
Ciężko pracował, by zbudować lepszą przyszłość... Upadek z 5 metrów prawie go zabił❗️Pomóż w walce o zdrowie i sprawność Kuby – ukochanego syna, brata, wujka❗️
Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym, leczenie
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym, leczenie
Opis zbiórki
Mój brat zawsze był bardzo pracowitym człowiekiem. Od kiedy tylko wszedł w dorosłość, Kuba robił wszystko, by móc zapewnić sobie byt i zbudować lepszą przyszłość. Przez ostatnie 5 lat ciężko pracował w Belgii – i to właśnie tam rozegrał się dramat, w który do dziś nie możemy uwierzyć.
To miał być dzień jak co dzień. Pomału zbliżały się Święta Wielkanocne, a Kuba do ostatniej chwili zastanawiał się, czy wrócić na ten czas do Polski. Ostatecznie ze względów finansowych zdecydował, że zostanie w Belgii. Dziś zrobilibyśmy wszystko, by móc cofnąć czas i zmienić jego decyzję. Gdyby tylko przyjechał wtedy na Święta do domu…
28 marca, na tydzień przed Wielkanocą dziewczyna mojego brata odebrała telefon od jego kolegi z pracy. Okazało się, że doszło do tragicznego wypadku. Kuba poślizgnął się na dachu budynku i spadł na ziemię z wysokości 5 metrów!
Nie było czasu do stracenia. Dziewczyna Kuby ruszyła do niego autem, a ja z mamą wsiadłyśmy w pierwszy możliwy samolot. Żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co czułam, gdy zobaczyłam brata po wypadku. Szok, rozpacz… Kuba do tej pory tak pełny życia, leżał nieprzytomny wśród aparatury.

Lekarze w Belgii nie dawali mu szans. Już 4 dni po przyjęciu zaproponowali odłączenie go od aparatury. Nie mogłam w to uwierzyć! Wiedziałam, że Kuba ma w sobie ogromną wolę życia i musimy zrobić wszystko, by dać mu szansę wrócić do zdrowia. Z czasem zaczęły dziać się pierwsze małe-wielkie cuda: brata można było posadzić, rozumiał co się do niego dzieje, na prośbę rehabilitanta ściskał dłoń i podnosił rękę do góry!
W Polsce mam trójkę małych dzieci, więc nie mogłam zostać w Belgii z Kubą. Była z nim jednak nasza mama, która cały czas czuwała przy jego łóżku. Po nieco ponad 2 miesiącach od wypadku brat w końcu mógł zostać przetransportowany do polskiego szpitala. Bardzo czekaliśmy na ten moment. Chcieliśmy, by był bliżej domu, rodziny, nas wszystkich. Chcieliśmy móc być przy nim i otoczyć go jak najlepszą możliwą opieką.
2 tygodnie temu udało się nam zapewnić mu miejsce w ośrodku neurorehabilitacyjnym. To miejsce, gdzie Kuba ma szansę odzyskać utracone zdrowie i sprawność. Przed nami jednak jeszcze bardzo długa i kosztowna droga.
Choć lekarze początkowo nie dawali Kubie zbyt wielkich szans, on wciąż tu jest i walczy. Wykonuje drobne ruchy i otwiera oczy, gdy słyszy, że jesteśmy blisko. Wiem, że wspólnymi siłami możemy wywalczyć dla niego o wiele więcej. Niestety, koszty związane z opieką specjalistów są zawrotne i nie jesteśmy w stanie udźwignąć ich sami. Proszę, pomóż mojej rodzinie. Pomóż mojemu bratu!
Siostra Kuby
- Wpłata anonimowa50 zł