ulżyć Hani w cierpieniu.
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim bliskim, znajomym, rodzinie, przyjaciołom, jak i tym nieznajomym i Anonimowym Pomagaczom. Jesteście wielcy! ❤️
Opis zbiórki
Nie mogę dłużej patrzeć, jak moja córka cierpi, jej ból i płacz łamią mi serce każdego dnia i każdej nocy. Czuję się bezsilny, a tak bardzo chcę jej pomóc. Dziś już wiem, że bez Waszej pomocy nie uchronię Hani przed bólem. Proszę, poznaj naszą historię...

Dzisiaj Hania ma 11 lat, urodziła się w 29 tygodniu razem ze swoją siostrą bliźniaczką. W okresie okołoporodowym u Hani doszło do wylewów dokomorowych w mózgu 3 i 4 stopnia. Przeżyła ciężkie miesiące na OIOM-ie. Samodzielnie nie oddychała. Na samym początku jej życia przeżywaliśmy dramat – funkcje życiowe zaczęły zanikać, podawano adrenalinę, przetaczano krew, córeczka była intubowana, reanimowana... Na szczęście przeżyła, ale wynikiem tych wszystkich komplikacji była diagnoza: Mózgowe Porażenie Dziecięce czterokończynowe, wodogłowie pokrwotoczne i epilepsja – cichy i podstępny wróg, który potrafi wyniszczać mózg.
Od samego początku Hania jest rehabilitowana. Mimo wielu chorób, które ją dotknęły na „starcie”, była uśmiechniętą dziewczynką potrafiącą zarażać radością nawet największego „smutasa”. Była, bo niestety teraz coraz rzadziej się uśmiecha. Zwichnięte biodro codziennie powoduje ogromny ból nie do powstrzymania. Hania nie może leżeć na brzuchu ani na żadnym boku. Siada tylko na chwilę – w porach jedzenia. Dłużej nie jest w stanie wytrzymać… Przez większość dnia pozostaje jej tylko leżenie na plecach… Z takim bólem nie mogę też jej odpowiednio rehabilitować. Każda wymuszona próba zmiany pozycji kończy się krzykiem i płaczem. Zarówno Hani, jak i moim. Noce są bezsenne – ból nie pozwala zasnąć...

W 2016 roku po wielu wizytach u specjalistów stwierdzono u Hani porażenne zwichnięcie stawu biodrowego i wykonana została operacja. Zakres jej obejmował: otwartą repozycję stawu biodrowego, osteotomię kości udowej, osteotomię miednicy. Po dwóch latach odbyła kolejna operacja mająca na celu usunięcie blaszki, która rzekomo miała pomóc przy zrastaniu się kości. Niestety wskutek operacji zaczęło następować skracanie nóżki, które pogłębia się coraz bardziej. Przecież tak nie może być całe życie. Czy ona ma tak cierpieć? Chciałbym zrobić wszystko, aby ulżyć córeczce i żyć nadzieją, że kiedyś stanie na własnych nogach...
Dotychczasowe leczenie nie przynosiło żadnej poprawy, dlatego zdecydowałem się na wizytę u lekarzy w Paley European Institute w Warszawie, którzy specjalizują się w takich zabiegach i mają ogromne doświadczenie. Niestety szpital wycenił koszt operacji na blisko 100 tysięcy złotych. Jest to jedyna i ostatnia szansa na uratowanie bioder Hani. Już po samej wizycie lekarskiej i badaniach, wiedziałem, że trafiliśmy w dobre ręce. Sama wizyta trwała bardzo długo – lekarze zrobili bardzo obszerny wywiad na temat stanu zdrowia oraz skrupulatnie badali każdy odcinek ciała Hani. Niestety NFZ nie refunduje tego typu leczenia... Muszę zebrać środki we własnym zakresie.

Mama dziewczynek nie poradziła sobie z niepełnosprawnością Hani i od 9 lat wychowuję dziewczynki sam przy pomocy moich rodziców. Jest nam ciężko, ponieważ codzienne koszty życia z tak ciężką chorobą są wysokie. Choćbym dwoił się troił, nie jestem w stanie zapłacić za operację, a przecież nie mogę pozwolić, by Hania dłużej cierpiała. Dlatego tu jestem i opowiadam Wam naszą historię.
Bardzo trudno jest prosić o pomoc, jednak zrobię wszystko, aby ulżyć Hani w cierpieniu i uwolnić ją od bólu. Proszę, pomóż mi w tym…
Bartłomiej, tata
- Zbigniew200 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa60 zł
- Wpłata anonimowa3 zł
- Wpłata anonimowa50 zł