

Wypadek zabrał mi męża i dzieci. Teraz rak chce zabrać mnie... Proszę, pomóż mi!
Cel zbiórki: Leczenie nierefundowane, dojazdy do lekarzy, leki, medycyna naturalna
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie nierefundowane, dojazdy do lekarzy, leki, medycyna naturalna
Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Aktualizacje
Przeczytaj poruszający serce apel córki Iwony.... Pomoc cały czas potrzebna!
Moja Kochana Mamunia/Munia/Mame – zależnie od nastroju i sytuacji. Nigdy „mama”, bo nie pasuje mi to słowo. Jest zbyt zwyczajne dla tak niezwykłej kobiety. Dla kobiety, która jest dla mnie całym światem i która zmieniła moje życie...
Od 6 lat walczy z chorobą - właśnie dla mnie. Wspieram ją na każdym kroku i cieszę się z każdego wspólnie spędzonego dnia. Mam nadzieję, że będzie ich jak najwięcej, bo nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej zabraknąć...
Historia życiowa Mamuni mogłaby zapełnić wiele stron grubych książek, a przykre doświadczenia mogłyby być rozdzielone na trzy inne osoby, a i tak byłoby ich zbyt wiele. Moja mama straciła męża i dwie małe córeczki, a potem poznała mnie i przyjęła do swojego domu i serca. Od tamtej chwili mamy tylko siebie. A teraz chce nas rozdzielić nowotwór...

Munia zawsze jest przy mnie, zawsze wszystko robiła dla mnie. Teraz ja staram się pomagać, kiedy tylko mogę, bo bardzo ją kocham i gdybym tylko mogła, oddałabym swoje zdrowie w zamian za zdrowie Mamuni.
Nie mogę… Mogę jednak prosić Cię o pomoc, o ratunek… Moja kochana Mame walczy z nowotworem. Walka jest ciężka i wykańczająca, dlatego tak ważne jest, by miała jak najwięcej sił. Bez kosztownego leczenia wspomagającego to niemożliwe…
Daj nam nadzieję, proszę.
Opis zbiórki
Był rok 2001, to wtedy po raz pierwszy życie potraktowało mnie niezwykle brutalnie. W wypadku samochodowym straciłam całą rodzinę - męża i dwie córeczki. Z tak trudnych przeżyć nie jest się łatwo podnieść, nie jest się łatwo pogodzić z losem, który obchodzi się z nami w tak koszmarny sposób...
Wtedy myślałam, że moje życie też się skończyło, że przede mną nie ma już nic...

Rok później niezwykłe okoliczności sprawiły, że adoptowałam dwuletnią dziewczynkę, którą dziś resztką sił wprowadzam w samodzielne życie... Myślałam, że dość wycierpiałam, wierzyłam, że nieszczęścia będą mnie już omijać, a przede mną i moją córeczką piękne, wspólna przyszłość - w końcu, po traumatycznych przeżyciach, odnalazłyśmy się!
A potem dostałam kolejny, brutalny cios od losu. Od 2014 roku walczę z nowotworem piersi. Przeszłam chemioterapię, operację i radioterapię. A po dwóch latach nastąpiła wznowa, pojawiły się przerzuty...

Jestem nieustannie poddawana chemioterapii, która wyniszcza mój organizm. Wykorzystałam właściwie już całe leczenie systemowe. Leki już nie działają, czuję, że nowotwór przejmuje coraz większą kontrolę nad moim ciałem... A ja przecież znów mam dla kogo żyć!
Od marca korzystam z bardzo kosztownego i nierefundowanego leczenia w prywatnej klinice. Leczenie to wzmacnia odporność organizmu i łagodzi objawy długotrwałej chemioterapii. Daje mi sił do niezwykle ciężkiej i wyczerpującej walki, którą toczę.

By móc dalej walczyć z chorobą, muszę być naprawdę silna. Tylko tak jestem w stanie wyrwać się z jej śmiertelnie niebezpiecznych objęć i być nadal z moją adoptowaną córeczką, która bardzo mnie potrzebuje. Proszę, pomóż mi...
Iwona
- Petit Soleil50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Sonik40 zł
Iwona, będzie dobrze. Wierzę w to, trzymaj się! Dobro do Ciebie wróci :) Trzymam za Ciebie mocno kciuki!
- Wpłata anonimowa9 zł