Życie kruche jak szkło, a ja chcę żyć tak, jak nigdy dotąd! Pomóż mi pokonać raka trzustki!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 304 osoby
29 730,66 zł (58,22%)
Brakuje jeszcze 21 333,34 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Zakup nierefundowanego leku w walce z rakiem trzustki

Henryka Gałda, 56 lat

Wrocław, dolnośląskie

Nowotwór złośliwy trzustki (gruczolakorak) z przerzutami

Rozpoczęcie: 11 Września 2020
Zakończenie: 30 Października 2020

Kod ATC leku L01CD01

Miałam piękne i dobre życie. Po wielu latach w końcu znalazłam równowagę. Odnalezienie tej drogi zajęło mi mnóstwo czasu, ale satysfakcja, którą czerpałam z codzienności była nieoceniona. W pewnym momencie na pracowicie tworzonym szkle pojawiła się rysa… 

Mam 56 lat. Dla mnie to wciąż za mało, by umierać. 

Rak dał objawy w momencie krytycznym. Nic nieznaczący ból brzucha okazał się początkiem mojej życiowej tragedii. Pierwszego dnia myślałam, że to ból, jaki czasem dotyka każdego. Drugiego, miałam wrażenie, że jest nieco lepiej. Trzeciego ból stał się nie do zniesienia… Miałam wrażenie, że “rozlał” się znacznie szerzej, że zaatakował jeszcze bardziej zdecydowanie… Czułam się jakby ktoś wbijał tysiące małych igieł wbijało się w moje ciało. To było nie do wytrzymania… USG nie pozostawiło złudzeń - coś jest nie tak. Jeszcze nie wiedziałam co. Na dobrą sprawę na takie informacje nikt nie jest się w stanie przygotować. Guz pnia trzustki - ta diagnoza zwaliła mnie z nóg. Jak powiedzieć o tym, synowi, który właśnie planuje ślub, zaczyna nowe życie tworząc własną rodzinę? Jak powiedzieć mężowi, z którym dotychczas dzieliłam życie, że teraz niejako stanę się od niego zależna. Że każdego dnia będzie musiał być przygotowany na moje odejście...

Henryka Gałda

Przez chwilę miałam ochotę uciec i schować się przed rakiem w bezpiecznej przystani. Niestety taka nie istnieje. Mój mąż nie miał wątpliwości, że musimy stanąć do walki. Obiecał mnie wspierać i to jego pomoc w dużej mierze zadecydowała o tym, że nie złożyłam broni przedwcześnie.

Moje życie stanęło na głowie. Musiałam się zatrzymać. Po wielu latach pracy artystycznej, tworzenia witraży, znalazłam zajęcie, które dawało mi mnóstwo radości i spełnienia. Dołączyłam do fundacji, zaczęłam pracować z niepełnosprawnymi. W moim życiu pojawiły się całkiem nowe emocje. To ich postawa pokazała mi, że nigdy nie warto się poddawać. Być może również dzięki nim, uwierzyłam, że zwycięstwo jest możliwe. 

Operacja się nie powiodła. Chemioterapia zawiodła. Mój przeciwnik to guczolakorak, oczywiście złośliwy. Nieoperacyjny. Kolejne badania odebrały mi strzępki nadziei - guz się rozlał i zagrożenie jest coraz większe. Strach przekułam w wolę walki. W tej batalii nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. 

Dostałam jeszcze jedną szansę na życie. Prawdopodobnie ostatnią. To nierefundowane leczenie stosowane jako dodatek do chemioterapii. To ogromne koszty. Kilkadziesiąt tysięcy złotych, które dadzą namiastkę poczucia bezpieczeństwa. Teraz jak nigdy chcę pokonać nowotwór. Mam ogromną chęć życia. 

Wiem jak dawać pomoc. Nieszczególnie wiem, jak o nią prosić. W tej jednej sytuacji nie pozostawiono mi wyboru. Każde wsparcie jest dla mnie na wagę zdrowia. Na wagę życia. Jeśli zdecydujesz się dać mi tę szansę, mogę zapewnić o tym, że zrobię wszystko, by jej nie zmarnować. 

Miałam możliwość poznania życia z wielu perspektyw. Teraz patrzę na wszystko w kategorii szans. Czeka mnie ciężka, jeśli nie najtrudniejsza walka. Nie będzie łatwo, ale każdy kolejny miesiąc życia, warty jest wszystkiego.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 304 osoby
29 730,66 zł (58,22%)
Brakuje jeszcze 21 333,34 zł
Wesprzyj Wesprzyj