

Choroba niczym spacer po polu minowym... Pomóż mi!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu
Opis zbiórki
Już nawet nie jestem w stanie zliczyć dni, w których przyszło mi żyć w strachu. Choroba kawałek po kawałku odbiera mi niemalże wszystko, a ja mogę na to jedynie bezradnie patrzeć, bo nie istnieje żaden lek, który byłby w stanie całkowicie mnie wyleczyć, mogę jedynie wyrwać dla siebie skrawek lepszego jutra w nadziei, że będzie choć trochę łatwiej…
Pierwsze niepokojące oznaki zauważyłam tuż po urodzeniu dziecka przez cesarskie cięcie w 2007 roku. To właśnie wtedy, po krótkim czasie, poczułam, że moja prawa noga nie jest w pełni sprawna. Moja prawa stopa podczas każdego kroku jakby „klapała”. Z początku myślałam, że był to jeszcze skutek znieczulenia, jednak objaw ten nie przeszedł po czasie. Było jedynie coraz gorzej. Po kilku latach pojawiły się u mnie poważne problemy ze wzrokiem. Zgłosiłam się na badania do okulisty i to właśnie tam po raz pierwszy padło słowo, które zmroziło mi krew w żyłach - SM. Na potwierdzenie diagnozy musiałam jednak czekać jeszcze półtora roku. Niestety, wyniki były jednoznaczne. Chorobą, która stopniowo odbierała mi sprawność i samodzielność okazało się właśnie stwardnienie rozsiane.
Staram się jak mogę, aby walczyć z chorobą, choć mam wrażenie, że wyprzedza mnie na każdym kroku. Mam dwójkę wspaniałych dzieci, które są dla mnie wszystkim i dla których nie mogę się poddać. Do tej pory odbywałam rehabilitację w warunkach domowych, jednak po czasie doszła bolesna spastyczność, która dodatkowo utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Niekiedy przykurcze są tak silne, że nie dłonie zaciskają mi się w pięści i nie jestem w stanie nawet samodzielnie napić się wody. Moje serce rozpada się na pół, bo boję się, że choroba wkrótce odbierze mi wszystko! Moja codzienność to nieustanny strach, że za chwilę dojdzie do kolejnego rzutu choroby i znów mój stan pogorszy się na tyle, że nie będę w stanie się poruszać.
Walka z chorobą wiąże się z ogromnymi kosztami. Wiem jednak, że masaże oraz systematyczna rehabilitacja są w stanie przynieść chociaż częściową ulgę. Pozwalają mi walczyć z przykurczami i usprawniają mięśnie, dzięki czemu mam nadzieję na to, że moja codzienność będzie choć trochę łatwiejsza.
Bardzo proszę o wsparcie, bo to wszystko, z czym się mierzę, jest ponad moje siły, ponad moje możliwości finansowe i wiem, że bez Waszej pomocy moja szansa na lepsze jutro przepadnie na zawsze... Za każdy okazany gest będę wdzięczna całym sercem!
Joanna
Wpłaty
- Wpłata anonimowaX zł
- Monika300 zł
- Waldek200 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa200 zł