
PILNE❗️Tata z onkologii walczy o życie! To już ostatnia szansa... Ratunku!
Cel zbiórki: leczenie Jana, rehabilitacja, dojazdy
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: leczenie Jana, rehabilitacja, dojazdy
Aktualizacje
100% kwoty - dziękujemy!!!
Na Wielkanoc, święto życia, rodzina Janka dostała najpiękniejszy prezent – szansę na to, że życie ukochanego męża i taty będzie dalej trwać!
Dzięki pomocy tysięcy ludzi o dobrych sercach, a także środkom, które decyzją rodziny śp. Piotra (otwiera nową kartę) i Fundacji Siepomaga zostały przekazane na leczenie Jasia, pasek zazielenił się nadzieją, że Janek będzie żyć!
Dziękujemy Wam za pomoc, za wszystkie wpłaty, udostępnienia, dobre słowa i modlitwy! Łzy wzruszenia same napływają do oczu.
Z racji tego, że jeszcze trwają akcje na rzecz Janka, zostawiamy zbiórkę otwartą do połowy kwietnia - cała nadwyżka będzie przeznaczona na dalsze leczenie i rehabilitację.
Trzymamy mocno kciuki za życie!
Walcz, wojowniku!
WAŻNE❗️Wielkanocny cud - to szansy na życie zostało tylko 15 tysięcy!
Kochani,
Pewne walki przegrane są tylko pozornie, bo dobra, które idzie w świat, nie da się powstrzymać!
Piotr (otwiera nową kartę), cierpiący na tę samą straszną chorobę co Janek, niestety nie doczekał leczenia… Jego rodzina w najgorszych chwilach życia postanowiła podzielić się dobrem, które otrzymała od innych. Decyzją rodziny Piotra i Siepomaga, część środków, których Piotr nie wykorzystał na leczenie – 400 tysięcy złotych – zostanie przeznaczone na leczenie Janka i jego walkę o życie. Piotr na zawsze będzie aniołem Janka, dodającym mu siłę do dalszej walki…
Do tego, by Janek przeszedł terapię Car T-cell zostało już tak niewiele… Dlatego z całego serca, po raz ostatni, prosimy Was o dalszą pomoc i o ratunek. Sprawmy na Wielkanoc, święto życia, najpiękniejszy prezent Jasiowi i jego rodzinie – szansę na życie ukochanego męża i taty.
Dziękujemy za wszystko i prosimy o dalsze wsparcie.
PILNE❗️Przed Jasiem przeszczep i leczenie ostatniej szansy... Ratuj życie!
Kochani,
Przez chwilę byliśmy razem, a potem znowu przyszedł trudny czas, czas pożegnań… Janek, nasz mąż i tata, pojechał do Gliwic, gdzie toczy się walka o jego życie. Tutaj przejdzie przeszczep od siostry… Na dniach zacznie przyjmować megachemię, która ma zabić jego szpik. Po przeszczepie powinien przejść terapię Car T-cell… Walczymy o to już od niemal pół roku…
To dla Janka szansa na życie, jedyna, jaką mamy, leczenie ostatniej szansy!

Nie będziemy się widzieć przez ponad 2 miesiące. Całą sytuacje utrudnia panująca epidemia, przez co nie ma możliwości odwiedzin. Jednak jesteśmy przekonane, że nasz tata i mąż da radę, bo Jasiu to silny człowiek. Jesteśmy przekonane, bo wiemy, że są z nim, z nami wspaniali ludzie, czyli Wy, nasze Anioły. Każde wsparcie, dobre słowo od Was, daje nam wiarę i nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
Na liczniku naszej zbiorki już ponad 970 tysięcy… Wierzymy, że dobijemy do miliona, choć czasami jest tak ciężko, brakuje nadziei i sił…
Dziękujemy za wszystko i prosimy już bezpośrednio Ciebie: udostępniaj link do naszej zbiórki, pomóż nam, zmów modlitwę i uratuj życie naszego męża i taty.
Iwona - żona Jasia i córki - Kasia i Weronika
Opis zbiórki
Bardzo pilne! Nasz tata ma nowotwór - walczy o życie! Walka jest dramatyczna i rozpaczliwa, bo śmiertelna choroba nie odpuszcza – to wznowa... Chemia już nie działa, została ostatnia szansa... Leczenie za ponad 1,3 mln złotych – tyle kosztuje to, co dla nas nie ma ceny: życie naszego taty.
Jeśli tak jak my kochasz swoją rodzinę, jeśli zrobiłbyś dla niej wszystko, błagamy – pomóż nam! Nie mamy czasu do stracenia – leczenie powinno zacząć się jak najszybciej!

Kasia: Jan, dla bliskich Jasiu, to wspaniały mąż dla naszej mamy i najlepszy tata, jakiego można sobie wymarzyć. Ma dopiero 50 lat... Powinien mieć przed sobą jeszcze wiele lat szczęśliwego życia. Tymczasem walczy o to, by to życie trwało...
W ubiegłym roku tata zaczął cierpieć na ból nogi. Nie skarżył się, nie dał po sobie znać, że coś jest nie tak... Taki jest – zawsze uśmiechnięty, pogodny... Pociesza, gdy ktoś ma zły dzień, zaraża optymizmem i pozytywnym myśleniem. Nie chciał nas martwić... Miałam wtedy osiemnastkę. Wiem teraz, że ból wtedy był już nie do zniesienia, ale tata nafaszerował się lekami, żeby nie sprawić mi przykrości i na urodzinach po raz ostatni ze mną zatańczyć... Wkrótce później trafił na onkologię.

Ból nasilił się tak bardzo, że odwołaliśmy nasz zimowy wyjazd na narty... Tata kochał jeździć. Zawsze aktywny, bardzo wspierał nas też w naszych pasjach... Kibicował mi podczas egzaminów do szkoły muzycznej, nie przegapił żadnego konkursu. Siostrę wspierał w miłości do jazdy konnej, opłacał lekcje, sprzęt. Dzięki niemu realizowaliśmy też swoje plany podróżnicze – tata mówił, że jeszcze ma czas na podróże i że on na starość jeszcze coś zobaczy... Nikt z nas nie przypuszczał, że te plany mogą się nie ziścić, bo w życie naszej rodziny wkroczy nieproszony gość – nowotwór.
Weronika: Bóle, które dokuczały tacie, początkowo przypisywano rwie kulszowej... Po serii badań lekarze odkryli jednak brutalną prawdę. Nowotwór... Chłoniak złośliwy. Świadomość, że ktoś z Twojej najbliższej rodziny jest chory na tak straszną, śmiertelną chorobę, że może umrzeć, to koszmar, którego nie da się z niczym porównać... Nowotwór to strach, strach o życie, strach przed wynikiem kolejnego badania, przed wznową, przed tym, co przyniesie jutro... To bezradność, gdy ukochana osoba cierpi, a ty nie możesz nic zrobić. To ból – tata, zawsze dzielny, cierpiał potwornie... Miał wrażenie, jakby odcinano mu nogę albo uderzano ją młotem.

Tata rozpoczął walkę ze śmiercią. Nie można było rozpaczać, teraz to my robiłyśmy wszystko, żeby być jego wsparciem... Szpital stał się drugim domem, bo to w nim był tata, walczący o życie. Lekarze wdrożyli chemię, potem immunoterapię. Były ciężkie chwile, jak wtedy, gdy u taty pojawiła się wysoka gorączka... Trafił na SOR, gdzie stwierdzono gorączkę neutropeniczną – powikłanie u pacjentów onkologicznych, często prowadzące do śmierci... Były też dobre chwile – remisja. Niestety, nie trwała zbyt długo... Badania, wykazane po 4 miesiącach od zakończenia chemii, pokazały wznowę choroby.
Kasia: Znów 5 cykli chemii i kolejna metoda leczenia – pobranie i przeszczep komórek macierzystych. To miał być koniec, ostateczne zwycięstwo w walce z chorobą... Tata czuł się dobrze, wrócił do pracy z myślą, że faktycznie już po wszystkim. Był pełen nadziei i dobrej energii. Mieli jechać z mamą nad morze, żeby świętować zwycięstwo ze śmiercią... Kilka dni przed wyjazdem mama zauważyła u niego guza na plecach. Okazało się, że to wznowa choroby, bardzo agresywna... Przerzut do mózgu.

Weronika: Tata przyjmuje chemię paliatywną... Nie daje szans na wyleczenie, ma tylko zmniejszyć ból. Przedłuża, ale nie ratuje życie... Leki onkologiczne już nie działają. Zostało leczenie ostatniej szansy... Terapia Car-T Cell polega na pobraniu limfocytów T i zmodyfikowaniu ich w taki sposób, by potrafiły walczyć z nowotworem. To „przeprogramowanie” organizmu w taki sposób, by mógł pokonać raka. Wielu osobom uratowała życie. Niestety, nie jest refundowana... Kwota to ponad 1,3 miliona złotych. To cena, której same nigdy nie będziemy w stanie zapłacić!
Zrobiłybyśmy dla rodziców wszystko, ale nigdy nie zdobędziemy takich pieniędzy. Potrzebujemy pomocy, nie możemy poddać się bez walki... Chociaż 1,3 mln zł wydaje się sumą niemożliwą do uzbierania, jesteśmy gotowe do starań i szukania ludzi dobrej woli, którzy mogą nawet najmniejszą sumą nas wesprzeć. Zrobimy wszystko, by ocalić tatę... Wiemy, że on zrobiłby to samo dla nas. Prosimy, błagamy o ratunek - bez Ciebie nie damy rady.
Kasia i Weronika

➡️ Obejrzyj apel Kasi i Weroniki (otwiera nową kartę)
➡️ Licytując, ratujesz życie! Weź udział w LICYTACJACH DLA JASIA (otwiera nową kartę)
➡️ Koncert charytatywny dla Janka Fiedora! (otwiera nową kartę)

O walce Janka w mediach:
➡️ Pan Jan choruje na nowotwór. Córki walczą o jego życie / Sądeczanin.info (otwiera nową kartę)