
Zagrzybione mieszkanie wyniszczało chorą Hanię! Prosimy o pomoc!
Cel zbiórki: Pomoc społeczna
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Pomoc społeczna
Aktualizacje
Coraz bliżej końca...
Poddasze już nie jest pustostanem! Praca wre i strych coraz bardziej przypomina miejsce, w którym można mieszkać! Dzięki Waszej pomocy, lepsze jutro dla mojej córeczki Hani, z każdym dniem przybliża się do mety!
Na chwilę obecną, całe poddasze jest już ocieplone i postawione są ścianki działowe. Jednak pracy do wykonania jest wciąż bardzo dużo, a remont pochłania ogromne kwoty. Dlatego proszę Was bardzo mocno jeszcze o odrobinę wsparcia!

Poddasze powoli się zmienia!
Po wymianie dachu i zerwaniu starej podłogi nastąpiła kilkumiesięczna przerwa spowodowana różnymi czynnikami, ale we wrześniu kolejna firma weszła na poddasze i rozpoczęła pierwszy z wykończeniowych etapów.
Niestety, kierownik budowy szybko zawiesił prace, gdyż miał zastrzeżenia, co do jednej ze szczytowych ścian. Na szczęście, problem udało się rozwiązać, lecz wiązało się to z dodatkowym, i niemałym, wydatkiem finansowym. Prace zostały wznowione i po położeniu nowej podłogi oraz odnowieniu belek, poddasze powoli zaczyna nabierać "kolorów". A niebawem firma zacznie stawiać ściany i ocieplać całe poddasze.

A to wszystko dzięki Wam i za dotychczasową pomoc z całego serca dziękujemy! I jeśli to możliwe, to prosimy o jeszcze odrobinę wsparcia, gdyż postępująca inflacja za wszelką cenę nie chce ułatwić zakończenia zbiórki. Ale na szczęście, dzięki Waszej otwartości, jesteśmy już coraz bliżej!
Jeśli chodzi o Hanię, to od momentu opuszczenia zagrzybionej kawalerki (czyli już prawie 2 lata temu) Hania była tylko jeden raz w szpitalu, z czego ogromnie się cieszymy. Owszem, walka z chorobą trwa każdego dnia, ale teraz jest to zupełnie inna walka, bez ciągłych powrotów do antybiotyków. Hania gorączkuje już bardzo rzadko i możemy wychodzić na spacery, które dają mojej córeczce ogrom szczęścia i pozwalają budować mocno nadwątloną kondycję, jak i odporność.
Kolejną wspaniałą informacją jest fakt, iż od kilku miesięcy nie mieszkamy już na małym pokoiku, tylko dzięki pomocy Fundacji Siepomaga.pl, mogliśmy wynająć całe mieszkanie, gdzie Hania może swobodnie poruszać się po całym metrażu. Z Wrocławia przeprowadziłyśmy się o ponad 100 km bliżej remontowanego poddasza, dzięki czemu dzieli nas już tylko 30 km i mogę w każdej chwili podjechać i podejmować wszelkie decyzje na miejscu.
Drodzy Darczyńcy, ludzie Dobrych Serc!
Wasza nieoceniona pomoc doprowadziła do tego, że rozpoczęcie pierwszego etapu prac (wymiana dachu) stało się faktem! A było to możliwe dzięki Waszej wspaniałej pomocy finansowej, która osiągnęła poziom pozwalający dać firmie dekarskiej "zielone światło"!
Dokładnie 28.03. b.r., firma dekarska weszła na dach i "posypały się" pierwsze, przeszło stuletnie dachówki. Jedne materiały są już na miejscu budowy, drugie są w drodze. Z każdym dniem, z każdą kolejną wykonaną pracą, Hania jest coraz bliżej pokoiku bez pleśni i z dala od wielkomiejskich zanieczyszczeń. Droga jeszcze daleka, ale dzięki Waszej pomocy Hania za jakiś czas (bliżej nie określony, wszystko zależy od szybkości zebrania wystarczającej kwoty) będzie mogła zamieszkać w miejscu, gdzie będzie mogła podjąć o wiele skuteczniejszą walkę z chorobą.
Dlatego proszę Was z całego serca o dalszą pomoc, abyśmy po wymianie dachu mogły zlecić kolejne prace polegające na przekształceniu pustego strychu w mieszkanie.

A za dotychczasową pomoc, z całego serca Wam DZIĘKUJEMY!
Obecnie wynajmujemy mały pokoik (ze względów finansowych nie możemy sobie pozwolić na więcej), w którym mieszkamy wraz z naszym całym dobytkiem życiowym. Ale głęboko wierzę, że Wasza pomoc nie ustanie i wspólnymi siłami doprowadzimy tę sprawę do szczęśliwego końca.
Od kiedy Hania opuściła zagrzybioną kawalerkę, szybkie powroty do szpitala stały się przeszłością. W ostatnich kilkunastu miesiącach Hania miała tylko trzy antybiotykoterapie, z czego dwie w domu (doustnie) i tylko jedną w szpitalu (dożylnie).
Opis zbiórki
Hania od urodzenia zmaga się z mukowiscydozą. Choroba atakuje nie tylko płuca, ale i wiele innych narządów wewnętrznych (powoduje m.in. niewydolność trzustki). Na świecie pojawiają się leki, które dają nadzieję na dłuższe i lepsze życie, jednak są to wydatki wielomilionowe. Ja – mama Hani – proszę Was o coś bardziej przyziemnego, realnego. O możliwość stworzenia domu, w którym nie ma pleśni.
Córeczka jest energicznym dzieckiem, które uwielbia chodzić na spacery z hulajnogą. Każdego dnia Hania chce wyjść z domu, jednak bardzo często jest to niemożliwe, gdyż infekcje dróg oddechowych powracają zbyt często i niemal zawsze kończy się to następnym pobytem w szpitalu oraz kolejnymi antybiotykami.

Choroba jest ciężka i nieuleczalna, a walka z nią każdego dnia pochłania wiele godzin, na szczęście da się z nią żyć. Niestety, rozrastający się na ścianach grzyb każdego dnia utrudniał walkę z chorobą. Niemal każda noc była nieprzespana, pełna kaszlu, wymiotów i płaczu. Niemal każda, gdyż po szpitalnym wyleczeniu było dobrze jedynie przez chwilę. Była to ewidentnie wina pleśni, gdyż Hania kilkukrotnie miała możliwość pomieszkać przez jakiś czas w suchym mieszkaniu i absolutnie każda noc była pięknie przespana. Niestety, z dniem powrotu do zagrzybionego domu, spokojne noce odchodziły w niepamięć. Wielokrotnie była podejmowana próba pozbycia się pleśni, która za każdym razem pochłaniała wszystkie oszczędności, a i tak po krótkim czasie powracała. Musiałam podjąć ryzykowne kroki, mieszkanie zostało sprzedane, dziś mieszkam u siostry i utrzymujemy się jedynie z zasiłków, gdyż nie mam możliwości pójścia do pracy.

Na szczęście tli się iskierka nadziei. Dostałam w tym roku darowiznę - połowę rodzinnego domu na wsi i z tego tytułu, na chwilę obecną możemy zamieszkać jedynie na strychu. Jednak wiąże się to z ogromnym wydatkiem, gdyż konieczna jest wymiana przeszło 100-letniego dachu. Jestem świadoma, że to jest tylko początek i po wymianie dachu czeka mnie jeszcze dużo pracy. Jest mi niezmiernie trudno prosić kogokolwiek o pomoc, ale zdecydowałam się na taki krok, gdyż robię to dla mojej chorej córeczki Hani, która nie powinna spędzić ani jednego dnia w warunkach, w jakich mieszka od urodzenia.
Od lat szukałam pomocy (chociażby w sprawie mieszkania zastępczego), lecz jej nie otrzymałam. Teraz jest nadzieja, że w końcu zabiorę Hanię z tego zgrzybiałego mieszkania raz na zawsze i zaczniemy lepsze życie, z przespanymi nocami oraz rzadszymi pobytami w szpitalu. To może udać się jedynie z Waszą pomocą, z pomocą ludzi o dobrych sercach. I o taką pomoc, bardzo mocno Was proszę, w imieniu swoim, jak i mojej córeczki Hani.
Ania, mama Hani
- Wpłata anonimowaX zł
- Janusz Kowalski999 zł
Licytacje SUMY
- Pawel O150 zł
- Marcin Wrzesiński111 zł
- Wpłata anonimowa425,46 zł
- Artur dab30 zł