
Nóżka Helenki jest AŻ 4 RAZY krótsza niż powinna❗️Naszej długo wyczekiwanej córeczce grozi AMPUTACJA... Ratunku❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy i sprzętów medycznych
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup protezy i sprzętów medycznych
Aktualizacje
Jedna z nóżek Helenki jest krótsza o ponad 20 centymetrów❗️Naszej córce grozi AMPUTACJA. Pomocy!
Kiedy Helenka się urodziła i diagnoza została postawiona, dowiedzieliśmy się, że prognozowana różnica długości jej nóżek miała wynosić maksymalnie 15 centymetrów w ciągu całego życia. Niestety, ostatnia wizyta odebrała nam wszelką nadzieję...
Różnica już dziś wynosi ponad 20 centymetrów, a Helenka nie ma nawet roku! Kiedy usłyszeliśmy te słowa, byliśmy przerażeni. Ale to nie jedyny problem, z jakim musimy się zmierzyć...

Nasza córka właściwie nie ma prawego bioderka. Na zdjęciach USG jest widoczny jedynie zarys panewki. Z każdym dniem nasz strach narasta. Helenka chciałaby zacząć pełzać, ale nie jest w stanie. Jej prawa nóżka jest jak kikut, który niczego nie umożliwia, nie pomaga.
Codzienne rehabilitacje i ćwiczenia to nasza proza życia. Każdego dnia walczymy o to, by Helenka mogła w przyszłości być w jak największym stopniu samodzielna. Niestety, koszty tej walki są ogromne.

Mimo to nie poddajemy się. W ostatnich tygodniach w każdą sobotę braliśmy udział w różnych festynach: piekliśmy ciasta, wykonywaliśmy rękodzieło. Założyliśmy także grupę licytacyjną, której link znajduje się niżej – wszystko po to, by zebrać jak najwięcej środków na dalszą walkę Helenki.
Przed nami długa i trudna droga, ale musimy zrobić wszystko, by samodzielna przyszłość naszej córki była możliwa. Wiemy jednak, że bez Waszej pomocy nie damy rady. Dlatego prosimy – wesprzyjcie naszą Helenkę i pomóżcie jej wygrać. Będziemy wdzięczni za każdy gest!
Rodzice

Opis zbiórki
Pamiętamy ten dzień, jakby to było wczoraj… Wielkimi krokami zbliżała się Wigilia. Miał to być dla nas szczególnie wyjątkowy czas, ponieważ nosiłam pod sercem najpiękniejszy prezent, jaki mogliśmy sobie wyobrazić: naszą długo wyczekiwaną Helenkę. Nasze Dzieciątko. Nasz Cud.
Byliśmy tacy szczęśliwi! Wiedzieliśmy, że w kolejne Święta będziemy już trzymać córeczkę w ramionach. Wyobrażaliśmy sobie, jak będziemy śpiewać jej do snu kołysanki, czytać ulubione bajeczki i szukać w sklepie bucików na te drobne stópki. Myśleliśmy o chwilach, gdy wypowie to pierwsze „mamo” i „tato”. Gdy postawi swoje pierwsze kroki...
Tuż przed Bożym Narodzeniem, 22 grudnia czekały nas jeszcze tylko ostatnie badania prenatalne. Byliśmy spokojni, bo cała ciąża przebiegała w pełni prawidłowo, co potwierdzały wszystkie dotychczasowe wyniki. To miała być jedynie formalność…

Moment, w którym podczas badania wyraz twarzy lekarza zmienił się całkowicie, zapamiętamy do końca życia. Dreszcz przebiegający po plecach, zimny pot… Lekarz zawołał na konsultację drugiego profesora. Okazało się, że rozwój nóżki Helenki zatrzymał się w okolicy 22. tygodnia ciąży! Usłyszeliśmy, że mamy przygotować się na najgorsze. Że nic się z tym nie da zrobić i musimy czekać na rozwiązanie.
Pierwsza myśl? Że to niemożliwe, że przecież całą ciążę wszystko było w porządku! W rodzinie nikt nie miał żadnych chorób ani wad genetycznych… Druga myśl? Dobry Boże, czy to moja wina? Czy ja coś źle zrobiłam? Czy nieświadomie wyrządziłam tak ogromną krzywdę własnemu dziecku? Lekarze wytłumaczyli, że nie mieliśmy się na to żadnego wpływu, że to wada rozwojowa. Wtedy w głębi duszy pojawiło się krótkie, ciche i bezbronne pytanie: „Dlaczego my? Dlaczego nasza Helenka?”
Te 2 miesiące oczekiwania na poród były najtrudniejszym czasem w naszym życiu. Podczas Świąt nie było radości i beztroski – tylko żal, lęk, łzy i modlitwy.

Pomimo mojego chorego kręgosłupa dla bezpieczeństwa córeczki zapadła decyzja o rozwiązaniu ciąży poprzez cesarskie cięcie. Po porodzie zapadła ostateczna diagnoza: wrodzony niedorozwój kości udowej prawej - CFD. „Przykro mi, to najbardziej poważny przypadek tej wady, jaki widziałem" – usłyszeliśmy. Serca pęknęły nam na milion kawałków! Nóżka Helenki była aż 4 razy krótsza niż powinna! Co gorsza, nie można kończyny po prostu operacyjnie „wyrównać”, bo różnica jest zbyt duża.
Gdy Helenka będzie miała 10 miesięcy konieczne będzie przeprowadzenie dokładniejszych badań, jednak już dziś wiemy, że są tylko dwa możliwe scenariusze: albo operacyjne obrócenie nóżki o 180 stopni, albo… AMPUTACJA.
Nie wiemy, ile łącznie operacji będzie musiała przejść nasza Kruszynka, ani ile z nich zostanie objętych refundacją. W grudniu mamy zaplanowane pierwsze protezowanie, lecz już dziś wiemy, że koszty leczenia, rehabilitacji i sprzętu medycznego będą zawrotne…

Nasz pierwsze wspólne tygodnie wyglądają nieco inaczej niż w przypadku rodzin, które przywitały na świecie zdrowe dzieci. Nasza codzienność kręci się wokół rehabilitacji Helenki – zarówno tej prowadzonej przez specjalistów oraz ćwiczeń, które wykonujemy z córeczką w domu sami. Do ortopedy dojeżdżamy aż 330 km w jedną stronę!
Dodatkowo 8 razy dziennie musimy kontrolować przekładnie córeczki na brzuszek, ponieważ przez wadę nóżki u Helenki występuje asymetria ciała. Jeśli nie będziemy tego robić, pojawią się jeszcze głębsze problemy z narządami wewnętrznymi, m.i.n jelitami.
Mimo tego wszystkiego Helenka to radosne dzieciątko. Ma swoją rutynę, a dla nas jest „złotym” dzieckiem, które kochamy nad życie. Wiemy, że jako rodzice zostaliśmy powołani do tego, żeby zrobić wszystko, co możliwe, by zapewnić Helence sprawność i dać szansę na samodzielną przyszłość. Dlatego, choć decyzja o założeniu zbiórki nie była dla nas łatwa, prosimy o pomoc!
Rodzice
- Wygrana licytacja, Ania120 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Ela Skukowska50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Kasia50 zł