Zbiórka zakończona
Julita Żylińska - zdjęcie główne

Żyć normalnie – tylko o tym marzę! Może to zmienić tylko pilna operacja!

Cel zbiórki: Operacja endometriozy

Organizator zbiórki:
Julita Żylińska, 43 lata
Warszawa, mazowieckie
Endometrioza
Rozpoczęcie: 12 stycznia 2022
Zakończenie: 11 kwietnia 2022
32 075 zł(100%)
Wsparło 327 osób

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0172106 Julita

Cel zbiórki: Operacja endometriozy

Organizator zbiórki:
Julita Żylińska, 43 lata
Warszawa, mazowieckie
Endometrioza
Rozpoczęcie: 12 stycznia 2022
Zakończenie: 11 kwietnia 2022

Aktualizacje

  • Potrzebna pełna mobilizacja❗️3 dni!

    Zostały 3 dni do zakończenia zbiórki! 

    Od tej operacji zależy moje dalsze życie! Mam tylko jedno marzenie – pozbyć się koszmarnego bólu, który towarzyszy mi od lat praktycznie bez przerwy!

    Mój stan się pogarsza! Operacji nie można odłożyć w czasie, bo skutki będą katastrofalne. Jeszcze raz potrzebna jest pomoc, by zebrać potrzebną kwotę. 

    Proszę o udostępnienia i wszelką pomoc, bez której przegram z tą straszną chorobą!

    Julita

Opis zbiórki

Nie sądziłam, że tak ciężko będzie podzielić się swoją historią. O przyjemnych rzeczach pisze się lekko, ale kiedy trzeba opisać cierpienie, przez jakie przechodziło się latami i sytuacje, w jakiej znajduje się obecnie, nie jest już to takie łatwe. A już na pewno nie jest łatwo prosić o pomoc. Bez niej jednak nie dam rady. To nie jest już walka tylko o lepsze jutro, bez bólu bez cierpienia. To walka o to, aby nie zostać kaleką.

W 2008 roku zdiagnozowano u mnie endometriozę IV stopnia. Pierwszą operację przeszłam 2009 roku. Usunięto ogniska endometriozy i wykonano częściową resekcję jelita. 3 lata później wszystko wróciło jak bumerang. Kolejna operacja i znowu tylko częściowe usunięcie ognisk endometriozy. Jak się później okazało, przebyte operacje nie wyleczyły mnie, a jedynie na chwilę zaleczyły problem. Nikt mi wtedy nie wytłumaczył co to za choroba, nie powiedział, z czym będę żyć i jak żyć.

Przez chwilę było dobrze, kuracja hormonalna, próby starania się o dziecko na chwilę zatrzymały rozwój choroby. Mamą nie jestem (byłam 2 razy... przez chwilę) i już nigdy nie będę. Zabrakło trochę szczęścia.

Później już było tylko gorzej. Z każdym kolejnym miesiącem ból stawał się coraz intensywniejszy i coraz dłuższy. Odebrał mi możliwość normalnego funkcjonowania. Nawet wstanie z łóżka stawało się koszmarem. Prawie już zapomniałam, jak to jest przeżyć dzień bez bólu.

Endometrioza zabrała mi niemal wszystko. Odebrała możliwość bycia mamą, skazała na dni przepełnione niewyobrażalnym bólem, liczne pobyty w szpitalu, po których wiedziałam, że najprawdopodobniej będę musiała wrócić tam ponownie, powoli odbierały mi nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie normalnie.

Mój stan bardzo się pogarszał, ale nikt nie był w stanie powiedzieć, co się dzieje, co mi tak naprawdę jest. Dziś już wiem, że wynikało to, niestety, z braku wiedzy o endometriozie i najprawdopodobniej ze strachu lekarzy przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za moje zdrowie. Kiedy pojawił się problem z kręgosłupem i nie mogłam chodzić, a parę tygodni później po raz kolejny trafiłam do szpitala wiedziałam już, że jest naprawdę źle.

Z pomocą znajomych trafiłam do specjalisty, który odkrył przede mną prawdę, która mnie sparaliżowała. Płacz, przerażenie, strach i złość, dlaczego zostałam doprowadzona do takiego stanu, emocje, jakie pojawiły się po wyjściu od lekarza i pytania dlaczego nikt nie pomógł mi wcześniej.

Obecnie mam bardzo rozległy IV stopień endometriozy silnie naciekający na inne narządy, ogromny guz na jelicie, umiejscowiony niestety w bardzo niefortunnym miejscu. Muszę poddać się operacji w prywatnej klinice Medicover w Warszawie, ponieważ tego typu zabiegi nie podlegają refundacji. Stopień trudności operacji w skali 1-10 został określony na 10. Obarczona jest dużym ryzykiem i powikłaniami. Pomimo tego i ogromnego strachu, jaki mi towarzyszy, muszę się jej poddać wierząc, że wszystko będzie dobrze.

Koszt operacji, badań, konsultacji lekarskich, leków jest bardzo wysoki. Kwota wynosi około 50 000 zł i niestety, tak jak wspomniałam, nie jest refundowana przez NFZ. Informacja o wysokości kosztów, spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, a operacja zaplanowana została na kwiecień tego roku. Walczyłam do samego końca, aby zebrać tą sumę, ale przerosło mnie to. Dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc. Każda złotówka przybliży mnie do tego abym mogła cieszyć się dobrym zdrowiem.

Bardzo dziękuje za każde wsparcie finansowe i udostępnienie mojej zbiórki.

Julita

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Ryszard Kajkowski
    Ryszard Kajkowski
    Udostępnij
    2790 zł

    Powodzenia.

  • lolo
    lolo
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    500 zł

    Trzymam kciuki. Nie poddawaj sie! Bedzie dobrze!

Ta zbiórka jest zakończona, ale Julita Żylińska wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj