
Pomóż Jarkowi pokonać złośliwy nowotwór mózgu❗️
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia w Niemczech, sprzęt i turnus rehabilitacyjny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już 7 miesięcy
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia w Niemczech, sprzęt i turnus rehabilitacyjny
Aktualizacje
Jarek ciągle tu jest, wciąż walczymy o każdy dzień!
Kochani,
dawno mnie tutaj nie było… Ostatnie miesiące były dla nas naprawdę bardzo trudne. Powiem Wam szczerze, że byłam już tak załamana, że nie miałam siły nawet pisać.
Potrzebna mi siła, potrzebna nadzieja. Chciałabym ją mieć nieustannie, by dawać ją Jarkowi. Prawda jest jednak taka, że walka ze śmiertelną chorobą wykańcza na wielu płaszczyznach. Muszę jednak walczyć!Obecnie leczymy się również w Polsce, pod opieką nowego, wspaniałego profesora, któremu bardzo ufamy. Dostaliśmy nową nadzieję i chcemy zrobić wszystko, żeby wykorzystać każdą możliwą szansę. Każdy kolejny dzień jest naszym zwycięstwem.
Jednocześnie nadal zbieramy na leczenie w Niemczech. Ta walka niestety nie ma końca, bo glejak to bardzo trudny przeciwnik… Ale dopóki są możliwości leczenia, dopóty będziemy walczyć.

Dlatego nadal bardzo Was prosimy o pomoc w naszej zbiórce. Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają dla nas ogromne znaczenie. Dają bezcenną nadzieję.
Wiem, że prosimy Was o pomoc już długo, ale bez Was byłoby nam naprawdę bardzo ciężko. Dzięki Wam możemy próbować kolejnych terapii, starać się widzieć przyszłość!
Nawet najmniejsza kwota ma znaczenie, bo z wielu małych gestów powstaje coś naprawdę wielkiego. To życie Jarka.
Nie poddajemy się. Walczymy dalej. I nadal bardzo Was potrzebujemy. Dziękujemy za wszystko, bo zawdzięczamy Wam naszą nadzieję – a to ona trzyma Jarka przy życiu, a mnie unosi na powierzchni, nie pozwala utonąć w rozpaczy.Agnieszka Kociaba, żona Jarka
❗️PILNE❗️Guz rośnie...
Kochani, niestety nie jest dobrze...
Stan Jarka, dzięki intensywnej rehabilitacji, na szczęście się poprawia, ale guz cały czas rośnie! Nie wygląda to dobrze...
Wciąż brakuje nam pieniędzy na szczepionkę dendrytyczną, która jest niezbędna, żeby mój mąż miał jakiekolwiek szanse!

Samopoczucie Jarka nie jest za dobre, ponieważ martwi się bardzo o to, czy uda nam się zdobyć fundusze na leczenie. Jedyna rzecz, która go cieszy, to postępy w rehabilitacji.
Zrobiłabym i oddałabym wszystko, żeby mu pomóc, ale sama jestem bezradna. Bardzo proszę o dalszą pomoc i dziękuję za wszystko, co zrobiliście dla nas dotychczas...
Agnieszka – żona Jarka
Dramatyczne informacje z ostatniej chwili... 💔
Jarek dostał udaru mózgu! Na naszą rodzinę spada tragedia za tragedią... Jestem jego żoną i jestem zrozpaczona! Błagam o jakąkolwiek pomoc.
Mój mąż był świadomy całego zdarzenia. Obecnie przebywa w szpitalu, ponieważ utrzymuje mu się gorączka. Niestety ma ogromny problem ze wzrokiem i z poruszaniem. Nasza walka z guzem mózgu jest teraz jeszcze trudniejsza!
Muszę zapewnić Jarkowi wyjazd na turnus rehabilitacyjny, bo tylko, jeśli wróci do sprawności sprzed udaru, będzie mógł kontynuować leczenie onkologiczne! To prawdziwy dramat... Musieliśmy zwiększyć kwotę zbiórki i rozszerzyć cel...

Terminy na NFZ są tak odległe... Jarek nie może tyle czekać!
Nie wiem już nawet, jak i gdzie prosić o dalszą pomoc. Myśleliśmy, że walka z nowotworem to nasza największa tragedia, ale teraz doszło jeszcze to... Tak bardzo boję się o Jarka i o to, czy jego organizm da radę. Czy to wytrzyma.
Ile można żyć w obliczu takiego cierpienia i bólu...?
Ale ja się nie poddam! Będę o niego walczyć na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Nigdy go nie zostawię. Tak bardzo Cię proszę, pomóż mi go ratować...
Agnieszka – żona Jarka
Opis zbiórki
Mam glejaka – złośliwego guza mózgu, w IV najgorszym stadium. W Polsce nie ma już żadnych nadziei na wyleczenie… Moją ostatnią szansą jest bardzo kosztowna i nierefundowana terapia w Niemczech. Bardzo proszę o wsparcie. Sam nie dam rady pokryć kosztów leczenia, a to właśnie od niego zależy moje życie!
Leczenie w klinice w Niemczech trwa od stycznia 2024 roku. Przez ten rok dzięki poprzedniej zbiórce i Waszemu wsparciu, mogłem nieustannie toczyć z powodzeniem tę nierówną walkę z guzem mózgu!
Dzięki Wam mogłem również przyjąć szczepionkę dendrytyczną, dwa rodzaje peptydów oraz kontynuować wirusoterapię. Niestety moja walka się nie kończy, muszę nadal dojeżdżać do Niemiec, bo nie udało mi się jeszcze w 100% pokonać nowotworu…

Niestety lekarze nie są w stanie określić terminu zakończenia leczenia, ponieważ jest to zależne od tego, jak organizm będzie reagował na dalszą terapię. Lekarze z kliniki w Niemczech proponują w tym momencie oprócz dalszej standardowej terapii, którą miałem do tej pory, włączyć inhibitory punktów kontrolnych. Niestety każda wizyta to koszt około 40 000 zł. Sam nie jestem w stanie sprostać takim wydatkom…
Myśl o tym, że mógłbym zostawić moją żonę Agnieszkę i pieska Gaję – zupełnie same, paraliżuje mnie każdego dnia. Niestety, bez leczenia mój czas będzie się kurczył!
Lato 2023 – wtedy wszystko się zaczęło. Najpierw od delikatnych drgawek w okolicach klatki piersiowej. Drżała mi też ręka i głowa. Lekarz zdiagnozował niski poziom witaminy B12 i przepisał suplementy. Niestety, choć poziom witaminy z czasem się unormował, objawy były coraz bardziej dokuczliwe. Dostałem skierowanie do szpitala. Tam po standardowych badaniach usłyszałem dramatyczną diagnozę – w mojej głowie jest duży guz!
Zgodziłem się na operację, choć lekarz przedstawił mi ryzyko. Wysokie… 27 lipca 2023 roku guz został usunięty. Okazało się, że to złośliwy glejak… On bardzo często wraca, niestety – chce odebrać życie… Zacząłem chemio i radioterapię.

Operacja mózgu zostawiła po sobie skutki uboczne. Do dzisiaj walczę z niedowładem lewej nogi. Nie mogę już nawet iść z Gają do lasu na spacer…
W walce z glejakiem trudno mówić o całkowitym wyleczeniu. My – chorzy – walczymy o czas, o jak najlepszą jakość życia. O to, by trwało jak najdłużej…
Chciałbym spędzić jeszcze wiele wspólnych chwil z żoną, z moimi bliskimi. Jeszcze zabrać Gaję na spacer… Niestety leczenie w Niemczech jest koszmarnie drogie. Każda wizyta to około 40 tysięcy złotych! Sam nie jestem w stanie zgromadzić takiej kwoty. Całe życie moje i mojej żony wraz z diagnozą zmieniło się o 180 stopni. Nie myślimy i nie mówimy o niczym innych. Wszystko jest ukierunkowane na jeden cel – bym mógł żyć.
Dlatego dziś bardzo Cię proszę o pomoc. Za każde, nawet najdrobniejsze wsparcie, z całego serca dziękuję.
Jarek

- Wpłata anonimowa20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Lody i gofry dla Jarka na szczepionkę dendrytyczną!
- Wpłata anonimowa20 zł