Superbohater Jaś ma ogromną wolę życia! Pomóżmy mu!

Zbiórka na cel: Przeszczep komórek macierzystych w Bangkoku - 6 podań
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparło 1 985 osób
124 216 zł (98,79%)
Brakuje jeszcze 1 517 zł
Wesprzyj

Jaś Bisztyga, 14 miesięcy

Banino, pomorskie

Zamartwica urodzeniowa, encefalopatia niedotlenieniowo - niedokrwienna, padaczka

Rozpoczęcie: 13 Września 2018
Zakończenie: 25 Listopada 2018

Jaś urodził się właściwie martwy. Lekarze spisali go na straty. Nie dawali synowi żadnych szans i kazali nam się z nim pożegnać. On jednak, za bardzo chciał żyć i się nie poddał. Wrócił i 14 września skończy roczek, a my każdego dnia walczymy o jego zdrowie i sprawność. Fatalne skutki porodu zostaną z nim już jednak na zawsze, a oprócz intensywnej rehabilitacji jedyną szansą na poprawę i lepszą przyszłość jest terapia komórkami macierzystymi. Niestety nie stać nas na nią...

Jaś Bisztyga

Ciąża przebiegała bez komplikacji. Nie było żadnych ostrzeżeń ani przesłanek, że coś może pójść nie tak. Właśnie mija rok od tamtych wydarzeń, ale moje przerażenie jest tak samo świeże i bolesne, jakby wydarzyło się wczoraj. Podczas akcji porodowej pojawiły się komplikacje, podjęto decyzję o cesarce. Za późno. Nagle obudziłam się na patologii ciąży i zupełnie nie wiedziałam co się stało. Z radością zadzwoniłam do mamy i przyjaciółki, nie mając świadomości, że coś poszło nie tak.

Dzień, który miał stać się najpiękniejszym w życiu, przerodził się w koszmar, którego nie byliśmy sobie nawet w stanie wyobrazić. Maleństwo rosło we mnie przez 9 miesięcy, planowałam gdzie będę z nim chodzić na spacery, a nagle początek jego samodzielnego życia miał okazać się szybkim końcem. Jaś urodził się w głębokiej zamartwicy, reanimowali go przez 23 minuty. Powróciło tętno, ale przez kolejne 10 dni oddychać za niego musiała maszyna - respirator. Leżał tam samotny pod plątaniną przewodów, a ja tak bardzo chciałam go przytulić. Nie mogłam jeść, spać, myśleć. Wiedziałam, że muszę dla niego być twarda.

Jaś Bisztyga

Lekarze nie musieli nic mówić, wystarczał pusty wzrok i gest bezradnie rozkładanych rąk. Kazali się z nim pożegnać. Po kilku dniach jednak pojawiły się pojedyncze samodzielne oddechy i zostaliśmy postawieni przed dramatycznym wyborem. Mieliśmy zgodzić się na odłączenie Jasia od respiratora bez możliwości ewentualnej reanimacji. Na szczęście syn podjął decyzję za nas i po prostu zaczął oddychać własnymi siłami. Kamień, który wtedy spadł nam z serca, słychać było w całej okolicy.

Kolejne tygodnie spędziliśmy w hospicjum, a od powrotu do domu jesteśmy pod opieką hospicjum domowego. Jasiu jest na świecie rok, a przez ten czas przeszedł już kilka zapaleń płuc i oskrzeli, dopadła go też padaczka ze 150 atakami dziennie. Ma dużą spastyczność i wzmożone napięcie, a każdą wolną chwilę poświęcamy na rehabilitację.

Dzisiaj przez lekarzy jest opisywany jako cud. Po 7 miesiącach zaczął samodzielnie połykać, po 10 zjadł pierwszą zupkę. Po 11 miesiącach po raz pierwszy się uśmiechnął, a w naszym życiu pojawił się promyk nadziei. Niedotlenienie okołoporodowe, niczym tsunami, wyrządziło niewyobrażalne szkody w mózgu Jasia, jednak widzimy, że jego skutki można jeszcze złagodzić. Pomóc nam w tym może jedynie terapia komórkami macierzystymi.

Jaś Bisztyga

Dla dzieci z uszkodzeniem mózgu, oprócz intensywnej rehabilitacji, nie ma innej drogi. Komórki macierzyste mogą sprawić, że część zniszczeń, które nastąpiły w trakcie porodu, da się odbudować. Udało nam się zakwalifikować na leczenie w Bangkoku. Dlaczego tak daleko?

Tamtejsi lekarze mają o wiele większe doświadczenie, gdyż tą terapię przeprowadzają od ponad 15 lat. Co ważne, Jasiu otrzyma 3 mln komórek w 6 podaniach w ciągu 25 dni i będzie miał zapewnioną przez ten czas opiekę lekarzy i rehabilitantów. W Polsce podaje się mniejsze dawki, są bardziej rozłożone w czasie, a dzieci od razu wracają do domu. Żeby mógł przyjąć taką ilość - 3 mln, musielibyśmy poczekać 2 lata, a cena i tak różniłaby się tylko nieznacznie. W przypadku Jasia słyszymy właśnie ostatni dzwonek i nie możemy tak długo czekać. Dlatego prosimy o pomoc…

On będzie miał trudno w życiu, wiemy o tym doskonale. Chcemy jednak zrobić wszystko, aby mógł żyć normalnie, bez przeszkód ciesząc się życiem jak jego rówieśnicy. Ta terapia może pomoc w rozwoju psycho-ruchowym Jasia i ułatwić mu samodzielność. Jako rodzice musimy zapewnić mu taką szansę. Wierzymy, że z Waszą pomocą uda nam się wyruszyć w tę daleką podróż, żeby choć w części odzyskać utracone zdrowie.


Katarzyna - mama Jasia

Ładuję...

11,33 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparło 1 985 osób
124 216 zł (98,79%)
Brakuje jeszcze 1 517 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość