

Walka o życie zaczęła się od bólu kolana... Młody piłkarz walczy z białaczką❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Izraelu
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Izraelu
Aktualizacje
Mój syn już 2 lata walczy o życie❗️Proszę, pomóż nam wygrać...
Ilja się boi... Codziennie myśli o swojej chorobie. 12-letnie dziecko, które przeszło taką drogę już wszystko rozumie...
Za każdym razem, gdy moje dziecko zasypia na stole, moje serce boli i pęka, a łzy przychodzą, chcąc nie chcąc.Mój syn cierpi, a ja robię wszystko, aby mu pomóc i niestety nadal to nie wystarcza...
Przed moim synkiem kolejne zastrzyki i dożylne chemioterapie. Do tej pory przyjął już 18 znieczuleń, po których ciężko wraca do siebie... Ilya boi się, bo już zna skutki uboczne. Mdłości, konwulsje, ból pleców i ogólne osłabienie organizmu utrzymują się przez długi czas.
Próbuję go pocieszać, że wszystko będzie dobrze, ale on wie co się z nim dzieje, wie, na co choruje i bardzo się boi!

Plan leczenia syna to również przyjmowanie sterydów, przez co Ilya ma problemy z nogami, z chodzeniem oraz częste zmiany nastroju.
Już drugi rok moje dziecko walczy o życie! Chcę, żeby wiedział, czym jest młodość, miłość, beztroska. Chcę, aby doświadczył wszystkich uroków życia. Dzieci nie powinny cierpieć, nie powinny umierać!
Ilja marzy o powrocie do gry w piłkę, do swoich kolegów, do swojej drużyny. Te marzenia dodają mu sił do walki z chorobą. Leczenie jest trudne i bardzo kosztowne. Oprócz strachu o zdrowie syna przeraża mnie myśl, że może zabraknąć mi pieniędzy na jego ratowanie...
Bez Waszej pomocy Ilya nie będzie miał szansy na terapię, a wstrzymanie leczenia pozbawi go szansy na życie...
Mocno wierzę, że mój syn wygra!
Dziękuję z całego serca za każdą formę pomocy.
Mama Anna
Opis zbiórki
Patrzę na swoje dziecko i nie mogę uwierzyć, że to wszystko na niego spadło... Młody chłopak, który zarażał wszystkich uśmiechem. Pogodny i towarzyski, szczery, otwarty na świat. Nigdy nie zrobił nikomu żadnej krzywdy. Zawsze miał dużo przyjaciół. Miał marzenia i całe życie przed sobą… A teraz?
Nawet w tak trudnej sytuacji, jak ta, w której się znaleźliśmy, syn nie traci optymizmu. Cały czas się uśmiecha. Zupełnie, tak jakby choroba nie dotyczyła jego… A przecież leży, już zupełnie łysy, spuchnięty, obolały. Wiecznie kuty igłami, podpięty pod mnóstwo kabelków i sprzętu…
Iljusz miał szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo. Dobrze się uczył, grał na perkusji, od 6 roku życia profesjonalnie grał w piłkę nożną. W lutym zaczął się skarżyć na ból kolana. Zwróciliśmy się prawie natychmiast do lekarza. Badanie krwi, USG i prześwietlenie stawu kolanowego wykazały chorobę Osgood-Schlattera (zapalenie guzowatości kości piszczelowej). Jest to częsta przypadłość młodych sportowców, więc wszystko łączyło się w całość.

Zaproponowano mu fizjoterapię, ale po 15 zabiegach syn nagle zaczął gorączkować... Przepisane przez lekarza antybiotyki nie były w stanie pomóc, a po badaniach krwi skierowano go na oddział onkologiczny. Byliśmy przerażeni. Przecież nikt z nas nie zakładał takiej tragedii. To był TYLKO ból kolana i gorączka!
Po pobraniu szpiku kostnego usłyszeliśmy najstraszniejszą diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna. Ziemia osunęła się mi spod nóg… Ta informacja brzmiała w moich uszach, głowie, ale cały czas próbowałam się jej pozbyć. Nie przyjmowałam jej do siebie!
Mój syn też był przerażony… W pierwszej chwili do głowy przychodzą do głowy myśli pełne paniki. Ile jeszcze będzie żył? Jak on to zniesie i co teraz zrobimy? Ale Ilja szybko wziął się w garść i powiedział coś, czego nigdy nie zapomnę: "Mamo, ile trzeba, tyle będę się leczył. Będzie dobrze." Mój syn, który usłyszał, że ma w sobie śmiertelną chorobę, sam mnie uspakajał…
Podjęliśmy decyzję, aby wyjechać na leczenie do Izraela. Ilja jest ciężkim przypadkiem tej choroby, a ja nie mogłam ryzykować życiem swojego dziecka. Przeszedł chemioterapię z wieloma skutkami ubocznymi, ale wszystko wytrzymał z godnością i odwagą.

Obecnie jest w stanie remisji, ale ze względu na uszkodzenie genu, będzie dostawać intensywną chemioterapię aż do maja 2023. Nowotwór czai się za rogiem. Czeka na jedną, najmniejszą słabość i nieuwagę… Nie chcę wystawiać mojego syna na kolejne próby. Chciałabym go ochronić.
Niestety… wyczerpałam wszystkie możliwości finansowe na poprzednie leczenie. Dla naszej rodziny była to ogromna kwota, której nie mamy już skąd wziąć…
Życie mojego syna wyceniono na kolejne tysiące, których nie mam... Jestem zmuszona prosić Państwa o pomoc. Wierzę, że to ostatni krok do pokonania choroby!
Błagam, pomóżcie nam.
Anna, mama Ilji
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa15 zł
- Daniel Syska50 zł
Wszystkiego dobrego, powodzenia