Moje dzieci błagają, bym wygrała z rakiem! Pokonam dla nich śmierć?

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 169 osób
142 697 zł (46,77%)
Brakuje jeszcze 162 377 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Roczne leczenie nierefundowanym lekiem, koszty okołomedyczne

Joanna Konkel, 45 lat

Głogów, dolnośląskie

Nowotwór wewnątrzrdzeniowy - Ependymoma II C5- Th10

Rozpoczęcie: 13 Stycznia 2020
Zakończenie: 13 Grudnia 2020

Poprzednie zbiórki

386 641 zł (100,02%)
leczenie inhibitorami Tafinlar i Mekinist - ratowanie życia

28 688

24.02.2018 - 29.12.2018

leczenie inhibitorami Tafinlar i Mekinist - ratowanie życia

28 688

386 641 zł

24.02.2018 - 29.12.2018

77 446,95 zł (101,40%)
Leczenie ostatniej szansy – badanie genowe nowotworu, specjalistyczny wózek

5 933

03.09.2017 - 14.10.2017

Leczenie ostatniej szansy – badanie genowe nowotworu, specjalistyczny wózek

5 933

77 446,95 zł

03.09.2017 - 14.10.2017

Zobacz wszystkie poprzednie zbiórki
07 Lipca 2020, 13:38
Sytuacja Joasi jest dramatyczna❗️Leczenie przestaje działać❗️

Poprzednia terapia, na którą zbieraliśmy pieniądze przestała działać.

Mam nowy kosztorys na kolejne już leczenie. Jestem bardzo zmęczona już tym wszystkim. Leczenie mnie wykańcza, ale innej możliwości nie mam. Jeśli się poddam, przyjdzie po mnie śmierć. 

Mam duży rozsiew guzów do głowy, takie informacje z ust onkologa to tragedia. Chciałabym jeszcze spróbować, jeszcze raz o siebie zawalczyć. 

Joanna Konkel

Nowe leki to nowe koszty a moja walka z chorobą pochłonęła wszystkie oszczędności. Brakuje mi jeszcze 30 tys. złotych, by pokryć miesięczny koszty terapii. Leczenie musi trwać minimum rok!

Dzięki Wam żyję już tak długo pomimo tak złych rokowań.  Wierzę, że jeszcze raz mi pomożecie, że jeszcze raz uratujecie mi życie.

Dziękuję Wam!

Asia

Pokaż wszystkie aktualizacje

25 Czerwca 2020, 13:11
Zmniejszona kwota zbiórki!

Dobro raz puszczone w świat nigdy się nie zatrzyma! Michasia odeszła od nas zbyt wcześnie, ale pomoc, którą otrzymała, wciąż dociera do innych.  Niewykorzystana część środków zebranych na jej leczenie, decyzją jej rodziców, została przekazana na ratowanie Joasi. Tym samym kwota zbiórki została zmniejszona o 100 tys. zł. Dziękujemy!

15 Kwietnia 2020, 12:18
PILNE❗️Walka z nowotworem weszła w decydującą fazę!

Kochani, Asia walczy ze śmiertelnym przeciwnikiem. Bez Was nie ma szans dokończyć kosztownej terapii...

Są takie chwile w życiu, kiedy chce się żyć o wiele bardziej. Kilka tygodni temu na świat przyszedł Krzysiu, a Asia została młodą babcią! 

By dokończyć terapię i wygrać z nowotworem, Asia musi zebrać jeszcze 150 tys. zł. 

Dziś walczy o życie, bo ma dla kogo. Posłuchajcie:

Asia to wyjątkowo delikatna istota, której lata walki z nowotworem nie zahartowały. Jak sama mówi, nie można się nauczyć żyć w ten sposób, bo nikt nie zazna spokoju, jeśli nad jego rodziną wciąż wisi widmo śmierci. Obiecała bliskim, że będzie walczyła do samego końca. Zawsze wierzyła, że w końcu znajdzie się dla niej szansa. 

Teraz ta szansa jest na wyciągnięcie ręki!

Choć jestem osobą dorosłą, sparaliżowaną, systematycznie niszczoną przez choroby i leki, to pragnę żyć, mam cudownego męża, troje dzieci, a za chwilę zostanę babcią. Kocham swoje życie, tylko brakuje tych nieszczęsnych pieniędzy na leczenie. Pamiętam, kiedy płacząc, pisałam listy do swoich dzieci, które miały być tą pamiątką, jaka zostanie im po mamie… Te listy nadal są w szufladzie, czekają na dzień, w którym rak okaże się silniejszy, i oby czekały jak najdłużej. Listy były odpowiednią formą na tamten czas, bo wiedziałam, że nie da rady im tego powiedzieć w oczy.

Kochani – moja walka ciągle trwa. Choruję już 6 lat – wtedy przestałam chodzić. Mimo silnych bóli w plecach lekarze nie zrobili badań, tylko stale wysyłali mnie na rehabilitację. Po jednej z nich ból był tak ogromny, że potrzebna była operacja kręgosłupa, ratująca życie. Szanse na przeżycie były niewielkie, ale potrzeba powrotu do dzieci była silniejsza! Po histopatologii okazało się, że to nowotwór wewnątrz rdzenia Ependymoma. Rozlane guzy, których do końca nie dało się usunąć. Po operacji radykalne naświetlanie kręgosłupa.

Joanna Konkel

Rok 2017 to kolejna operacja. Jeszcze cięższa i trudniejsza. Problemy z wybudzeniem, silny paraliż i mnóstwo skutków ubocznych. Nie poddałam się! Wizyta w Centrum Onkologii pozbawiła mnie wiary, że wyzdrowieję. Skierowanie do hospicjum i czekanie… Lekarze wykrywają dodatkowo guza w mózgu. Wtedy przypomniałam sobie o lekarzu onkologu, z którym kiedyś połączył mnie los. Jadę na konsultację i jest nadzieja. Lekarz wysyła wycinek guza do Oncompassu i okazuje się, że mam takie mutacje genetyczne, na które istnieją leki. Radość przeogromna, która szybko zgasła, kiedy okazało się, że leki są nierefundowane na moje guzy w rdzeniu. Pierwsza linia inhibitorów przeszła książkowo. Samopoczucie dobre, wyniki dobre. Ale guzy uodporniły się na to leczenie. Szybka reakcja onkologa i leczymy drugą linią inhibitorów.

Wyściółczaki wewnątrz rdzenia, to takie nowotwory, gdzie refundowane jest tylko leczenie chirurgiczne i radioterapia. Później nie ma już nic… Nie mogę się poddać, bo brakuje pieniędzy, kiedy onkolog i inni lekarze tak o mnie walczą. 

Miesięczny koszt to aż 20 tysięcy złotych. Od pierwszego czerwca 2019 roku przyjmuję go dwa razy dziennie. Poczynił mnóstwo spustoszenia, ale zatrzymał dalsze namnażanie komórek nowotworowych. Leczenie to w tej chwili jedyna szansa!

Joanna Konkel

Ta historia to zapis walki o delikatne życie, które wciąż się tli:

Oglądasz zdjęcia i widzisz piękny uśmiech kobiety otoczonej przez rodzinę. Ich wzajemna miłość jest wręcz namacalna. Potem dostrzegasz wózek, kule, sprzęt do rehabilitacji, obrazy ze szpitala i na chwile nieruchomiejesz. Tak, na zdjęciach nie widać na pierwszy rzut oka oceanu wylanych łez, niekończącego się bólu, olbrzymiego strachu i bezradności. Widać uśmiechniętą Asię, która walczy od 2015 roku z nowotworem wewnątrzrdzeniowym.

Nim Asia poznała imię swojego przeciwnika, przez dwa lata lekarze szukali przyczyn bólów nóg, zaniku czucia i problemów z oddychaniem. Najpierw zakładano przepuklinę kręgosłupa. Zalecona rehabilitacja tylko spotęgowała dolegliwości, powodując niedowład. Kolejne badania nie dały odpowiedzi, co jest przyczyną dolegliwości, które były coraz silniejsze. Dopiero wykonany w trybie pilnym rezonans z kontrastem pokazał, że zdrowie i życie Asi jest zagrożone.

Nie od razu udało się podjąć leczenie – lekarze mówili wprost, że sytuacja jest poważna, a rokowanie bardzo złe. Pilna operacja ratująca życie pozwoliła usunąć guz w 80%, ale Asia przepłaciła to zdrowiem. Następstwem operacji był czterokończynowy paraliż, brak czucia. Radioterapia miała być uzupełnieniem, ale tak się nie stało. Wyniki badań nie dały miejsca na złudzenia – nowotwór powrócił jeszcze większy i jeszcze silniejszy. Jak powiedzieć dzieciom, że ich mama może za chwilę umrze? Że nie będzie jej przy nich, gdy będą jej potrzebować? Że nie pocieszy, nie przytuli, nie poradzi jak rozwiązać problem? Łzy, morze łez.

Joanna Konkel

W styczniu 2017 roku, przyszła wiadomość, w którą nikt nie mógł uwierzyć. W rdzeniu pojawił się drugi wielki guz, sięgający od odcinka piersiowego, aż do końca lędźwiowego. Konsultacje, badania i znów łzy, strach i bezsilność. Asia miała do wyboru operację albo śmierć, wybrała tak, jak poprzednim razem, choć wie, jak to się skończyło. Tym razem organizm nie odpowiedział na chemię, nie dał się zmiażdżyć radioterapią…

Asia to wyjątkowo delikatna istota, której lata walki z nowotworem nie zahartowały. Jak sama mówi, nie można się nauczyć żyć w ten sposób, bo nikt nie zazna spokoju, jeśli nad jego rodzina wciąż wisi widmo śmierci. Obiecała jednak bliskim, że będzie walczyła, do samego końca. Zawsze wierzyła, że w końcu znajdzie się dla niej szansa. 

Miesięczny koszt to aż 20 tysięcy złotych. Od pierwszego czerwca 2019 roku przyjmuję go dwa ray dziennie. Poczynił mnóstwo spustoszenia, ale zatrzymał dalsze namnażanie komórek nowotworowych. Ale gra jest warta świeczki. Pojawił się strach innego rodzaju – czy wystarczy pieniędzy na zakup leków. Bo leczenie musi potrwać jeszcze co najmniej kolejne 12 miesięcy.

Kiedy nikt nie widzi, Asia płacze, bo ile razy delikatna kobieta może podejmować walkę z takim wrogiem. Asia ma 44 lata. 6 ostatnich lat spędziła w piekle, które przetrwała tylko dzięki bliskim i aniołom, które pomogły jej walczyć. Teraz jeszcze bardziej potrzebna jest pomoc, ale teraz możemy też wygrać ostatecznie. Pomóżmy Asi spalić te listy, sprawmy, by mogła sama powiedzieć dzieciom to, co w nich napisała.

––––––––––––––

Joanna Konkel

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 169 osób
142 697 zł (46,77%)
Brakuje jeszcze 162 377 zł
Wesprzyj Wesprzyj